_ Oczami Niny_
Wstałam rano poszłam do łazienki wzięłam szybki prysznic , ubrałam się i wyszłam z łazienk. Spakowalam resztę rzeczy i razem z walizką zeszłam na dół.
- Hej wszystkim - powiedziałam smutno
- Hej. Jedziesz do Dortmundu - spytała mnie Ania
- Tak odpoczne trochę - odparłam
- Napewno będziesz mieszkać u Kuby?- spytała
- Tak i Agaty- powiedziałam lekko się uśmiechając
- To dobrze , mam nadzieje ze jak wrócisz to będzie wszystko dobrze- zaśmiała się
- Też mam taką nadzieję - odparłam delikatnie płacząc
- Ej mała wiem że Ci ciężko ale dasz rade , pojedziesz do Dortmundu , spotkasz się ze znajomymi odreagujesz - wtrącił Robert przytulac mnie do siebie
- Dzięki ze mogłam na Was liczyć - powiedziałam
- Nadal możesz - powiedział Robert - Jadę teraz na trening. Trzymaj się mała. Bądź tam grzeczna będę na bieżąco. - dodał I wyszedł
- To ja już będę szła bo za chwilę mam busa - powiedziałam I pożegnałam się z Anią
Wyszłam z domu i udałam się na dworzec skąd miałam pojechać do Dortmundu. Wsiadłem do autokaru usiadłam na miejscu a kiedy kierowca ruszył zaczęłam płakać. Zostawialam za sobą Monachium miłość , brata , przyjaciół a jechałam do miejsca gdzie to wszystko się zaczęło. Kiedy do jechałam na dworzec w Dortmundzie. Wysiadłam i udałam się do taksówki. Umowilam się z Kubą ze podjadę pod Indune a on stamtąd zabierze.
- Na Signal Induna Park poproszę- powiedziałam do kierowcy taksówki
Po paru minutach byłam na miejscu.
- 20 euro się należy - powiedział
- proszę - powiedziałam dając mu obliczona kwotę
Wysiadam z taksówki wyjęłam z bagażnika walizkę i udałam się na dalszą część parkingu gdzie czekał na mnie Kuba.
Juz z daleka poznałam dwie znajome sylwetki Kuby i drugiego z Polaków - Łukasza. Podbiegłam w ich stronę . Objełam na powitanie obydwu.
- Hej , cóż za powitanie - zaśmiał się Kuba
- Stęskniłam się za Wami bardzo - krzyknęłam I przytuliłam ich obu na raz - A wy czego jesteście w strojach treningowych - spytałam
- Mamy jeszcze trening - odparł Łukasz
-Aha mogliście powiedzieć to bym pojechała bezpośrednio do domu - powiedziałam smutno
- Idziesz z nami czekają na Ciebie nawet Klopp jak się dowiedział ze przyjeżdżasz do Dortmundu to się ucieszył - powiedział Kuba po czym zapanował moja walizkę na do bagażnika i poszliśmy na trening.
Kiedy weszliśmy na murawę wszyscy podbiegli do nas.
- Ninka , nasza kochana w końcu do nas przyjechała- krzyknął Mortiz przytuląc mnie
- Tak w końcu jesteś - teraz przytulił mnie Erik
- Was też dobrze widzieć - zaśmiałam się
- Dobra chłopaki dajcie jej spokój wracajcie do treningu- krzyknął Jurgen Klopp - A Ciebie Nina zapraszam na ławkę rezerwowych - dodał patrząc na mnie
Zrobiłam co kazał i oglądałam resztę treningu chłopaków. Fajnie było posiedzieć i popatrzeć jak to robią od kiedy przeprowadziłam się do Monachium Nie byłam na rzadnym ponieważ Guardiola to nie Klopp. Kiedy skończyli Po czekałam na nich pod szatnia i razem z Kuba udałam się do jego domu. Jak zwykle Agata przyjęła mnie bardzo ciepło a Oliwcia zawsze się cieszyła kiedy ich odwiedzałam. Później zmęczona poszłam spać.
_ Oczami Mario_
- Co u niej ?? - spytałem Roberta który wchodził do szatni
- Wyjechała do Dortmundu żeby odpocząć - odparł
Zrobiło mi się smutno wiedziałem ze jak ona tam pojedzie to o mnie zapomni . Z drugiej strony cieszyłem się ze odpocznie i przemysli wszystkie sprawy i najważniejsze że do mnie wróci. Kiedy skończyliśmy trening pojechałem do domu wziąłem laptopa i napisałem wiadomość do Mortiza.
" Mortiz Opiekuj sie nią ale pamiętaj ze ja kocham. Mario"
" Spoko. ;) Masz to jak w banku. Zawsze traktowałem ja jak siostrę"
Pogadaliśmy jeszcze chwile i poszedłem spać.
środa, 25 lutego 2015
poniedziałek, 23 lutego 2015
ROZDZIAŁ21: Rozmowa...
_ Oczami Mario_
Wstałem rano ubrałam się , zjadłem lekkie śniadanie i udałem się na Allianz Arenę gdzie miałem odbyć trening. Kiedy zobaczyłem ze na parkingu nie ma jeszcze samochodu Marco. Zadzwoniłem do niego ale nie odbierał, więc dzwoniłem jeszcze raz aż w końcu odebrał.
- Gdzie ty jesteś?? - spytałem go
- Jadę juz tylko nie mogę znaleźć swoich korków- powiedział wesoło
- Okeey ale pamiętaj , że Guardiola to nie Klopp on nie toleruje spoznialskich- odparłem
- Wiem , wiem już jadę - powiedział i rozlaczyl się
Po drodze do szatni spotkałem Davida i Jeroma.
- Siemka chłopaki co tam?? - spytałem ich
- Spoko a u Ciebie ?? - spytał Boateng
- A jakoś leci- odparłem szczerze
- To spoko - powiedział Alaba
Za to ich lubiłem nigdy nie wyciagali z ludzi rzeczy o których nie chcieli mówić. Wszedłem do szatni i zająłem miejsce opisane numerem 19. Zacząłem się przebierać kiedy do szatni wszedł smutny Marco zajął swoje miejsce i tez zaczął się przebierać. Kiedy skończyłem czynności podszedłem do niego.
- Jak tam ?? - spytałem go
- Leci a u Ciebie ? - spytał lekko się uśmiechając
- To dobrze a jak się czujesz ? - spytał szczerze ale wiedziałem ze jest oporny na pytania
- Jakoś tak pusto. Rozwalila mi wazon ale wcale jej się nie dziwię a co u niej ?? - spytał w drodze na murawę
- Dużo płacze- wtrącił Robert
- Przepraszam mi też jest ciężko ale przejdzie jej zobaczycie - powiedział patrząc na Roberta
- Wiem i wiem też ze będziecie się jeszcze przyjaźnic - odparł Robert z uśmiechem
- Dobra , kończymy rozmowy . Biegamy - krzyknął Guardiola
Zaczęliśmy biegać , robić rozgrzewkę , zagraliśmy krótki meczyk i po graliśmy w " głupiego Jasia " oczywiście nogami. Po treningu poszliśmy do szatni. Podszedł do mnie Robert
- Idziesz do mnie programy w FiFe , Ani nie ma bo pojechała na zawody a Nina nie wychodzi z pokoju i mi się nudzi - spytał mnie
- Jasne może zabierzemy ze sobą Marco ?? - odparłem
- Jasne - powiedział - Ej Marco idziesz do mnie na partyjkę FiFy? - spytał blondyna
- Nie wiem - odparł
- Chodź ona z pokoju nie wychodzi więc Cię nie zobaczy - odparł Robert
- No więc okeey pójdę - zgodził się choć trochę nie chętnie
Pojechaliśmy do Robert do domu. Weszliśmy do salonu gdzie były takie smutne pustki. Usieslismy na kanapie z Marco a Robert poszedł po sok. Kiedy usiadł Marco powiedział
- Ja gram Borussia
- Ja gram Realem - krzyknął Robert
- Nie bo ja gram Realem - krzyczalem na niego
- Któryś z Was musi odpuścić- wtrącił się Marco
- Napewno nie ja - odparł obrażony Robert
- Nina by nas podzieliła ona zawsze widziała co robić - rozmazylem się
- Tak ale ona nam nie pomoże - zauważył Robert
- Dobra graj Realem ja zagram Bayernem - opuściłem
Zaczęliśmy grać , ja z Robertem śmiałasmy się krzyczelismy a Marco siedział cicho jak mysz co nie bylo do niego podobne ale rozumiałem go. Nie chciał żeby wiedziała ze on tu jest.
_ Oczami Niny_
Mój świat załamał się nie wyobrażam sobie życia bez Niego. Moje serce rozwalilo się na milion małych kawałeczków. Byłam załamana. Nie chciałam z nikim rozmawiać nikogo widzieć. Oglądałam nasze zdjęcia z przed roku byliśmy tacy szczęśliwi. To byli jeszcze w Dortmundzie a teraz siedzę w Monachium załamana. Chciałam z kimś pogadać wzięłam telefon i Wykręciłam numer.
- Hej Kubuś jak tam ?? - spytałam
- Dobrze a ty wszyscy tutaj się o Ciebie martwią - odparł z troską w głosie
- Wiem wczoraj byliście u nas z Agata i tez Łukaszem i Ewką . Przepraszam ale nie byłam wstanie z Wami siedzieć. Marco tęsknię za nim bardzo - Powiedziałem przez łzy
- Wiem ale musisz być silna. Znam Marco i wiem ze zrobił to bo jesteś dla niego ważna i zrobił to żebyś nie cierpiała- powiedział spokojnie
- Tak ale tym co powiedział bardzo mnie zranił. A na dodatek stłukłam mu wazon od jego mamy. Nie wytrzymałam nie chcialam mu robić krzywdy wiec rzuciłam nim o ziemię - odparłam lekko się uśmiechając do słuchawki
- Napewno juz Ci wybaczyć ten wazon - zaśmiał się Kuba
- Napewno ale to i tak nie pomoglo bo dalej jestem na niego wściekła i chce mi się płakać - powiedziałam przez łzy
- Nie płacz , mała będzie dobrze - pocieszał mnie
- Kiedyś napewno ale jeszcze nie teraz - powiedziałam już mniej płacząc
- Musisz swoje przejść a zobaczysz będziesz jeszcze szczęśliwa - pocieszał mnie
- Wiem ale ból , który przeżywam jest nie do zniesienia. Chciałambym żeby tu przy mnie był i mniprzytulił - rozmazylam się
- Mam pomysł może przyjedziesz tu do nas do Dortmundu. Agata napewno się ucieszy a odpoczełabyś. Co ty na to ?? - spytał Kuba
- Spytam Roberta i dam Ci znać dobrze- odparłam
- Dobrze ja juz kończę bo musze wykąpać Oliwie- zaśmiał się i rozlaczyl
Może to nie jest głupi pomysł żeby na jakiś czas wyjechać do Dortmundu do znajomych posiedzieć z nimi. Oni napewno nie będą o Nim wspominać. Tak pojadę musze jeszcze powiedzieć Robertowi. Zadzwoniłam do niego
- Robert słuchaj gadałem z Kuba i stwierdził ze przydałaby mi się odskocznia od Monachium i zaproponował mi żebym przyjechała do niego do Dortmundu na parę dni - powiedziałam jednym tchem do słuchawki
- Tylko to chciałaś mi powiedzieć - usłyszałam od niego
- Tak - odparłam
- Nie mogłaś zejść - spytał mój brat
- Nie nie dałabym rady- odpowiedziałam lekko się uśmiechając się do słuchawki
- No dobra jak tam chcesz. Jeśli Ci to pomoże to jedz - powiedział
- Dzięki. Kocham Cię bracie - powiedziałam i rozlaczyla się
Od razu dałam znać Kubie ze przyjadę.
' Kubuś przyjadę Robert nie ma nic przeciwko. Dziękuję ze mi to zapropnowales gdyby nie ty pewnie nadal tkwila bym w czterech ścianach. Przyjadę jak najszybciej jak będę mogą więc raczej jutro ale jeszcze dam Ci znać' Nina
Za chwile mi odpisał: ' Nie ma za co Agata się ucieszyła ze przyjedziesz'
Zaczęłam się pakować wyjelam walizkę wzięłam najpotrzebniejsze rzeczy i wsadzilam je do środka. Postanowiłam ze zejde ma dół. Weszłam do salonu gdzie siedzieli Robert z Mario. Usiadłam kolo Roberta i przytuliłam go bez słowa tłumaczenia.
Potem poszłam do kuchni coś zjeść dopiero teraz uświadomiłam sobie jaka jestem głodna. Nie jadłam od wczorajszego południa. Zrobiłam sobie naleśnik a kiedy zjadłam posprzątalam i poszłam do swojego pokoju. Położyłam się do łóżka i zasnęłam.
Wstałem rano ubrałam się , zjadłem lekkie śniadanie i udałem się na Allianz Arenę gdzie miałem odbyć trening. Kiedy zobaczyłem ze na parkingu nie ma jeszcze samochodu Marco. Zadzwoniłem do niego ale nie odbierał, więc dzwoniłem jeszcze raz aż w końcu odebrał.
- Gdzie ty jesteś?? - spytałem go
- Jadę juz tylko nie mogę znaleźć swoich korków- powiedział wesoło
- Okeey ale pamiętaj , że Guardiola to nie Klopp on nie toleruje spoznialskich- odparłem
- Wiem , wiem już jadę - powiedział i rozlaczyl się
Po drodze do szatni spotkałem Davida i Jeroma.
- Siemka chłopaki co tam?? - spytałem ich
- Spoko a u Ciebie ?? - spytał Boateng
- A jakoś leci- odparłem szczerze
- To spoko - powiedział Alaba
Za to ich lubiłem nigdy nie wyciagali z ludzi rzeczy o których nie chcieli mówić. Wszedłem do szatni i zająłem miejsce opisane numerem 19. Zacząłem się przebierać kiedy do szatni wszedł smutny Marco zajął swoje miejsce i tez zaczął się przebierać. Kiedy skończyłem czynności podszedłem do niego.
- Jak tam ?? - spytałem go
- Leci a u Ciebie ? - spytał lekko się uśmiechając
- To dobrze a jak się czujesz ? - spytał szczerze ale wiedziałem ze jest oporny na pytania
- Jakoś tak pusto. Rozwalila mi wazon ale wcale jej się nie dziwię a co u niej ?? - spytał w drodze na murawę
- Dużo płacze- wtrącił Robert
- Przepraszam mi też jest ciężko ale przejdzie jej zobaczycie - powiedział patrząc na Roberta
- Wiem i wiem też ze będziecie się jeszcze przyjaźnic - odparł Robert z uśmiechem
- Dobra , kończymy rozmowy . Biegamy - krzyknął Guardiola
Zaczęliśmy biegać , robić rozgrzewkę , zagraliśmy krótki meczyk i po graliśmy w " głupiego Jasia " oczywiście nogami. Po treningu poszliśmy do szatni. Podszedł do mnie Robert
- Idziesz do mnie programy w FiFe , Ani nie ma bo pojechała na zawody a Nina nie wychodzi z pokoju i mi się nudzi - spytał mnie
- Jasne może zabierzemy ze sobą Marco ?? - odparłem
- Jasne - powiedział - Ej Marco idziesz do mnie na partyjkę FiFy? - spytał blondyna
- Nie wiem - odparł
- Chodź ona z pokoju nie wychodzi więc Cię nie zobaczy - odparł Robert
- No więc okeey pójdę - zgodził się choć trochę nie chętnie
Pojechaliśmy do Robert do domu. Weszliśmy do salonu gdzie były takie smutne pustki. Usieslismy na kanapie z Marco a Robert poszedł po sok. Kiedy usiadł Marco powiedział
- Ja gram Borussia
- Ja gram Realem - krzyknął Robert
- Nie bo ja gram Realem - krzyczalem na niego
- Któryś z Was musi odpuścić- wtrącił się Marco
- Napewno nie ja - odparł obrażony Robert
- Nina by nas podzieliła ona zawsze widziała co robić - rozmazylem się
- Tak ale ona nam nie pomoże - zauważył Robert
- Dobra graj Realem ja zagram Bayernem - opuściłem
Zaczęliśmy grać , ja z Robertem śmiałasmy się krzyczelismy a Marco siedział cicho jak mysz co nie bylo do niego podobne ale rozumiałem go. Nie chciał żeby wiedziała ze on tu jest.
_ Oczami Niny_
Mój świat załamał się nie wyobrażam sobie życia bez Niego. Moje serce rozwalilo się na milion małych kawałeczków. Byłam załamana. Nie chciałam z nikim rozmawiać nikogo widzieć. Oglądałam nasze zdjęcia z przed roku byliśmy tacy szczęśliwi. To byli jeszcze w Dortmundzie a teraz siedzę w Monachium załamana. Chciałam z kimś pogadać wzięłam telefon i Wykręciłam numer.
- Hej Kubuś jak tam ?? - spytałam
- Dobrze a ty wszyscy tutaj się o Ciebie martwią - odparł z troską w głosie
- Wiem wczoraj byliście u nas z Agata i tez Łukaszem i Ewką . Przepraszam ale nie byłam wstanie z Wami siedzieć. Marco tęsknię za nim bardzo - Powiedziałem przez łzy
- Wiem ale musisz być silna. Znam Marco i wiem ze zrobił to bo jesteś dla niego ważna i zrobił to żebyś nie cierpiała- powiedział spokojnie
- Tak ale tym co powiedział bardzo mnie zranił. A na dodatek stłukłam mu wazon od jego mamy. Nie wytrzymałam nie chcialam mu robić krzywdy wiec rzuciłam nim o ziemię - odparłam lekko się uśmiechając do słuchawki
- Napewno juz Ci wybaczyć ten wazon - zaśmiał się Kuba
- Napewno ale to i tak nie pomoglo bo dalej jestem na niego wściekła i chce mi się płakać - powiedziałam przez łzy
- Nie płacz , mała będzie dobrze - pocieszał mnie
- Kiedyś napewno ale jeszcze nie teraz - powiedziałam już mniej płacząc
- Musisz swoje przejść a zobaczysz będziesz jeszcze szczęśliwa - pocieszał mnie
- Wiem ale ból , który przeżywam jest nie do zniesienia. Chciałambym żeby tu przy mnie był i mniprzytulił - rozmazylam się
- Mam pomysł może przyjedziesz tu do nas do Dortmundu. Agata napewno się ucieszy a odpoczełabyś. Co ty na to ?? - spytał Kuba
- Spytam Roberta i dam Ci znać dobrze- odparłam
- Dobrze ja juz kończę bo musze wykąpać Oliwie- zaśmiał się i rozlaczyl
Może to nie jest głupi pomysł żeby na jakiś czas wyjechać do Dortmundu do znajomych posiedzieć z nimi. Oni napewno nie będą o Nim wspominać. Tak pojadę musze jeszcze powiedzieć Robertowi. Zadzwoniłam do niego
- Robert słuchaj gadałem z Kuba i stwierdził ze przydałaby mi się odskocznia od Monachium i zaproponował mi żebym przyjechała do niego do Dortmundu na parę dni - powiedziałam jednym tchem do słuchawki
- Tylko to chciałaś mi powiedzieć - usłyszałam od niego
- Tak - odparłam
- Nie mogłaś zejść - spytał mój brat
- Nie nie dałabym rady- odpowiedziałam lekko się uśmiechając się do słuchawki
- No dobra jak tam chcesz. Jeśli Ci to pomoże to jedz - powiedział
- Dzięki. Kocham Cię bracie - powiedziałam i rozlaczyla się
Od razu dałam znać Kubie ze przyjadę.
' Kubuś przyjadę Robert nie ma nic przeciwko. Dziękuję ze mi to zapropnowales gdyby nie ty pewnie nadal tkwila bym w czterech ścianach. Przyjadę jak najszybciej jak będę mogą więc raczej jutro ale jeszcze dam Ci znać' Nina
Za chwile mi odpisał: ' Nie ma za co Agata się ucieszyła ze przyjedziesz'
Zaczęłam się pakować wyjelam walizkę wzięłam najpotrzebniejsze rzeczy i wsadzilam je do środka. Postanowiłam ze zejde ma dół. Weszłam do salonu gdzie siedzieli Robert z Mario. Usiadłam kolo Roberta i przytuliłam go bez słowa tłumaczenia.
Potem poszłam do kuchni coś zjeść dopiero teraz uświadomiłam sobie jaka jestem głodna. Nie jadłam od wczorajszego południa. Zrobiłam sobie naleśnik a kiedy zjadłam posprzątalam i poszłam do swojego pokoju. Położyłam się do łóżka i zasnęłam.
ROZDZIAŁ20: Byłeś i jesteś moja jedyna prawdziwa miłością...
_ Oczami Niny_
Od dwóch tygodni Marco się do mnie nie odzywa , nie zwraca uwagi na mnie, nie rozmawiamy. Tęsknię za nim. Muszę z nim pogadać nie obchodzi mnie ze nie będzie miał dla mnie czasu, musze i juz.
Szłam w kierunku Allianz Areny , zdenerwowana bo chciała zdążyć. Kiedy dotarłam pod stadion nie było już czarnego Aston Martina Marco więc zwróciłam do domu. Weszłam do domu i zobaczyłam siedzącego na kanapie Mario i Roberta.
- Hej nie wiecie co z Marco ??? - spytałam denerwując się
- Hej siostra. Co tam ?? - zaczął Robert
- Nie omijaj pytania , co z nim dlaczego się do mnie nie odzywa- spytałam zdenerwowana jeszcze bardziej
- Chce żebyś o nim zapomniała - powiedział szczerze Mario
- Cooooo! ! - krzyknęłam
- Niestety to prawda, przykro mi - wtrącił Robert
- Nie - krzyknęłam i wbiegł z domu
Po 5 minutach szybkiego biegu znalazłam się pod domem mojego eks chłopaka. Zadudnilam w drzwi wejściowe. Nic. Uderzyłam jeszcze raz. Nic.
- Marco otwieraj te drzwi , bo je wywarze i się skończy - krzyknęłam
Po paru minutach drzwi lekko się otwarły. Weszłam do salonu gdzie panował półmrok, zobaczyłam siedzącego na kanapie Reusa.
- Marco dlaczego mi to robisz , unikaj mnie , nawet się nie odzywasz? ? Proszę wytłumacz mi - powiedziałam smutno
- Nie mogę , nie pasujesz do mnie. Kocham Cię ale jak siostrę , nie chce Cię ranić - westchnął smutno
- Takimi słowami mnie ranisz , dla Ciebie zerwałam z Mario ale z tego i tak by nic nie bylo bo uświadomiłam sobie ze Tylko Ciebie Kocham - ostatnie słowa specjalnie podkreśliłam
- Ja Cię nie kocham. Przepraszam - odparł stanowczo
Po jego słowach cały świat mi się zawalił nie wierzyłam ze mój Marco mnie nie kocha , że mnie nie pragnie , że nie potrzebuje.
- Marco... proszę nie mów tak - do moich oczu napłynęły łzy
- Bądź szczęśliwa z Mario jest Ciebie wart - odrzekł lekko zdenerwowany
- Marco .... - zaczęłam a z moich oczu pociekly mi łzy - Skończ - odparł zdenerwowany widać było ze jest mu trudno o tym rozmawiać
- Zostań chociaż moimi przyjacielem nie odtracaj mnie proszę bo tego nie wytrzymam - powiedziałam przez łzy
- Nie płacz zastanowię się - powiedział
- Dlaczego nie możesz powiedzieć ze będziesz chociaż moim przyjacielem takim jak jesteś dla Mario - odparłam lekko łkajac
- Ze mną i z Tobą nie będzie jak że mną i Mario jego znam od dziecka a ty byłas moja dziewczyna - zaśmiał się
- Byłeś i jesteś moją pierwszą prawdziwą miłością - powiedziałam płacząc patrząc mu prosto w oczy
- Wiem - lekko spowazniał
- Kocham Cię - powiedziałam podeszłam do niego żeby go przytulic ale on odszedł. Z wściekłości wzięłam do ręki leżący nieopodal wazon i rzuciłam nim o ziemię.
- Dlaczego to zrobiłaś?? - spytał zdziwiony
- Bo nie chcialam Cię uderzyć - wychliptalam
- Aha - mruknął
- Tylko tyle mi powiesz??- spytałam wściekła
- A co mam Ci jeszcze powiedzieć ??- spytał jeszcze raz
Wzburzona wybiegłam z jego domu z płaczem. Nie chciałam z nikim teraz rozmawiać nie chcialam nikogo oglądać. Poszłam do parku , do którego zawsze chodziłam z Marco. Moim kochanym Marco nawet kiedy przyjechał do Monachium spotykaliśmy się i bylo cudownie. A teraz cały świat mi się zawalił. Usiadłam na " naszej ławce". Rozplakalam się nie chciała by to się tak skończyło. Zawsze był dla mnie kochany miły nawet wtedy kiedy się poznaliśmy. Pamiętam ten dzień. Był piękny słoneczny dzień Park w Dortmundzie. Robert mi go przedstawił.
Nagle zaczął padać deszcz wiec postanowiłam ze wrócę do domu. Kiedy do niego dotarłam byłam już cala mokra.Nadal płakałam. Weszłam do domu prosto do salonu , siedzieli w nim Robert , Kuba , Łukasz , Mario , Ania , Agata i Ewa. Wszyscy patrzyli na mnie. Nie byłam w stanie nic im powiedzieć w końcu nasze milczenie przerwała moja przyszła szwagierka.
- Co się stało??? - spytała zatroskana
- To koniec - powiedziałam i poszłam do siebie na górę nie chcąc więcej na nich patrzeć
Przebrałam się suche ubranie i od razu rzuciłam się na łóżko.
_Oczami Mario_
- Czekaj czego koniec - spytała nas Ania
- Jej i Marco - odparł Robert
Dziewczyny poszły z nią pogadać kiedy zostaliśmy sami zadzwonił do nie Marco. Dałem na głośnomówiący
- Dotarła do domu ?? - spytał z jego głosu można było wyczytać ze jest zdruzgotany
- Tak przed chwila , cała zdruzgotana , załamana, zaplakana. Marco dlaczego jej to zrobiłeś?? - spytał Robert Marco
- Musiałem uwierz . Chce się z nią przyjaźnic ale wie ze nie mogę się wtrącać między nią a Mario. Dlatego to zrobiłem - odparł smutno
- Nie musiałeś , widzę jak cierpi , ona się z tym nie pogodzi. Nigdy. - Powiedziałem szczerze
- Tak będzie lepiej , uwierz. Sorry musze kończyć - powiedział i rozlaczyl się
W tym momencie dziewczyny zeszły na dół z mina nie tęgął.
- Nie chce z nikim rozmawiać i cały czas płacze- powiedziała szybko Agata
- Musi to sama przeżyć - odparł Łukasz
- Wiem ale nie mogę patrzeć jak ona cierpi - powiedziała Ewa z zatroskaną miną
- Da rade jest silna.- wtrącił Robert
- Jest silniejsza niż myślisz - zaśmiała się Ania
- Parę dni i wróci do żywych wiem o a tym- Powiedziałem spokojnie myśląc jak ona sobie poradzi
Później staraliśmy się normalnie rozmawiać o wszystkim i o niczym ale ja myślami byłem przy Ninie. Chciałem z nią teraz być i ja przytulic ale wiedziałem ze ona musi poradzić sobie sama. Ma złamane serce tak ja kiedyś kiedy rozstałem się z Ann. Wiedziałem co czuje. Później pojechałem do domu wziąłem szybki prysznic i położyłem sie spać bo rano miałem trening.
Od dwóch tygodni Marco się do mnie nie odzywa , nie zwraca uwagi na mnie, nie rozmawiamy. Tęsknię za nim. Muszę z nim pogadać nie obchodzi mnie ze nie będzie miał dla mnie czasu, musze i juz.
Szłam w kierunku Allianz Areny , zdenerwowana bo chciała zdążyć. Kiedy dotarłam pod stadion nie było już czarnego Aston Martina Marco więc zwróciłam do domu. Weszłam do domu i zobaczyłam siedzącego na kanapie Mario i Roberta.
- Hej nie wiecie co z Marco ??? - spytałam denerwując się
- Hej siostra. Co tam ?? - zaczął Robert
- Nie omijaj pytania , co z nim dlaczego się do mnie nie odzywa- spytałam zdenerwowana jeszcze bardziej
- Chce żebyś o nim zapomniała - powiedział szczerze Mario
- Cooooo! ! - krzyknęłam
- Niestety to prawda, przykro mi - wtrącił Robert
- Nie - krzyknęłam i wbiegł z domu
Po 5 minutach szybkiego biegu znalazłam się pod domem mojego eks chłopaka. Zadudnilam w drzwi wejściowe. Nic. Uderzyłam jeszcze raz. Nic.
- Marco otwieraj te drzwi , bo je wywarze i się skończy - krzyknęłam
Po paru minutach drzwi lekko się otwarły. Weszłam do salonu gdzie panował półmrok, zobaczyłam siedzącego na kanapie Reusa.
- Marco dlaczego mi to robisz , unikaj mnie , nawet się nie odzywasz? ? Proszę wytłumacz mi - powiedziałam smutno
- Nie mogę , nie pasujesz do mnie. Kocham Cię ale jak siostrę , nie chce Cię ranić - westchnął smutno
- Takimi słowami mnie ranisz , dla Ciebie zerwałam z Mario ale z tego i tak by nic nie bylo bo uświadomiłam sobie ze Tylko Ciebie Kocham - ostatnie słowa specjalnie podkreśliłam
- Ja Cię nie kocham. Przepraszam - odparł stanowczo
Po jego słowach cały świat mi się zawalił nie wierzyłam ze mój Marco mnie nie kocha , że mnie nie pragnie , że nie potrzebuje.
- Marco... proszę nie mów tak - do moich oczu napłynęły łzy
- Bądź szczęśliwa z Mario jest Ciebie wart - odrzekł lekko zdenerwowany
- Marco .... - zaczęłam a z moich oczu pociekly mi łzy - Skończ - odparł zdenerwowany widać było ze jest mu trudno o tym rozmawiać
- Zostań chociaż moimi przyjacielem nie odtracaj mnie proszę bo tego nie wytrzymam - powiedziałam przez łzy
- Nie płacz zastanowię się - powiedział
- Dlaczego nie możesz powiedzieć ze będziesz chociaż moim przyjacielem takim jak jesteś dla Mario - odparłam lekko łkajac
- Ze mną i z Tobą nie będzie jak że mną i Mario jego znam od dziecka a ty byłas moja dziewczyna - zaśmiał się
- Byłeś i jesteś moją pierwszą prawdziwą miłością - powiedziałam płacząc patrząc mu prosto w oczy
- Wiem - lekko spowazniał
- Kocham Cię - powiedziałam podeszłam do niego żeby go przytulic ale on odszedł. Z wściekłości wzięłam do ręki leżący nieopodal wazon i rzuciłam nim o ziemię.
- Dlaczego to zrobiłaś?? - spytał zdziwiony
- Bo nie chcialam Cię uderzyć - wychliptalam
- Aha - mruknął
- Tylko tyle mi powiesz??- spytałam wściekła
- A co mam Ci jeszcze powiedzieć ??- spytał jeszcze raz
Wzburzona wybiegłam z jego domu z płaczem. Nie chciałam z nikim teraz rozmawiać nie chcialam nikogo oglądać. Poszłam do parku , do którego zawsze chodziłam z Marco. Moim kochanym Marco nawet kiedy przyjechał do Monachium spotykaliśmy się i bylo cudownie. A teraz cały świat mi się zawalił. Usiadłam na " naszej ławce". Rozplakalam się nie chciała by to się tak skończyło. Zawsze był dla mnie kochany miły nawet wtedy kiedy się poznaliśmy. Pamiętam ten dzień. Był piękny słoneczny dzień Park w Dortmundzie. Robert mi go przedstawił.
Nagle zaczął padać deszcz wiec postanowiłam ze wrócę do domu. Kiedy do niego dotarłam byłam już cala mokra.Nadal płakałam. Weszłam do domu prosto do salonu , siedzieli w nim Robert , Kuba , Łukasz , Mario , Ania , Agata i Ewa. Wszyscy patrzyli na mnie. Nie byłam w stanie nic im powiedzieć w końcu nasze milczenie przerwała moja przyszła szwagierka.
- Co się stało??? - spytała zatroskana
- To koniec - powiedziałam i poszłam do siebie na górę nie chcąc więcej na nich patrzeć
Przebrałam się suche ubranie i od razu rzuciłam się na łóżko.
_Oczami Mario_
- Czekaj czego koniec - spytała nas Ania
- Jej i Marco - odparł Robert
Dziewczyny poszły z nią pogadać kiedy zostaliśmy sami zadzwonił do nie Marco. Dałem na głośnomówiący
- Dotarła do domu ?? - spytał z jego głosu można było wyczytać ze jest zdruzgotany
- Tak przed chwila , cała zdruzgotana , załamana, zaplakana. Marco dlaczego jej to zrobiłeś?? - spytał Robert Marco
- Musiałem uwierz . Chce się z nią przyjaźnic ale wie ze nie mogę się wtrącać między nią a Mario. Dlatego to zrobiłem - odparł smutno
- Nie musiałeś , widzę jak cierpi , ona się z tym nie pogodzi. Nigdy. - Powiedziałem szczerze
- Tak będzie lepiej , uwierz. Sorry musze kończyć - powiedział i rozlaczyl się
W tym momencie dziewczyny zeszły na dół z mina nie tęgął.
- Nie chce z nikim rozmawiać i cały czas płacze- powiedziała szybko Agata
- Musi to sama przeżyć - odparł Łukasz
- Wiem ale nie mogę patrzeć jak ona cierpi - powiedziała Ewa z zatroskaną miną
- Da rade jest silna.- wtrącił Robert
- Jest silniejsza niż myślisz - zaśmiała się Ania
- Parę dni i wróci do żywych wiem o a tym- Powiedziałem spokojnie myśląc jak ona sobie poradzi
Później staraliśmy się normalnie rozmawiać o wszystkim i o niczym ale ja myślami byłem przy Ninie. Chciałem z nią teraz być i ja przytulic ale wiedziałem ze ona musi poradzić sobie sama. Ma złamane serce tak ja kiedyś kiedy rozstałem się z Ann. Wiedziałem co czuje. Później pojechałem do domu wziąłem szybki prysznic i położyłem sie spać bo rano miałem trening.
czwartek, 19 lutego 2015
ROZDZIAŁ19: Jest coś między Tobą a Nina. ..
_ Oczami Niny_
Dwa tygodnie później.
Dziś Marco wychodzi ze szpitala , przez jeszcze parę dni nie będzie mógł grać ale jak dobrze pójdzie do zagra mecz w Lidze Mistrzów.
Wstałam rano , poszłam do łazienki , wzięłam szybki prysznic , pomalowalam się , ubrałam i wyszłam z niej. Zeszłam na dół gdzie siedział mój brat i jego narzeczona Ania.
- Hej słońce , jak się masz ? - spytała mnie Ania
- W porządku a u Ciebie? - odparłam
- Też , ustaliliśmy z Robertem datę ślubu - powiedziała uśmiechając się do Roberta
- Naprawdę, tak się cieszę. Kiedy??! - krzyknęłam podekscytowana
- 22 sierpień a i mamy do Ciebię w związku z tym prośbę - odpowiedziała niepewnie
- Jaką? - spytałam wesoło
- Zostaniesz moim świadkiem?- spytala Ania
- Oczywiście , że tak a kto będzie Twoim - spytałam Roberta
- Myślałem o Mario a Ty co sądzisz? - spytał mnie
- Myślę , że to dobry pomysł. Teraz przepraszam obiecałam Marco, że odbiorę go ze szpitala - odparłam wesoło
- Lec tylko uważaj - krzyknęła za mną Ania
Cieszyłam się ze Robert w końcu sie ustatkuje , lubię karateczke i wiem ze będzie z nią szczęśliwy. Po paru minutach jazdy byłam już pod szpitalem. Wysiadłam z auta i od razu udałam się do sali gdzie leżał Marco.
- Hej , jak tam ? - spytałam go wchodząc zauważyłam że jest u niego Mario i o czymś rozmawiają
- Hej jak widzisz Mario do mnie wpadł - powiedział zamyślony mój exs chłopak
- Widzę i cieszę się że Mario tu przyszedł , lubię z wami dwojga spędzać czas - odparłam wesoło
Obaj w odpowiedzi tylko się usmiechneli. Nie wiedziałam o co im chodzi ale coś było nie tak. Później wypisali Marco ze szpitala i zawiodłam go do domu gdzie posiedzialam z nimi oboma kiedy postanowiłam pojechać do domu.
_ Oczami Mario_
Kiedy Nina pojechała do domu postanowiłem , że porozmawiam szczerze z Marco.
- Marco ?? - spytałem
- No co tam - odparł
- Jest coś między Tobą a Niną? - spytałem
- Nie z mojej strony nie wiem , że ja kochasz i nie mógłbym Ci tego zrobić stary. - powiedział z uśmiechem
- A Nina czuje coś do Ciebię - spytałem go
- Nie wiem ale chyba tak. Wiem ze nie potrafii pogodzić się z tym ze się rozstalismy. Bylem w końcu jej pierwsza miłością. Ja tez bardzo ja kochałem - mówiąc to widać było ze było mu bardzo ciężko o tym mówić
- Nie wiem stary kiedy byliśmy razem miałem przeświadczenie ze nie może o Tobie zapomnieć mimo że to mnie wybrała.Wydawała się być szczęśliwa ale nie aż tak jak z sobą - Powiedziałem smutno
- Jeśli Ci na nią zależy to walcz o Nią , ale jeśli ka zranić obiecuje Ci ze Cię zabije - powiedział całkiem poważnie
- Wiem stary i dzieki. Nie skrzywdzę jej przecież wiesz - Powiedziałem
- Wiem - zaśmiał się
Później nie rozmawialiśmy już o Ninie , pytał jak tam Bayern ile mamy procent szans na wygranie Ligii i jaki mecz gramy następny. Kiedy zrobilo się późno pojechałem do domu. Myślałem jak pogadać z Nina o nas.
Dwa tygodnie później.
Dziś Marco wychodzi ze szpitala , przez jeszcze parę dni nie będzie mógł grać ale jak dobrze pójdzie do zagra mecz w Lidze Mistrzów.
Wstałam rano , poszłam do łazienki , wzięłam szybki prysznic , pomalowalam się , ubrałam i wyszłam z niej. Zeszłam na dół gdzie siedział mój brat i jego narzeczona Ania.
- Hej słońce , jak się masz ? - spytała mnie Ania
- W porządku a u Ciebie? - odparłam
- Też , ustaliliśmy z Robertem datę ślubu - powiedziała uśmiechając się do Roberta
- Naprawdę, tak się cieszę. Kiedy??! - krzyknęłam podekscytowana
- 22 sierpień a i mamy do Ciebię w związku z tym prośbę - odpowiedziała niepewnie
- Jaką? - spytałam wesoło
- Zostaniesz moim świadkiem?- spytala Ania
- Oczywiście , że tak a kto będzie Twoim - spytałam Roberta
- Myślałem o Mario a Ty co sądzisz? - spytał mnie
- Myślę , że to dobry pomysł. Teraz przepraszam obiecałam Marco, że odbiorę go ze szpitala - odparłam wesoło
- Lec tylko uważaj - krzyknęła za mną Ania
Cieszyłam się ze Robert w końcu sie ustatkuje , lubię karateczke i wiem ze będzie z nią szczęśliwy. Po paru minutach jazdy byłam już pod szpitalem. Wysiadłam z auta i od razu udałam się do sali gdzie leżał Marco.
- Hej , jak tam ? - spytałam go wchodząc zauważyłam że jest u niego Mario i o czymś rozmawiają
- Hej jak widzisz Mario do mnie wpadł - powiedział zamyślony mój exs chłopak
- Widzę i cieszę się że Mario tu przyszedł , lubię z wami dwojga spędzać czas - odparłam wesoło
Obaj w odpowiedzi tylko się usmiechneli. Nie wiedziałam o co im chodzi ale coś było nie tak. Później wypisali Marco ze szpitala i zawiodłam go do domu gdzie posiedzialam z nimi oboma kiedy postanowiłam pojechać do domu.
_ Oczami Mario_
Kiedy Nina pojechała do domu postanowiłem , że porozmawiam szczerze z Marco.
- Marco ?? - spytałem
- No co tam - odparł
- Jest coś między Tobą a Niną? - spytałem
- Nie z mojej strony nie wiem , że ja kochasz i nie mógłbym Ci tego zrobić stary. - powiedział z uśmiechem
- A Nina czuje coś do Ciebię - spytałem go
- Nie wiem ale chyba tak. Wiem ze nie potrafii pogodzić się z tym ze się rozstalismy. Bylem w końcu jej pierwsza miłością. Ja tez bardzo ja kochałem - mówiąc to widać było ze było mu bardzo ciężko o tym mówić
- Nie wiem stary kiedy byliśmy razem miałem przeświadczenie ze nie może o Tobie zapomnieć mimo że to mnie wybrała.Wydawała się być szczęśliwa ale nie aż tak jak z sobą - Powiedziałem smutno
- Jeśli Ci na nią zależy to walcz o Nią , ale jeśli ka zranić obiecuje Ci ze Cię zabije - powiedział całkiem poważnie
- Wiem stary i dzieki. Nie skrzywdzę jej przecież wiesz - Powiedziałem
- Wiem - zaśmiał się
Później nie rozmawialiśmy już o Ninie , pytał jak tam Bayern ile mamy procent szans na wygranie Ligii i jaki mecz gramy następny. Kiedy zrobilo się późno pojechałem do domu. Myślałem jak pogadać z Nina o nas.
czwartek, 12 lutego 2015
ROZDZIAŁ 18:
_ Oczami Niny_
Minęły dopiero dwa dni odkąd Marco miał wypadek. Lekarze mówią że jest jak było i nie mogą nic zrobić bo to indywidualna sprawa każdego pacjenta. Dają mu tylko 50 procent szans na przeżycie. Robert namawia mnie żebym spotkała się z Mario. Mówi ze po śmierci Marco nie poradze sobie sama. Jestem pewna że on nie umrze, to ja codziennie do niego przychodzę , patrzę , mówię do niego. Ale nigdy nie reaguje leży i wciąż się nie rusza.
Dziś tez do niego idę , mam nadzieje ze zobaczę jego błysk w oku. Kocham Go i nie pozwolę mu umrzeć. Nigdy. Jeśli on umrze to umrę i ja. Nic nie jest w stanie mnie zatrzymać. Oprócz niego nie mam nikogo kto by się mną przejmował.
Ubrałam się i zeszłym na dół.
- Hej , jak tam? - spytał Robert
- Jak by Cię to w ogóle obchodziło - warknął am na niego
- Ile będziesz taka? - spytał Mario
- Jaka? ? - odparłam
- Niedostępna , samotna , smutna , inna - powiedział Robert
- Będę szczęśliwa i dostępna jak Marco się obudzi teraz to jest dla mnie najważniejsze- wychliptalam i wyszłam z domu.
Po 15 min byłam na miejscu od razu udałam się na salę gdzie leżał on Marco. Podeszłam do niego , dałam mu calusa w czoło i usiadłam.
- Marco jeśli umrzesz to i ja umrę -zagroziłam mu
- Kocham Cię , nie możesz mnie tak sama na świecie zostawić. Masz mnie , Mario , Roberta , Anie , Ann. Cała Borussia się o Ciebie pyta tak samo jak Bayern. Prasa nie daje mi spokoju , wiesz ze nigdy nie lubiłam z nimi rozmawiać. Musze im tłumaczyć dlaczego nie jestem z Mario tylko czuwam przy Twoim łóżku. Ta cała sytuacja zaczyna mnie denerwować ani chwili spokoju. Wracaj do mnie proszę Cię - skończyłam swój monolog
Juz nie płakałam bo wiedziałam że płaczem mu nie pomogę. Nagle poczułam jak ściska moja dłoń , powoli otworzył oczy. Blyszczaly jego oczy Blyszczaly jak dawniej gdy na mnie patrzył.
- Tak właściwie to dlaczego nigdy mi nie powiedziałaś ze nie lubisz prasy - spytał z uśmiechem na ustach
- Marco ledwo się wzbudziłeś a juz pytasz o prasę. Poczekaj pójdę do lekarza - powiedziałam spokojnie
Po chwili pojawilam się z lekarzem zdążyłam wysłać do wszystkich sms że Marco się obudził i nic mu nie jest. Faktycznie nie było zdąży zagrać jeszcze nie jeden mecz.
- Ma Pan naprawdę silną dziewczynę Panie Reus , codziennie do Pana przychodziła i siedziała do wieczora - powiedział lekarz prowadzący Marco wychodząc
- Jesteś moją dziewczyną ??? - spytał zdziwiony
- Wiem ze nie ale inaczej by mnie do Ciebie wypuścili musiałam ich okłamać przepraszam - zachlipialam
- Nie płacz nie gniewem się na Ciebie wiesz ze potrafię - zaśmiał się ze mnie - chodź tutaj - dodał i mnie przytulił.
- Brakowało mi tego - mruknąłam
- Miałaś zawsze Mario - powiedział
- Z nim oto nie to samo - odparłam smutno
- Czemu nie jesteś z Mario , pasował do Ciebie- spytał
- Nie chcialam go ranić wiem ze nie będzie ze mną szczesliwy- powiedziałam szczerze
- Nina... -zaczął
- Przestań - powiedziałam
- Okeey już nie będę taki - zaśmiał się
_ Oczami Mario_
Kiedy dostałem sms a od Niny wiedziałem ze coś się stalo. Napisała ze Marco się obudził I wszystko z nim w porządku. Cieszyłem się od razu pojechałem do niego do szpitala ale kiedy zobaczyłem jak oni na siebie patrzą wiedziałem ze Nina do mnie nie wróci. Nie chcąc im przeszkadzać wyszedłem z niego i udałem się do domu. Wyjąłem z barku jakąś wódkę i zacząłem ją pić oglądając swoje wspólne zdjęcia z Nina jeszcze z wakacji byliśmy wtedy tacy szczęśliwi...
Minęły dopiero dwa dni odkąd Marco miał wypadek. Lekarze mówią że jest jak było i nie mogą nic zrobić bo to indywidualna sprawa każdego pacjenta. Dają mu tylko 50 procent szans na przeżycie. Robert namawia mnie żebym spotkała się z Mario. Mówi ze po śmierci Marco nie poradze sobie sama. Jestem pewna że on nie umrze, to ja codziennie do niego przychodzę , patrzę , mówię do niego. Ale nigdy nie reaguje leży i wciąż się nie rusza.
Dziś tez do niego idę , mam nadzieje ze zobaczę jego błysk w oku. Kocham Go i nie pozwolę mu umrzeć. Nigdy. Jeśli on umrze to umrę i ja. Nic nie jest w stanie mnie zatrzymać. Oprócz niego nie mam nikogo kto by się mną przejmował.
Ubrałam się i zeszłym na dół.
- Hej , jak tam? - spytał Robert
- Jak by Cię to w ogóle obchodziło - warknął am na niego
- Ile będziesz taka? - spytał Mario
- Jaka? ? - odparłam
- Niedostępna , samotna , smutna , inna - powiedział Robert
- Będę szczęśliwa i dostępna jak Marco się obudzi teraz to jest dla mnie najważniejsze- wychliptalam i wyszłam z domu.
Po 15 min byłam na miejscu od razu udałam się na salę gdzie leżał on Marco. Podeszłam do niego , dałam mu calusa w czoło i usiadłam.
- Marco jeśli umrzesz to i ja umrę -zagroziłam mu
- Kocham Cię , nie możesz mnie tak sama na świecie zostawić. Masz mnie , Mario , Roberta , Anie , Ann. Cała Borussia się o Ciebie pyta tak samo jak Bayern. Prasa nie daje mi spokoju , wiesz ze nigdy nie lubiłam z nimi rozmawiać. Musze im tłumaczyć dlaczego nie jestem z Mario tylko czuwam przy Twoim łóżku. Ta cała sytuacja zaczyna mnie denerwować ani chwili spokoju. Wracaj do mnie proszę Cię - skończyłam swój monolog
Juz nie płakałam bo wiedziałam że płaczem mu nie pomogę. Nagle poczułam jak ściska moja dłoń , powoli otworzył oczy. Blyszczaly jego oczy Blyszczaly jak dawniej gdy na mnie patrzył.
- Tak właściwie to dlaczego nigdy mi nie powiedziałaś ze nie lubisz prasy - spytał z uśmiechem na ustach
- Marco ledwo się wzbudziłeś a juz pytasz o prasę. Poczekaj pójdę do lekarza - powiedziałam spokojnie
Po chwili pojawilam się z lekarzem zdążyłam wysłać do wszystkich sms że Marco się obudził i nic mu nie jest. Faktycznie nie było zdąży zagrać jeszcze nie jeden mecz.
- Ma Pan naprawdę silną dziewczynę Panie Reus , codziennie do Pana przychodziła i siedziała do wieczora - powiedział lekarz prowadzący Marco wychodząc
- Jesteś moją dziewczyną ??? - spytał zdziwiony
- Wiem ze nie ale inaczej by mnie do Ciebie wypuścili musiałam ich okłamać przepraszam - zachlipialam
- Nie płacz nie gniewem się na Ciebie wiesz ze potrafię - zaśmiał się ze mnie - chodź tutaj - dodał i mnie przytulił.
- Brakowało mi tego - mruknąłam
- Miałaś zawsze Mario - powiedział
- Z nim oto nie to samo - odparłam smutno
- Czemu nie jesteś z Mario , pasował do Ciebie- spytał
- Nie chcialam go ranić wiem ze nie będzie ze mną szczesliwy- powiedziałam szczerze
- Nina... -zaczął
- Przestań - powiedziałam
- Okeey już nie będę taki - zaśmiał się
_ Oczami Mario_
Kiedy dostałem sms a od Niny wiedziałem ze coś się stalo. Napisała ze Marco się obudził I wszystko z nim w porządku. Cieszyłem się od razu pojechałem do niego do szpitala ale kiedy zobaczyłem jak oni na siebie patrzą wiedziałem ze Nina do mnie nie wróci. Nie chcąc im przeszkadzać wyszedłem z niego i udałem się do domu. Wyjąłem z barku jakąś wódkę i zacząłem ją pić oglądając swoje wspólne zdjęcia z Nina jeszcze z wakacji byliśmy wtedy tacy szczęśliwi...
środa, 11 lutego 2015
ROZDZIAŁ 17:MARCO ON....
_ Oczami Niny_
Obudziłam się rano , wstałam z łóżka , ubrałam się , pocałowałam i zeszłym na dół gdzie mój brat z narzeczona Ania. Oboje patrzyli na mnie z minami jak by chcieli mi coś powiedziec ale nie widzieli jak.
- Nina tylko spokojnie - zaczęłam Ania
- O co chodzi ? - spytałam ich
- Marco on....... - zaczęła Ania
- Co z nim - spytałam denerwując się coraz bardziej
- Miał wypadek , ta doba będzie decydującą - odrzekł Robert
- Który szpital ?? - spytałam wściekła na nich ze wcześniej mi nie powiedzieli
- Ten niedaleko Allianz - odparł oddając mi kluczyki ze spokojem
- Bądź ostrożna - poprosiła mnie Ania
Nie słuchając jej pobiegłam do auta i ruszyła z piskiem opon. Wiedziałam że to z mojej winy miał wypadek ale teraz najważniejsze było tylko to by wyszedł z tego cało. Po chwili byłam na miejscu weszłam do szpitala , podeszłam do recepcji.
- Przepraszam, gdzie leży Marco Reus - spytałam jakas pielęgniarkę
- A Pani jest?? -spytała mnie
- Jego dziewczyna - skłamała na szczęście nie czyta gazet bo uwierzyła
- Sala 106 drugie piętro - powiedziała z uśmiechem
Popedzilam we wskazane miejsce , to co tam zastalam było dla mnie wielkim ciosem , zaczął dzwonić mi telefon, dzwonił Mario , nie chciałam odbierać wiec odrzuciłałam połączenie. Liczył się tylko Marco. Podeszłam do leżącego na łóżku przyjaciela . Złapałam go za rękę siadając.
- Marco nie możesz mnie tak zostawić wiem ze Cię raniłam ale wiedz ze bardzo Cię kocham , nie poradzę sobie bez Ciebie , miałam nadzieję że zapomnę o Tobie będąc z Mario ale nie potrafię a teraz ty nie wiadomo czy przeżyjesz. Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie jak Robert nas sobie przedstawił. Juz wtedy wiedziałam że chce być z Tobą ale ty byłeś z Caroline a teraz ona jest Twoja była żona. Proszę Cię wybacz mi i nie zostawiaj mnie. Po prostu nie możesz umrzeć nie możesz. Bez Ciebie nie poradziłabym sobie , jesteś moim najlepszym przyjacielem i nie tylko. KOCHAM CIĘ. - skończyłam swój monolog jedna samotna łza spływala po moim policzku spadała na twarz Marco a ja ją z niej otarlam.
Później pojechałam do domu gdzie czekał na mnie Mario z pretensjami.
- Dlaczego nie odbierasz one mnie telefonu -spytał zły
- Nie jestem Twoim psem żeby cały czas z Tobą siedzieć a po za tym miałam powód - Krzyknęłam na niego a z oczu Popłynęły mi łzy, wiedziałam juz ze Mario to chyba ten nie odpowiedni
- Ale przynajmniej mogłaś napisać gdzie hl jesteś martwiłem się a teraz nie wyobrażam sobie ze możesz mnie okłamać - krzyknął na mnie
- Jak chcesz to możemy się rozstać - krzyknęła przez łzy na cały dom
- Proszę bardzo - krzyknął równie głośno
- W takim razie to koniec . Wynos się z mojego życia , spiepszyles mi związek z Marco a teraz zepsules nasz. Mam Cię dość wynos się z mojego życia i tego domu. - krzyknęłam
On jak chciałam tak zrobił , wyszedł i miałam nadzieję że już nie wróci.
_ Oczami Mario
Zrobiłem co chciała wyszedłem z jej pokoju ale wiedziałem ze jak wszystko przemysli to zadzwoni.
- Przepraszam ze musieliscie tego słuchać - Powiedziałem totalnie zbity z stropu
- Stary zamiast ja wspierać to ty na nią krzyczysz i wyjeżdżasz z tym ze cie okłamuje- powiedział spokojnie Robert
- Zobaczę co u niej - wtrąciła Ania
- O co chodzi - spytałem przyjaciela
- Marco jest w szpitalu a ta doba jest decydujaca - odparł
- Wiem byłem u niego słyszałem co do niego mówiła. To totalnie nie wkurzyło - warknąłem spod łba
- Musisz ją zrozumieć polubiła się w uczuciach , sama nie wie cze go chce a ty dolewasz oliwy do ognia. - powiedział Robert
- Masz rację musze dać jej spokój, siema widzimy się jutro na treningu , pamiętaj że jutro Robben robi urodziny - powiedziałem i wyszedłem z domu.
Obudziłam się rano , wstałam z łóżka , ubrałam się , pocałowałam i zeszłym na dół gdzie mój brat z narzeczona Ania. Oboje patrzyli na mnie z minami jak by chcieli mi coś powiedziec ale nie widzieli jak.
- Nina tylko spokojnie - zaczęłam Ania
- O co chodzi ? - spytałam ich
- Marco on....... - zaczęła Ania
- Co z nim - spytałam denerwując się coraz bardziej
- Miał wypadek , ta doba będzie decydującą - odrzekł Robert
- Który szpital ?? - spytałam wściekła na nich ze wcześniej mi nie powiedzieli
- Ten niedaleko Allianz - odparł oddając mi kluczyki ze spokojem
- Bądź ostrożna - poprosiła mnie Ania
Nie słuchając jej pobiegłam do auta i ruszyła z piskiem opon. Wiedziałam że to z mojej winy miał wypadek ale teraz najważniejsze było tylko to by wyszedł z tego cało. Po chwili byłam na miejscu weszłam do szpitala , podeszłam do recepcji.
- Przepraszam, gdzie leży Marco Reus - spytałam jakas pielęgniarkę
- A Pani jest?? -spytała mnie
- Jego dziewczyna - skłamała na szczęście nie czyta gazet bo uwierzyła
- Sala 106 drugie piętro - powiedziała z uśmiechem
Popedzilam we wskazane miejsce , to co tam zastalam było dla mnie wielkim ciosem , zaczął dzwonić mi telefon, dzwonił Mario , nie chciałam odbierać wiec odrzuciłałam połączenie. Liczył się tylko Marco. Podeszłam do leżącego na łóżku przyjaciela . Złapałam go za rękę siadając.
- Marco nie możesz mnie tak zostawić wiem ze Cię raniłam ale wiedz ze bardzo Cię kocham , nie poradzę sobie bez Ciebie , miałam nadzieję że zapomnę o Tobie będąc z Mario ale nie potrafię a teraz ty nie wiadomo czy przeżyjesz. Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie jak Robert nas sobie przedstawił. Juz wtedy wiedziałam że chce być z Tobą ale ty byłeś z Caroline a teraz ona jest Twoja była żona. Proszę Cię wybacz mi i nie zostawiaj mnie. Po prostu nie możesz umrzeć nie możesz. Bez Ciebie nie poradziłabym sobie , jesteś moim najlepszym przyjacielem i nie tylko. KOCHAM CIĘ. - skończyłam swój monolog jedna samotna łza spływala po moim policzku spadała na twarz Marco a ja ją z niej otarlam.
Później pojechałam do domu gdzie czekał na mnie Mario z pretensjami.
- Dlaczego nie odbierasz one mnie telefonu -spytał zły
- Nie jestem Twoim psem żeby cały czas z Tobą siedzieć a po za tym miałam powód - Krzyknęłam na niego a z oczu Popłynęły mi łzy, wiedziałam juz ze Mario to chyba ten nie odpowiedni
- Ale przynajmniej mogłaś napisać gdzie hl jesteś martwiłem się a teraz nie wyobrażam sobie ze możesz mnie okłamać - krzyknął na mnie
- Jak chcesz to możemy się rozstać - krzyknęła przez łzy na cały dom
- Proszę bardzo - krzyknął równie głośno
- W takim razie to koniec . Wynos się z mojego życia , spiepszyles mi związek z Marco a teraz zepsules nasz. Mam Cię dość wynos się z mojego życia i tego domu. - krzyknęłam
On jak chciałam tak zrobił , wyszedł i miałam nadzieję że już nie wróci.
_ Oczami Mario
Zrobiłem co chciała wyszedłem z jej pokoju ale wiedziałem ze jak wszystko przemysli to zadzwoni.
- Przepraszam ze musieliscie tego słuchać - Powiedziałem totalnie zbity z stropu
- Stary zamiast ja wspierać to ty na nią krzyczysz i wyjeżdżasz z tym ze cie okłamuje- powiedział spokojnie Robert
- Zobaczę co u niej - wtrąciła Ania
- O co chodzi - spytałem przyjaciela
- Marco jest w szpitalu a ta doba jest decydujaca - odparł
- Wiem byłem u niego słyszałem co do niego mówiła. To totalnie nie wkurzyło - warknąłem spod łba
- Musisz ją zrozumieć polubiła się w uczuciach , sama nie wie cze go chce a ty dolewasz oliwy do ognia. - powiedział Robert
- Masz rację musze dać jej spokój, siema widzimy się jutro na treningu , pamiętaj że jutro Robben robi urodziny - powiedziałem i wyszedłem z domu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)