wtorek, 17 marca 2015

EPILOG [ZAKOŃCZONY]

10 LAT PÓŹNEJ 

  Dziś kiedy jesteśmy już 10 lat po ślubie z Marco , wszystko wygląda inaczej , zostałam szczęśliwą mamą po raz drugi. Tym razem urodziłam słodkiego chłopczyka - Erika. Michael zamieszkał u nas i staram się być dla niego jak najlepszą mamą po śmierci Caroline. Mieszka z nami już od 3 lat choć ciągle kłóci się z Emmą wierze , że w końcu się dogadają. Emma chce zostać masażystą sportowym a Michael gra już w piłkę oczywiście po tacie. Pięcioletni Erik już gra w młodych zespołach BvB upierałam się , żeby dać mu jeszcze czas z grą no ale jak to mówią zostałam przegłosowana bo wujek Robert wziął jego stronę. Po paru wygaśnięciu kontraktu wróciliśmy do Dortmundu , gdzie jesteśmy szczęśliwi do teraz.

  Odnośnie Roberta i Ani wrócili do Dortmundu kibice z początku nie przyjęli mojego brata zbyt ciepło ale gdy zaczął strzelać bramki dla BvB zapomnieli , że zostawił drużynę gdy była w potrzebie.
Urodził im się synek - Łukasz niestety Ania nigdy nie doczekała się córki przez treningi nigdy nie miała czasu na drugą ciążę. 

  Mario i Ann pobrali się zaraz po naszym ślubie z Marco , mają jak wiecie syna Nathana i córkę Mię jest śliczną kopią Ann. Mario długo grał dla Bayernu ale w końcu wrócił na stare śmieci , Ann zakończyła karierę modelki czego chyba żałuję do teraz , śmieje się , że Mia raczej napewno zostanie modelką. Nathan razem z Michaelem grają w młodzikach BvB. Mario zawsze mocno wspiera swojego syna , w każdym razie mam nie odstępuje go na krok. Mały Nathan i nasza córka no cóż mają się ku sobie , mnie to nie przeszkadza ale Marco się stawia. Robert się śmieje , że ona tak jak ja wyjdzie za swoją miłość z dzieciństwa. 

  Mortiz znalazł sobie miłość Lisę , są razem nie mają narazie dzieci , nad czym Mortiz ubolewa , bo jak to on mówi jest już w taki wieku , że chciałby dziecko ale Lisa nie chce bo jej kariera jest w rozkwicie i nie chce jej tak poprostu kończyć....

KONIEC!!!!!!!

niedziela, 15 marca 2015

ROZDZIAŁ29: Tak

_Oczami Niny_

PARĘ MIESIĘCY POŹNIEJ

Dziś mój wielki dzień , tak w końcu wychodzę za mąż za Marco rzecz jasna. Bardzo się denerwuję bo nie wiem czy Marco naprawdę tego chce ja byłam pewna na 100%.
W przygotowaniu pomagały mi moje druhny Ann i Ania, ubrałam suknie ślubną, pomalowałam się. Czas było jechać do kościoła , gdzie miała odbyć się ceremonia. Kiedy dojechaliśmy na miejsce naprawdę się bałam , wzięłam parę wdechów po czym wysiadłam i od razu były błyski fleszy na szczęście z pomocą przyszedł mi mój kochany brat Robert.
Idą nawą kościoła patrzyłam czy Marco nie uciekł jednak nie stał tam w garniturze i ślicznie się uśmiechał.
- Czy bierzesz za żoną tę tutaj Ninę Lewandowską i przyrzekasz , że nie odpuścisz jej aż do śmierci - zadał pytanie Marco ksiądz
- Tak , biorę - odpowiedział Marco
- Czy bierzesz za męża tego tutaj Maro Reusa i przyrzekasz , że nie opusicisz go aż do śmierci - tym razem mi zadał pytania
- Tak - odpowiedziałam



Po ceremonii pojechaliśmy na miejsce , gdzie miało się odbyć wesele , jak zwykle szampan , tańce , rzucanie bukietem, który złapała Ann. Impreza do białego rana , jak zwykle miało być fajnie ale my z Marco nie mamy szczęścia i coś musiało zkłucić impreze a mianowicie poród Ann.
Pojechaliśmy wszyscy do szpitala , gdzie Ann urodziła ślicznego synka - Nathana.
- Piękny jest- powiedziałam kiedy weszłam do sali gdzie leżała młoda mama
- Wiem ale źle się czuję - odpowiedziała
- Wiem co czujesz , tylko ja wtedy byłam sama , nie miałam nikogo ale jakoś dałam radę jak coś to zawsze chętnie Ci pomogę - powiedziałam
- Dzięki , na pewno skorzystam- powiedział z uśmiechem
Później wszyscy rozjechali się do domu , ja za Marco do naszego wspólnego kątka na obrzeżach Monachium , za niedługo mieliśmy przenieść się spowrotem do Dortmundu , gdzie nasze miejsce.

ROZDZIAŁ28: Tak wkońcu to Twoja córka...

_Oczami Niny_

TRZY MIESIĄCE POŹNIEJ

Właśnie jechałam do Monachium , bałam się jak mnie przyjmą ale wiedziałam jedno chciałam , żeby Marco poznał Emmę w końcu jest jej ojcem.
Kiedy dojechałam na miejsce zawahałam się , ponieważ pod podjazdem do domu mojego brata stały samochody Mario i Marco. Raz się żyje stwierdziłam wysiadłam z auta wzięłam ze sobą Emmę i poszłam do drzwi.Zapukałam do drzwi po chwili się otwarły
- Nina - powiedział Robert
- Robert ja ... przepraszam Cię - wydusiłam z siebie
- Nina jezu , nie gniewam się na Ciebię wejdź - powiedział wpuszczając mnie do środka
- A ta mała gwiazda to ... - spytał dociekliwie
- Emma - przedstawiła swoją córkę
- Strasznie do mnie podobna - stwierdził Marco
- No tak w końcu to  Twoja córka - odpowiedziałam
- Nina przepraszam Cię za to co powiedziałam 3 miesiące temu , ale byłam na Ciebie wściekła - zaśmiała się Ania
- Nie gniewam się - powiedziałam - Mario Ciebie też chciałam przeprosić nie powinnam była się tak zachowywać ale uwierz mi myślałam , że tak jest dobrze , że jeśli wyjadę to nie będziesz tak cierpieć - przeprosiłam
- To źle myślałaś ale ok wybaczam Ci - odparł śmiejąc się
- Na długo przyjechałaś - spytał Robert
- Jeśli mi pozwolisz to nawet na stałe- powiedziałam szczerze
- Możesz ale nie uciekaj już więcej - odparł całkiem poważnie
- Trochę myślałam w Stuttgarcie i już nigdy od Was nie ucieknę - zaśmiałam się
- Gdzie ty byłaś ?? - spytała zdzwiwiony Marco
- W Stuttgarcie   - odparłam
- Myśleliśmy , że wyjechałaś do Polski  - powiedział
- Nie potrafiłabym , mimo wszystko chciałam być blisko - odpowiedziałam lekko się uśmiechając
- Nie masz się czego martwić teraz będzie już o wiele lepiej - powiedział Marco , przytulajac mnie

Takiego obrotu sprawy nikt się nie spodziewał nawet nie wiedziałam , że po moim wyjeździe Marco rozstał się z Caroline , wychowują osobno dziecko , weekendy spędza z Marco a tydzień z Caro. Doszli do wniosku , że się nie kochają i nie chcą się ze sobą męczyć. Synek Marco ma na imię Michael , tak tak wiem dziwnie ale wybrał je z Caro. Mario z Ann wrócili do siebie co naprawdę mnie zdziwiło. Mała Emma szybko zaakceptowała Marco jako swojego ojca , sama nie wiedziałam czy wrócę do Marco no ale w końcu po tych wszystkich perturbacjach mogliśmy być spokojnie razem choć nie wiedziałam czy się zgodzić.
Po długich rozmowach w końcu znalazłam trochę czasu dla siebie , mogłam się  się wykąpać i tak dalej , ponieważ Marco zajmował się Emmą. Później poszłam spać.

_Oczami Mario_

W głębi serca cieszyłem się , że Nina wróciła choć nie chciałem dłużej przebywać w jej towarzystwie pojechałam do domu , gdzie czekała na mnie moja ukochana Ann , która nosiła nasze dziecko. Kiedy wjechałem na podjazd czekała na mnie w oknie. Wszedłem do domu pocałowałem ją w czoło.
- Nina wróciła - powiedziałem swojej narzeczonej
- Naprawdę , to świetnie - ucieszyła się
- Tak wiem , Marco też się cieszy urodziła miniaturkę Marco - Emmę - zamyśliłem się
- Słodka pewnie jest coo ??/ Chciałabym ją zobaczyć - myślała
- Jak chcesz to możemy pojechać jutro do Roberta bo zostaje na stałę - powiedziałam sam nie wierząc w to co powiedziałem
- Chętnie - powiedziała z uśmiechem



sobota, 14 marca 2015

ROZDZIAŁ27:Tak będzie lepiej....

_Oczami Niny_

SZEŚĆ MIESIĘCY PÓŹNIEJ

Przez te parę miesięcy nie miałam w ogóle kontaktu z Robertem , Anią , Mario ani Marco. Chłopaki ze Stuttgartu zaakceptowali mnie jak bym od początku z nimi mieszkała, Mortiz okazał się bardzo opiekuńczy dawał mi bezpieczeństwo jakiego brakowało mi u boku Mario.
Obudziłam się rano , ubrałam się i poszłam do kuchni. W niej siedział Mortiz z Danielem swoim kolegą z drużyny.
- Hej jak cię dziś czujemy?? - spytał mnie Mo
- Jak słonica , chciałabym być już po porodze wróciłabym wtedy do dawnej formy - powiedziałam szczeże
- Przesadzasz wiesz - zaśmiał się Mo
- Nie przeszadzam - powiedziałam z uśmiechem
Nagle poczułam się coś się dzieje , zaczęłam mieć skurczę
- Mortiz ja chyba rodze - krzyknęłam
W pięć sekund znalazłam się w samochodzie jadąc do szpitala. Kiedy dotraliśmy na miejsce od razu wzięli mnie na porodówkę a Mortizowi kazali czekać.

Obudziłam się po porodzie , wszystko mnie bolało i ciągnęło , nie chciałam rodzić naturalnie ale lekarz , który przyjmował poród uparł się. Pozwę go bo teraz mnie wszystko boli , chciałam , żeby Ania tearz ze mną była. Wyjęłam telefon z szfki obok i wykręciłam numer do swojej szwagierki.
- Hallo - usłyszałam
- Ania to ja Nina przyjedziesz do mnie ale nie mów nikomu gdzie jestem , proszę - powiedziałam zmęczonym głosem
- Niby co bym miała powiedzieć Robertowi , że gdzie jadę??- spytała lekko zła
- Nie wiem wymyśl coś, urodziłam i nie chce być sama - ledwo przeszło mi to przez gardło
- Nie musiałabyś wyjeżdżać , nie byłabyś sama miała byś mnie , Roberta , Mario i Marco a tak to jesteś skazana tylko na siebie - powiedziała i rozłączyła się
Rozpłakałam się , no tak miałam co chciałam , wyjechałam bez słowa wytłumaczenia , ale wtedy wydawało mi się , że to najlepszy pomysł , że nik nie będzie cierpieć jednak okazało się inaczej , wszyscy przeze mnie cierpią.
Do sali przyszedł Mortiz niosąc moje dziecko , dał mi je a kiedy zobaczyłam odrazu ukazała mi się miniaturka Marco.
- Jak dasz jej na imię ?? - spytał Leitner
- Emma - powiedziałam
- A na drugie??- dopytywał
- Mia - zamyśliłam się

Po paru dniach spędzonych w szpitalu , wreszcie mogłam wrócić do domu , właśnie domu , wkońcu muszę wrócić do Monachium nie wiem jak mnie tam przyjmął ale wiedziałam jedno , że ja poprostu musiałam tam wrócić coś mi mówiło , żebym tam pojechała.
- Mortiz za parę miesięc wracam do Monachium - powiedziałam
- Po co??- spytał lekko oburzony
- Muszę , coś mi mówi , żebym wróciła , przepraszam nigdy nie dałam Ci choć cienia szansy myśleć , że będziemy razem - powiedziałam spokojnie
- Wiem ale będę za Wami tęsknił- posmutniał
- Wiem ale tak będzie lepiej - zamyśliłam się

piątek, 13 marca 2015

ROZDZIAŁ26: Ona jest z Tobą w ciąży...

_Oczami Niny_

Obudziłam się rano u boku Mario nie wiedziałam dlaczego spał koło mnie choć w sumie to mój chłopak więc miał prawo obok mnie leżeć , tylko , że ja nie pamięta jak on się koło mnie kładł. Delikatnie wyszłam z łóżka poszłam do łazienki , ubrałam się i wyszłam z łazienki.
- Hej piękna czemu nam nie powiedziałaś??- spytała Ania kiedy zeszłam na dół
- Nie chce o Tym rozmawiać wychodzę - powiedziałam i wyszłam z domu 
Nie chciałam teraz z nikim rozmawiać , chciałam zostać sama , a po za tym miałam umówione spotkanie u ginekologa, nie chciałam żeby Mario ze mną szedł. Kiedy byłam pod budynkiem spotkałam Caroline , że też musiałam na nią wpaść.
- Co ty tutaj robisz??- spytała zdziwiona
- Nie wiesz co się robi u ginekologa?? - spytałam
- No wiem ale dziwię się , że widzę tu Ciebie - powiedziała
- To nie Twój interes co ja tutaj robię - odparłam zła
- Wiem , że mnie nie lubisz ale nie zmienisz tego , że ja i Marco będziemy rodzicami - zaśmiała się
- Nie muszę bo mam Mario a tak po za tym ja Cię nie nie lubię ja Cię nienawidzę - zadrwiłam z niej i weszłam do budynku nawet na nią nie patrząc.
Usiadłam w poczekalni i zastanawiałam się czy ona mu powie , że mnie tu widziała czy on powiąże fakty, czy się dowie? Z moich rozmyślań wyrwała mnie lekarka
- Pani Lewandowska?? poproszę - powiedziałam
Weszłam za nią do gabinetu.
- Poproszę się położyć i podwinąć koszulkę do góry- powiedziała
Nałożyła mi na brzuch zimny żel i wpatrywała się w milczeniu w ekran urządzenia.
- 3 miesiąc , gratuluję- powiedziała kobieta uśmiechając się szeroko
Z tego wszystkiego rozpłakałam się nie wiedząc co robić , przecież 3 miesiace temu byłam jeszcze z Marco tego nie dam rady ukryć jak mogłam nie wiedzieć , że jestem w ciąży przez 3 miesiące . Co ja im wszystkim powiem.
- Proszę się wytrzeć i usiąść przepiszę Pani witaminy potrzebne podczas ciąży. - powiedziała
Zrobiłam co kazała po czym wyszłam zamyślona z gabinetu. Udałam się prosto do domu , na szczęście była sama Ania w domu.
- Kochana co się stało??- spytała
- To 3 miesiąc rozumiesz ?- odparłam smutno
- Czyli to dziecko Marco ??- spytała zdziwiona
- Tak - wychliptałam
- Boże Mario o tym wie ?- spytała przytulając mnie do siebie
- Tak ale nie wie który miesiąc - powiedziałam już spokojniej - Proszę nie mów im narazie - dodałam i poszłam na górę.
Kiedy zamknęłam za sobą drzwi Ania krzyknęła , że idzie na trening i nie będzie jej około 2 godzin. Pomyślałam , że muszę coś zrobić ,  nie chciałam ranić Mario , spakowałam walizki napisałam krótki liścik do Roberta i Ani
  Nie martwcie się o Mnie nie mogłam tak dłużej , nie chce Was ranić , poprostu nie mogę . Chce być sama na co zasłużyłam. Za parę dni się do Was odezwę .
Kocham Was Nina 
Dołączyłam też krótki liścik do Mario
   Kochany Mario nie chce byś cierpiał wychowując nie swoje dziecko , wiem ranię Cię po raz kolejny ale nie potrafię inaczej, możesz myśleć o mnie co chcesz , nie chce Cię ranić. Bardzo Cię Kocham. 
Nina 
Po czym wyszłam na dworzec , postanowiłam , że pojadę do Stuttgartu do Mortiza.
Po paru godzinach ciężkiej podróży dojechałam do Stuttgartu , zadzwoniłam do Leitnera
- Mo jestem na dworcu w Stuttgardzie przyjedziesz po mnie ??- spytałam
- Jasne nie ruszaj się z miejsca zaraz będę - powiedział i rozłączył się
Jak powiedział tak zrobił po niecałych 15 min był na miejscu. Wsadził mnie do samochodu i pojechał do centrum miasta.
- Co się stało ?? - spytał zamykając drzwi do swojego mieszkania
- Jestem w ciąży z Marco to 3 miesiąc - powiedziałam i zalałam się łzami
- Spokojnie piękna , uciekłaś od nich do mnie ?? - spytał
- Pierwsze o kim pomyślałam byłeś właśnie Ty i Stuttgart - zaśmiałam się przez łzy
- Cieszę się , chodź zjesz coś po podróży - powiedział i zaciągnął mnie do kuchni
Później  położyłam się spać w sypialni gościnnej przyjaciela.
Moritz był moim przyjacielem więc wiedziałam , że mogłam spać spokojnie bo wierzyłam , że nie powie im gdzie ja jestem. Postanowiłam , że zostanę to na stałe , nie musiałam być z Mo ale chciałam tu mieszkać bo przy nim czułam się bezpiecznie.





_Oczami Mario_

Jak zobaczyłam kartkę od Niny wściekłem się dopiero co ją odzyskałem a już ją straciłem miałem dość  wszystkiego ,całej tej sytuacji , jak widać nie zasłużyłem na bycie z Niną ani rzadną inną . Byłem zdruzgotany nie chciałem nikogo widzieć , ani z nikim gadać to wina Marco mojego przyjaciela , który sam za niedługo zostanie podwójnym ojcem chyba powinienem mu to powiedzieć.
 Wyjąłem telefon z kieszeni i wybrałem numer przyjaciela.
- Hallo - usłyszałem jego głos w słuchawce
- Muszę Ci coś powiedzieć - powiedziałem lekko zdenerwowany
- No mów - odparł
- Ona jest z Tobą w ciąży?? - powiedziałem
- Kto??- z jego głosu można było wyczytać zdziwnienie
- Nina a kto wczoraj się dowiedziałem, ja z nią nigdy nie spałem , więc musi być Twoja a teraz wyjechała nie wiadomo gdzie - dopowiedziałem
- Co ty gadasz?? - spytał po chwili milczenia
- Naprawdę bała Ci się chyba powiedzieć bo przecież jesteś z Caroline - wydedukowałem
- Chyba tak , gdzie ona teraz jest - spytał
- Nie wiem - powiedziałem i rozłączyłem się 
Poszedłem spać.
Mina Marco gdy dowiedział się , że stracił kobietę swojego życia i dziecko




niedziela, 8 marca 2015

ROZDZIAŁ25:Za to Cię lubię...

_Oczami Niny_

TYDZIEŃ POŹNIEJ

Obudziłam się rano , bo zrobiło mi się niedobrze nie wiedziałam co się dzieje. Od paru dni źle się czuje miałam zamiar iść do lekarza ale cały czas miałam coś ważniejszego na głowie. Na dodatek okres mi się spóźniał.Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki , umyłam się ubrałam pomalowałam się i wyszłam z niej.
- Hej wszystkim - przywitałam się z zawodnikami Bayernu
- Hej co ty tak blada jesteś ?? - spytała mnie zatroskana Ania
- Nie wiem ostatnio źle się czuje  - odparłam
- Zjedz coś - powiedział Robert
- Nie chce śpiesze się - powiedziałam i już chciałam wychodzić gdy podszedł do mnie Marco
- Chciałem Cię przeprosić zachowałem się jak ostatni dupek , wiem powinienem Ci powiedzieć prawdziwy powód a nie zmyślać ale myślałem że tak będzie najlepiej - powiedział skruszony
- Myślałeś że się nie dowiem - spytałam
- Wiedziałem ze się dowiesz myślałem ze w ten sposób będziesz mniej cierpieć - odpowiedział mi
- To źle myślałeś ale wybaczam Ci nie żywie do Cebie urazy - odpowiedziałam całkiem poważnie
- Za to Cię lubie - zaśmał się
- Dzięki - powiedziałam uśmiechając się do niego - Dobra lecę bo zaraz naprawdę się spóźnię - dodałam po chwili
- Gdzie ty wogóle idziesz ?? - spytał zdziwiony Mario
- Spotkać się z Ann przyjechała z Barcelony w ramach jakiegoś kontraktu i chce się spotkać. Dawno jej nie widziałam więc przyjęłam propozycję - powiedziałam wychodząc
Wsiadłam do auta ,które dostałam od brata i pojechałam w wyznaczone przez blondynkę miejsce.
Po paru minutach byłam już na miejscu. Wysiadłam z auta i weszłam do jednej z monachijskich kawiarni.
- Hej piękna promieniejesz - zaśmiałam się
- Fakt za to ty nie wyglądasz najlepiej choć trochę innaczej niż zawsze - zauważyła
- Co masz na myśli ??- spytałam Brommel
- Przez ten parę tygodni się zmieniłaś. A tak w ogóle żebym ja się z mediów dowiadywała ze ty i Mario jesteście razem wiesz co wstydziłabyś się - powiedziała całkiem poważnie
- Jakoś nie miałam do tego głowy - tłumaczyłam się
- Okeey nie gniewam się - powiedziała uśmiechając się serdecznie
- Gadaj co u Ciebie i Alby?? - spytałam ją
- U nas wspaniale mieszkamy sobie w słonecznej Barcelonie , ciepełko , słońce to co kocham najbardziej - rozmarzyła się
- Poznałaś Messiego - zauważyłam  . Był idolem modelki , to jego lubiła najbardziej nawet jak była z Mario.
- Tak mamy nawet wspólne selfie - zaśmiała się jak mała dziewczynaka
- Cieszę się że Ci się układa. Przepraszam muszę do toalety- powiedziałam bo zrobiło mi się niedobrze
Gdy tylko weszłam do jednej z kabin zwymiotowałam
- Nina żyjesz- spytała Ann gdy wyszła
- Taaak - powiedziałam niepewnie
- Mogłaś powiedzieć że jesteś chora to bym Cię nigdzie nie wyciągała- powiedziała surowo
- Od paru dni tak mam miałam iść do lekarza ale nie mam czasu - powiedziałam
- Czekaj.... a może ty jesteś w ciąży??- spytała mnie modelka
- Nie napewno nie bo nie spałam jeszcze z Mario - odparłam
- Z Mario nie ale z Marco raczej napewno- zamyśliła się
- Nawet tak nie mów. Pojadę do domu - powiedziałam i wyszłam z łazienki
- Daj znać cz dojechałaś i jak się czujesz okeey? - powiedziała
- Dobra - zaśmiałam się i wsiadłam do auta
A co jeśli to co mówiła Ann to prawda co jeśli jestem w ciąży i to na dodatek z Marco zamiast z Mario. Czy takie rzeczy muszą mnie dotykać , na wszelki wypadek pojechałam po drodze do apteki by kupić test ciążowy. Po paru minutach byłam już w domu
- Co tak szybko ?? - spytał zaciekawiony Robert
- Ann musiała się urwać ze spotkania ponoć coś ważnego - powiedziała - Przepraszam ale muszę iść do toalety - dodałam
Zamknęłam drzwi na zamek zrobiłam. Teraz pozostaje czekać około 15 min. Po wyznaczonym czasie spojrzałam na test.... dwie kreski .... POZYTYWNY. Cholera co ja teraz zrobie, cieszyłabym się gdyby to było dziecko Mario ale  nie to dziecko Marco.
N:Ann to prawda .... nie wiem co mam robić .... to dziecko Marco.
 A: Musisz powiedzieć Mario nie masz innego wyboru , wiem to bedzie cieżkie ale musisz. Może do Ciebię przyjadę.
N:Nie Ann nie chcesz mnieć konfrontacji z zawodnikami FCB.
A: Okeey jak chcesz :P
Wyszłam z łazienki i od razu natchnęłam się na głupie komentarze zawodników
- Coś ty tam tyle robiła ?? - spytał wścibski jak zwykle David Alaba
- Nie Twój interes - powiedział i poszłam do siebie na górę

_Oczami Mario_

Nie wiedziałem co się z nią dzieje , martwiłem się bo od paru dni chodziła nieobecna , ha śmiem twierdzić że wszystkich unikała.
- Pójdę do niej - powiedziałem zaraz po tym jak zgasiła Alabę
- Potem powiesz nam o co chodziło - poprosił Robert
- Okeey postaram się - powiedziałem i poszedłem na górę gdzie mieścił się pokój mojej dziewczyny.
Zapukałem a kiedy nie otrzymałem zgody na wejście i tak wszedłem.
- Kochanie o co chodzi??- spytałem ją
- Idź sobie nie chce nikogo widzieć - powiedziała płacząc
- Przestań wiesz że i tak mnie nie wyrzucisz - odparłem spokojnie
- Ale ja naprawdę potrzebuje być sama uwierz mi jak bym Ci powiedziała o co chodzi zostawiłbyś mnie - powiedziała przez łzy
- Napewno nie powiedz o co chodzi ?? - spytałem ją
- Nie mogę - wychliptała
- Powiedz skarbie - mówiłem do niej przytulając ją
- Mario...ja...- zacząła
- Co ty?? - spytałem
- Jestem w ciąży , przepraszam - rozpłakała się
- Nie masz za co przepraszać powinnaś się cieszyć - odparłem
- Ale my nigdy no sam wiesz nigdy między nami do niczego nie doszło - powiedziała łkając
- Wiem ale i tak będę kochał to dziecko jak swoje - powiedziałem przytulając ją
- To jego dziecko - powiedziała
- Wiem to nic nie zmienia - odparłem
Po półgodzinie zapewnień , że nie jestem zły , że nic się między nami nie zmieni , że ją kocham uspokoiła się i położyła się spać. Zszedłem po cichu na dół gdzie czekali na mnie już tylko Ania i Robert , którzy nie wiedzieli co się dzieje. Nie mogłem im powiedzieć prawdy więc postanowiłem , że powiem pół.
- Co się dzieje?? - spytał Robert
- Wszystko w porządku - poowiedziałem pewnie
- Nie wierzę . Mów prawdę - zaśmiał się
- Ale nie bądźcie na mnie ani na nią a przede wszystkim na nią - powiedziałem
- Nie będziemy mów - odparł
- Jest w ciąży -powiedziałem bojąc się jego reakcji
- To dobra wiadomość myślałem że coś gorszego - zaśmiał się
- To świetna wiadomość - wtrąciła Ania- Gratuluje - krzyknąła cicho
- Dzięki- odparłem
- To zostań już na noc - zaproponował mi Robert
- Dobra to idę spać - powiedziałem i ruszyłem do pokoju Niny
Połorzyłem się obok niej i zasnąłem. 
 


ROZDZIAŁ24: Puść mnie idioto...

_Oczami Niny_

Obudziłam się rano ze łzami w oczach , śniło mi się że ja i Marco znów byliśmy razem. Wiem to nie możliwe ale w głębi serca chciałabym zeby tak było.Ubrałam , pomalowałam się i zeszłąm na dół.
- Hej - powiedziałam spokojnie
- Hej piękna , jaki dziś humor - spytała spokojnie Agata
- Hmmm nawet w porządku - zaśmiałam się - Mogę pożyczyć Waszego laptopa w tego wszystkiego zapomiałam go zabrać - dodałam po chwili
- Jasne bierz - odpowiedziała
Usiadłam w fotelu włączyłam laptopa , sprawdziłam portale społecznościowe , napisałam ze żyje i nic mi nie jest. Potem weszłam na jeden z portali plotkarskich a to na co się tam natchnęłam było dla mnie druzgocące.

MARCO REUS I CAROLINE BOSH ZNÓW RAZEM!!!
Para była widziana ostanio w jednym z parków , jak wiemy byli bliscy wzięcia rozwodu ale jedna z rzeczy zadecydowała , że para jednak została razem. A mianowicie para spodziewa się dziecka. 
Tak Marco Reus(25l) zostanie ojcem.Co zostało przez niego potwierdzone po wczorajszym meczu FC Bayernu z HSV. - Tak potwierdzam ja i moja żona Caroline zostaniemy rodzicami... . 

Do oczu napłyneły mi łzy nie chciałam żeby Agata zobaczyła że płacze więc wyszłam z domu. Udałam się prosto do parku gdzie zawsze spotykałam sie z Marco. Usiadłam na jednej z ławek i dałam upust swoim emocją.  Nie obchodziło mnie ze tabloidy jutro będą miały o czym pisać chciałam to sama przeżyć. Nagle ktoś do ,mnie podszedł - to był Mortiz.
- Nie płacz mała wszystko się ułoży - powiedział spoojnie
- Nie mogę tak dłużej , wszystko co jest z nim związane rani mnie , a teraz jeszcze to Mo on będzie miał dziecko - wychliptałam do niego
- Jakie dziecko o czym ty mówisz?? - spytał zdziwniony
- Z Caroline dlatego do siebie wrócili - odparłam smutno
- Aha nie przejmuj się Mario Cię kocha więc zaopiekuje się Tobą jeśli tylko zechcesz ja również - powiedział lekko się uśmiechając
- Co masz na myśli - spytałam
- Jedź ze mną do Stuttgartu zaopiekuje się Tobą jak oni we dwóch nie potrafią - powiedział
- Mortiz nie mogę, nie mów tak o nich - krzyknęłam na niego
- Ale taka jest prawda - powiedział a na jego ustach zagościł łobuzerski uśmiech
- Wcale nie - powiedziała i juz chciałam iśc kiedy on mnie zatrzymał
- Puść mnie idioto - krzyczałam - To boli - dodałam
Po chwili mnie puścił
- Przepraszam nie chciałam Cię skrzywdzić - powiedział smutno
- Okeey nie gniewam się , odwieziesz mnie do domu?? - spytałam
Zrobił minę

- Jasne , że tak - powiedział i razem ruszyliśmy  do jego samochodu 
Po paru mniutach byliśmya na miejscu
- Jeszcze raz przepraszam - powiedział kiedy wysiadałam
- Nie gniewam się. Nie zdążyłam się nawet zapytać na ile jedziesz do Stuttgartu ?? - spytałam
- Jutro wyjeżdżam na 2 lata BvB mnie wypożyczyło - powiedział
- No to cześć ,będzie mi Ciebie brakować - powiedziałam i wyszłam z samochodu
Ruszył z piskiem opon.

_ Oczami Mario_

- Nie wierze stary Ty ojcem - zaśmiałem się z Marco
- Tak będę miał syna - krzyknął zadowolony
- A jak bedzie córka ?? - spytała Caroline
- To i tak będe się cieszył - odparł
 Zaczął dzwonić mi telefon , zobaczyłem , że to Nina wyszedłem na taras i odebrałam
- Hej piękna , co tam ?? - spytałem ją
- Hej mięśniaku przyjechałbyś po mnie na dworzec bo jestem w drodze do Monachium - spytała
- Jasne , gdzie już jesteś ?? - spytałem
- Przed Monachium - odparła
- Już jadę , za chwilę będę - powiedziałem
- Dzięki - podziękowała mi
- Nie musisz mi dziękować , dla księżniczki zrobie wszystko - odpowiedziałem
- Nie słudź mi tak i wyjeżdżaj już po mnie - powiedziała i rozłączyła się
Wszedłem do domu przyjaciela i oznajmiłem
- Muszę leciec
- Co się stało - spytał ciekawy Marco
- Nina wraca i prosiła żebym po nią wyjechał . Muszę lecieć cześć- rzuciłem i wyszedłem z domu
Wsiadłem do auta i pojechałem po nią. Nie musiałem długo czekać jak moim oczom ukazała się śliczna blondyna. Moja Nina. Wysiadłem z auta a ona od razu rzuciała się w moje ramiona.
- Mario ja Cię przepraszam - powiedział odklejając się ode mnie
- Nie gniewam się na Ciebie, Tęskniłem za Tobą - powiedziałem
- Ja za Tobą też , i wiesz co ??- spytała mnie
- Co??- spytałem
- KOCHAM CIĘ MARIO!!!- krzyknęła na cały dworzec
- Też cię kocham , chodź śliczna - powiedziałem i zaprowadziłem ją do auta


poniedziałek, 2 marca 2015

ROZDZIAL23: Dobre rady. ..

_Oczami Niny_

Obudziłam się rano w łóżku w pokoju gościnnym Kuby. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu , była 10 rano wiec postanowiłam ze wstanę. Wzięłam z walizki parę rzeczy i udałam się do łazienki.  Wzięłam szybki prysznic natarłam ciało balsamem nałożyłam bieliznę ciuchy i zeszłam na dół.
- Czesc ciocia- napadla na mnie miniaturka Kuby
- Hej Oliwia - przywitałam się
Weszłam do kuchni wzięłam sobie coś z lodówki.
- Hej Agata - przywitałam się z żoną Kuby
- Cześć piękna jak się czujesz?- spytała mnie
- Jakoś leci tęsknię za nim - powiedziałam smutno
- Powinnaś o nim zapomnieć wiem ze Ci trudno ale tak będzie najlepiej. Ułóż sobie życie na nowo najlepiej z Mario - powiedziala szczerze
- Wszyscy mi to mówią ale ja narazie nie potrafię. Nie mogę zapomnieć o Marco. Kochałam Go i Kocham nadal - powiedziałam spokojnie
-Wiem ale on chce Twojego szczęścia i ty dobrze o Tym wiesz - zaśmiała się
- Myślałam o Tym ale nie dopuszczam tej myśli do siebie - odparłam
- Musisz to wszystko na spokojnie przemyśleć dlaczego tez tu jesteś - uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie
- Dziękuję Ci - powiedziałam I przytuliłam ja
- Nie masz za co. Dla nas wszystkich najważniejsze jest Twoje szczęście - odpowiedziała mi
- Wiesz ze Ann wróciła do Dortmundu- dodała po chwili zmieniając temat
- Naprawdę spotkalabym się z nią.Dawno jej nie widziałam - odparłam z uśmiechem
- To dzwon do niej - powiedziała uśmiechając się
- A co u wujka Malio i wujka Malco?  - wtrąciła Oliwka
- U nich .... w porządku - powiedziałam do dziewczynki
- To Dobze - zaśmiała się
Po chwili wyjęłam telefon z kieszeni i wybrałam numer blondynki
- Cześć Ann co tam u Ciebię- spytałam ja
- Hej Nina musimy się spotkać tyle się w moim życiu ostatnio działo- zaśmiała się
- Powiedz gdzie i kiedy bo jestem teraz w Dortmundzie na parę dni - powiedziałam
- No to spoko to bądź może w kawiarni tej niedaleko Induny co?? -:spytała mnie
- Okeey niech będzie mogę być tam za 30 min - zaśmiałam się
- Ok to czekam - powiedziała i rozlaczyla się
- Agatka ja będę lecieć będę potem - powiedziałam I wyszłam  z domu
Idąc w stronę kawiarni zastanawiałam się co Ann miała na myśli mówiąc ze dużo się w jej życiu zmieniło. Ciekawość zżerała mnie od środka . Przechodziłam właśnie obok Induny chyba trening się już skończył bo chłopaki wychodzili w obiektu.
Przyspieszyłam i po paru minutach byłam w kawiarni.
- Hej piękna - przywitałam się z przyjaciółka
- Hej - zaśmiała się
- Opowiadaj co się zmieniło ?? - wtrąciłam szybko
- Jak pewnie już wiesz rozstałam się z Mario a tak naprawdę to on mnie rzucił ale mniejsza o to. Spotykam się z Jorgi Albą z Barcy i za niedługo przenoszę się nastale do Barcelony. - zaśmiała się
- Co o jak to ?? - spytałam ze zdziwieniem
- Spotkaliśmy się jak byłam na sesji w Hiszpanii no i tak się zaczęło - rozmazyla się
- To masz fajnie u mnie same nudy - powiedziałam smutno
- Co się dzieje - spytała
- A takie małe problemy sercowe- powiedziałam I zaczęłam płakać
- Ej mów co się dzieje ? - powtórzyła pytanie
- Marco miał wypadek ja wtedy chodziłam z Mario tak z Mario ale jak tylko się dowiedziałam ze Marco może nie przeżyć zostawiłam Mario. Całe dnie Siedziałam z Marco aż w końcu się obudził I po paru dniach oznajmił ze nie możemy być razem ze zastanowi się nad tym czy się ze mną przyjaźnic. Załamałam się wszyscy mi mówią ze jak wrócę do Monachium to będzie jak dawniej ale ja tego nie wiem. A i wszyscy mi mówią żebym wróciła do Mario ale ja sama nie wiem co czuje - skończyłam swój monolog
- Jezu nie wiem ci Ci doradzić. Którego kochasz ?? - spytała mnie
- Obu ich kocham ale nie wiem którego bardziej. Marco zawsze ze mną był kiedy miałam złe i dobre chwile a Mario jest taki słodki sama wiesz jaki on jest - powiedziałam smutno
- Tak wiem. Bądź z Mario to fajny chłopak - zaśmiała się
Później już nie rozmawialiśmy o nich tylko o modzie o pokazach Ann o o Jorgim. Kiedy skończyliśmy spotkanie była 18. Postanowiłam się pójdę do domu. Po paru minutach byłam na miejscu.
- Hej wszystkim - przywitałam się
-Hej jak było na spotkaniu z Ann ??- spytał Kuba
- Spoko wiele mi doradziła teraz już chyba wiem co robić - zaśmiałam się
- Chyba - wtrącił Mortiz
- Tak bo wiadomo musze jeszcze parę rzeczy przemyśleć - powiedziałam poważnie
- To dobrze bo nie mogłem patrzeć jak się meczysz - odparł Łukasz
- Dzięki wszystko będzie okeey - zaśmiałam się
Kochałam ich jak starszych braci. Usiadłam obok nich i patrzyłam jak grali  w FiFę. Śmiałam się  nich do łez nie mogłam przestać wiec zaczęłam płakać. Później postanowiłam ze pójdę się położyć.

środa, 25 lutego 2015

ROZDZIAŁ22:Tęskniłam za wami bardzo. ..

_ Oczami Niny_

Wstałam rano poszłam do łazienki wzięłam szybki prysznic , ubrałam się i wyszłam z łazienk. Spakowalam resztę rzeczy i razem z walizką zeszłam na dół.
- Hej wszystkim - powiedziałam smutno
- Hej. Jedziesz do Dortmundu - spytała mnie Ania
- Tak odpoczne trochę - odparłam
- Napewno będziesz mieszkać u Kuby?- spytała
- Tak i Agaty- powiedziałam lekko się uśmiechając
- To dobrze , mam nadzieje ze jak wrócisz to będzie wszystko dobrze- zaśmiała się
- Też mam taką nadzieję - odparłam delikatnie płacząc
- Ej mała wiem że Ci ciężko ale dasz rade , pojedziesz do Dortmundu , spotkasz się ze znajomymi odreagujesz - wtrącił Robert przytulac mnie do siebie
- Dzięki ze mogłam na Was liczyć - powiedziałam
- Nadal możesz - powiedział Robert - Jadę teraz na trening. Trzymaj się mała.  Bądź tam grzeczna będę na bieżąco. - dodał I wyszedł
- To ja już będę szła bo za chwilę mam busa - powiedziałam I pożegnałam się z Anią
Wyszłam z domu i udałam się na dworzec skąd miałam pojechać do Dortmundu.  Wsiadłem do autokaru usiadłam na miejscu a kiedy kierowca ruszył zaczęłam płakać. Zostawialam za sobą Monachium miłość , brata , przyjaciół a jechałam do miejsca gdzie to wszystko się zaczęło.  Kiedy do jechałam na dworzec w Dortmundzie.  Wysiadłam i udałam się do taksówki.  Umowilam się z Kubą ze podjadę pod Indune a on stamtąd zabierze.
- Na Signal Induna Park poproszę- powiedziałam do kierowcy taksówki
Po paru minutach byłam na miejscu.
- 20 euro się należy - powiedział
- proszę - powiedziałam dając mu obliczona kwotę
Wysiadam z taksówki wyjęłam z bagażnika walizkę i udałam się na dalszą część parkingu gdzie czekał na mnie Kuba.
Juz z daleka poznałam dwie znajome sylwetki Kuby i drugiego z Polaków - Łukasza.  Podbiegłam w ich stronę . Objełam na powitanie obydwu.
- Hej , cóż za powitanie - zaśmiał się Kuba
- Stęskniłam się za Wami bardzo - krzyknęłam I przytuliłam ich obu na raz - A wy czego jesteście w strojach treningowych - spytałam
- Mamy jeszcze trening - odparł Łukasz
-Aha mogliście powiedzieć to bym pojechała bezpośrednio do domu - powiedziałam smutno
- Idziesz z nami czekają na Ciebie nawet Klopp jak się dowiedział ze przyjeżdżasz do Dortmundu to się ucieszył - powiedział Kuba po czym zapanował moja walizkę na do bagażnika i poszliśmy na trening.
Kiedy weszliśmy na murawę wszyscy podbiegli do nas.
- Ninka , nasza kochana w końcu do nas przyjechała- krzyknął Mortiz przytuląc mnie
- Tak w końcu jesteś - teraz przytulił mnie Erik
- Was też dobrze widzieć - zaśmiałam się
- Dobra chłopaki dajcie jej spokój wracajcie do treningu- krzyknął Jurgen Klopp - A Ciebie Nina zapraszam na ławkę rezerwowych - dodał patrząc na mnie
Zrobiłam co kazał i oglądałam resztę treningu chłopaków. Fajnie było posiedzieć i popatrzeć jak to robią od kiedy przeprowadziłam się do Monachium Nie byłam na rzadnym ponieważ Guardiola to nie Klopp. Kiedy skończyli Po czekałam na nich pod szatnia i razem z Kuba udałam się do jego domu. Jak zwykle Agata przyjęła mnie bardzo ciepło a Oliwcia zawsze się cieszyła kiedy ich odwiedzałam.  Później zmęczona poszłam spać.

_ Oczami Mario_

- Co u niej ?? - spytałem  Roberta który wchodził do szatni
- Wyjechała do Dortmundu żeby odpocząć - odparł
Zrobiło mi się smutno wiedziałem  ze jak ona tam pojedzie to o mnie zapomni . Z drugiej strony cieszyłem się ze odpocznie i przemysli wszystkie sprawy i najważniejsze że do mnie wróci.  Kiedy skończyliśmy trening pojechałem do domu wziąłem laptopa i napisałem wiadomość do Mortiza.
" Mortiz Opiekuj sie nią ale pamiętaj ze ja kocham. Mario"
" Spoko. ;) Masz to jak w banku. Zawsze traktowałem ja jak siostrę"
Pogadaliśmy jeszcze chwile i poszedłem spać.

poniedziałek, 23 lutego 2015

ROZDZIAŁ21: Rozmowa...

_ Oczami Mario_

Wstałem rano ubrałam się , zjadłem lekkie śniadanie i udałem się na Allianz Arenę gdzie miałem odbyć trening. Kiedy zobaczyłem ze na parkingu nie ma jeszcze samochodu Marco. Zadzwoniłem do niego ale nie odbierał, więc dzwoniłem jeszcze raz aż w końcu odebrał.
- Gdzie ty jesteś?? - spytałem go
- Jadę juz tylko nie mogę znaleźć swoich korków- powiedział wesoło
- Okeey ale pamiętaj , że Guardiola to nie Klopp on nie toleruje spoznialskich- odparłem
- Wiem , wiem już jadę - powiedział i rozlaczyl się
Po drodze do szatni spotkałem Davida i Jeroma.
- Siemka chłopaki co tam?? - spytałem ich
- Spoko a u Ciebie ?? - spytał Boateng
- A jakoś leci- odparłem szczerze
- To spoko - powiedział Alaba
Za to ich lubiłem nigdy nie wyciagali z ludzi rzeczy o których nie chcieli mówić. Wszedłem do szatni i zająłem miejsce opisane numerem 19. Zacząłem się przebierać kiedy do szatni wszedł smutny Marco zajął swoje miejsce i tez zaczął się przebierać. Kiedy skończyłem czynności podszedłem do niego.
- Jak tam ?? - spytałem go
- Leci a u Ciebie ? - spytał lekko się uśmiechając
- To dobrze a jak się czujesz ? - spytał szczerze ale wiedziałem ze jest oporny na pytania
- Jakoś tak pusto. Rozwalila mi wazon ale wcale jej się nie dziwię a co u niej ?? - spytał w drodze na murawę
- Dużo płacze- wtrącił Robert
- Przepraszam mi też jest ciężko ale przejdzie jej zobaczycie - powiedział patrząc na Roberta
- Wiem i wiem też ze będziecie się jeszcze przyjaźnic - odparł Robert z uśmiechem
- Dobra , kończymy rozmowy . Biegamy - krzyknął Guardiola
Zaczęliśmy biegać , robić rozgrzewkę , zagraliśmy krótki meczyk i po graliśmy  w " głupiego Jasia " oczywiście nogami. Po treningu poszliśmy do szatni. Podszedł do mnie Robert
- Idziesz do mnie programy w FiFe , Ani nie ma bo pojechała na zawody a Nina nie wychodzi z pokoju i mi się nudzi - spytał mnie
- Jasne może zabierzemy ze sobą Marco ?? - odparłem
- Jasne - powiedział - Ej Marco idziesz do mnie na partyjkę FiFy?  - spytał blondyna
- Nie wiem - odparł
- Chodź ona z pokoju nie wychodzi więc Cię nie zobaczy - odparł Robert
- No więc okeey pójdę - zgodził się choć trochę nie chętnie
Pojechaliśmy do Robert do domu. Weszliśmy do salonu gdzie były takie smutne pustki. Usieslismy na kanapie z Marco a Robert poszedł po sok. Kiedy usiadł Marco powiedział
- Ja gram Borussia
- Ja gram Realem - krzyknął Robert
- Nie bo ja gram Realem - krzyczalem na niego
- Któryś z Was musi odpuścić- wtrącił się Marco
- Napewno nie ja - odparł obrażony Robert
- Nina by nas podzieliła ona zawsze widziała co robić - rozmazylem się
- Tak ale ona nam nie pomoże - zauważył Robert
- Dobra graj Realem ja zagram Bayernem - opuściłem
Zaczęliśmy grać , ja z Robertem śmiałasmy się krzyczelismy a Marco siedział cicho jak mysz co nie bylo do niego podobne ale rozumiałem go. Nie chciał żeby wiedziała ze on tu jest.

_ Oczami Niny_

Mój świat załamał się nie wyobrażam sobie życia bez Niego. Moje serce rozwalilo się na milion małych kawałeczków.  Byłam załamana. Nie chciałam z nikim rozmawiać nikogo widzieć. Oglądałam nasze zdjęcia z przed roku byliśmy tacy szczęśliwi. To byli jeszcze w Dortmundzie a teraz siedzę w Monachium załamana. Chciałam z kimś pogadać wzięłam telefon i Wykręciłam numer.
- Hej Kubuś jak tam ?? - spytałam
- Dobrze a ty wszyscy tutaj się o Ciebie martwią - odparł z troską w głosie
- Wiem wczoraj byliście u nas z Agata i tez Łukaszem i Ewką . Przepraszam ale nie byłam wstanie z Wami siedzieć. Marco tęsknię za nim bardzo - Powiedziałem przez łzy
- Wiem ale musisz być silna. Znam Marco i wiem ze zrobił to bo jesteś dla niego ważna i zrobił to żebyś nie cierpiała- powiedział spokojnie
- Tak ale tym co powiedział bardzo mnie zranił.  A na dodatek stłukłam mu wazon od jego mamy. Nie wytrzymałam nie chcialam mu robić krzywdy wiec rzuciłam nim o ziemię - odparłam lekko się uśmiechając do słuchawki
- Napewno juz Ci wybaczyć ten wazon - zaśmiał się Kuba
- Napewno ale to i tak nie pomoglo bo dalej jestem na niego wściekła i chce mi się płakać - powiedziałam przez łzy
- Nie płacz , mała będzie dobrze - pocieszał mnie
- Kiedyś napewno ale jeszcze nie teraz - powiedziałam już mniej płacząc
- Musisz swoje przejść a zobaczysz będziesz jeszcze szczęśliwa - pocieszał mnie
- Wiem ale ból , który przeżywam jest nie do zniesienia. Chciałambym żeby tu przy mnie był i mniprzytulił - rozmazylam się
- Mam pomysł może przyjedziesz tu do nas do Dortmundu.  Agata napewno się ucieszy a odpoczełabyś.  Co ty na to ?? - spytał Kuba
- Spytam Roberta i dam Ci znać dobrze- odparłam
- Dobrze ja juz kończę bo musze wykąpać Oliwie- zaśmiał się i rozlaczyl
Może to nie jest głupi pomysł żeby na jakiś czas wyjechać do Dortmundu do znajomych posiedzieć z nimi. Oni napewno nie będą o Nim wspominać.  Tak pojadę musze jeszcze powiedzieć Robertowi.  Zadzwoniłam do niego
- Robert słuchaj gadałem z Kuba i stwierdził ze przydałaby mi się odskocznia od Monachium i zaproponował mi żebym przyjechała do niego do Dortmundu na parę dni - powiedziałam jednym tchem do słuchawki
- Tylko to chciałaś mi powiedzieć - usłyszałam od niego
- Tak - odparłam
- Nie mogłaś zejść - spytał mój brat
- Nie nie dałabym rady- odpowiedziałam lekko się uśmiechając się do słuchawki
- No dobra jak tam chcesz. Jeśli Ci to pomoże to jedz - powiedział
- Dzięki. Kocham Cię bracie - powiedziałam i rozlaczyla się
Od razu dałam znać Kubie ze przyjadę.
' Kubuś przyjadę Robert nie ma nic przeciwko.  Dziękuję ze mi to zapropnowales gdyby nie ty pewnie nadal tkwila bym w czterech ścianach.  Przyjadę jak najszybciej jak będę mogą więc raczej jutro ale jeszcze dam Ci znać' Nina
Za chwile mi odpisał: ' Nie ma za co Agata się ucieszyła ze przyjedziesz'
Zaczęłam się pakować wyjelam walizkę wzięłam najpotrzebniejsze rzeczy i wsadzilam je do środka.  Postanowiłam ze zejde ma dół. Weszłam do salonu gdzie siedzieli Robert z Mario. Usiadłam kolo Roberta i przytuliłam go bez słowa tłumaczenia.
Potem poszłam do kuchni coś zjeść dopiero teraz uświadomiłam sobie jaka jestem głodna. Nie jadłam od wczorajszego południa.  Zrobiłam sobie naleśnik a kiedy zjadłam posprzątalam i poszłam do swojego pokoju.  Położyłam się do łóżka i zasnęłam.

ROZDZIAŁ20: Byłeś i jesteś moja jedyna prawdziwa miłością...

_ Oczami Niny_

Od dwóch tygodni Marco się do mnie nie odzywa , nie zwraca uwagi na mnie, nie rozmawiamy. Tęsknię za nim. Muszę z nim pogadać nie obchodzi mnie ze nie będzie miał dla mnie czasu, musze i juz.
Szłam w kierunku Allianz Areny , zdenerwowana bo chciała zdążyć.  Kiedy dotarłam pod stadion nie było już czarnego Aston Martina Marco więc zwróciłam do domu. Weszłam do domu i zobaczyłam siedzącego na kanapie Mario i Roberta.
- Hej nie wiecie co z Marco ??? - spytałam denerwując się
- Hej siostra. Co tam ?? - zaczął Robert
- Nie omijaj pytania , co z nim dlaczego się do mnie nie odzywa- spytałam zdenerwowana jeszcze bardziej
- Chce żebyś o nim zapomniała - powiedział szczerze Mario
- Cooooo! ! - krzyknęłam
- Niestety to prawda,  przykro mi - wtrącił Robert
- Nie - krzyknęłam i wbiegł z domu
Po 5 minutach szybkiego biegu znalazłam się pod domem mojego eks chłopaka. Zadudnilam w drzwi wejściowe.  Nic. Uderzyłam jeszcze raz. Nic.
- Marco otwieraj te drzwi , bo je wywarze i się skończy - krzyknęłam
Po paru minutach drzwi lekko się otwarły. Weszłam do salonu gdzie panował półmrok, zobaczyłam siedzącego na kanapie Reusa.
- Marco dlaczego mi to robisz , unikaj mnie , nawet się nie odzywasz? ? Proszę wytłumacz mi - powiedziałam smutno
- Nie mogę , nie pasujesz do mnie. Kocham Cię ale jak siostrę , nie chce Cię ranić - westchnął smutno
- Takimi słowami mnie ranisz , dla Ciebie zerwałam z Mario ale z tego i tak by nic nie bylo bo uświadomiłam sobie ze Tylko Ciebie Kocham - ostatnie słowa specjalnie podkreśliłam
- Ja Cię nie kocham. Przepraszam - odparł stanowczo
Po jego słowach cały świat mi się zawalił nie wierzyłam ze mój Marco mnie nie kocha , że mnie nie pragnie , że nie potrzebuje.
- Marco... proszę nie mów tak - do moich oczu napłynęły łzy
- Bądź szczęśliwa z Mario jest Ciebie wart - odrzekł lekko zdenerwowany
- Marco .... - zaczęłam a z moich oczu pociekly mi łzy - Skończ - odparł zdenerwowany widać było ze jest mu trudno o tym rozmawiać
- Zostań chociaż moimi przyjacielem nie odtracaj mnie proszę bo  tego nie wytrzymam - powiedziałam przez łzy
- Nie płacz zastanowię się - powiedział
- Dlaczego nie możesz powiedzieć ze będziesz chociaż moim przyjacielem takim jak jesteś dla Mario - odparłam lekko łkajac
- Ze mną i z Tobą nie będzie jak że mną i Mario jego znam od dziecka a ty byłas moja dziewczyna - zaśmiał się
- Byłeś i jesteś moją pierwszą prawdziwą miłością - powiedziałam płacząc patrząc mu prosto w oczy
- Wiem - lekko spowazniał
- Kocham Cię - powiedziałam podeszłam do niego żeby go przytulic ale on odszedł.  Z wściekłości wzięłam do ręki leżący nieopodal wazon i rzuciłam nim o ziemię.
- Dlaczego to zrobiłaś?? - spytał zdziwiony
- Bo nie chcialam Cię uderzyć - wychliptalam
- Aha - mruknął
- Tylko tyle mi powiesz??- spytałam wściekła
- A co mam Ci jeszcze powiedzieć  ??- spytał jeszcze raz
Wzburzona wybiegłam z jego domu z płaczem. Nie chciałam z nikim teraz rozmawiać nie chcialam nikogo oglądać. Poszłam do parku , do którego zawsze chodziłam z Marco. Moim kochanym Marco nawet kiedy przyjechał do Monachium spotykaliśmy się i bylo cudownie. A teraz cały świat mi się zawalił. Usiadłam na " naszej ławce". Rozplakalam się nie chciała by to się tak skończyło. Zawsze był dla mnie kochany miły nawet wtedy kiedy się poznaliśmy. Pamiętam ten dzień. Był piękny słoneczny dzień Park w Dortmundzie.  Robert mi go przedstawił.
Nagle zaczął padać deszcz wiec postanowiłam ze wrócę do domu. Kiedy do niego dotarłam byłam już cala mokra.Nadal płakałam. Weszłam do domu prosto do salonu , siedzieli w nim Robert , Kuba , Łukasz , Mario , Ania , Agata i Ewa. Wszyscy patrzyli na mnie. Nie byłam w stanie nic im powiedzieć w końcu nasze milczenie przerwała moja przyszła szwagierka.
- Co się stało??? - spytała zatroskana
- To koniec - powiedziałam i poszłam do siebie na górę nie chcąc więcej na nich patrzeć
Przebrałam się suche ubranie i od razu  rzuciłam się na  łóżko.

_Oczami Mario_

- Czekaj czego koniec - spytała nas Ania
- Jej i Marco - odparł Robert
Dziewczyny poszły z nią pogadać kiedy zostaliśmy sami zadzwonił do nie Marco. Dałem na głośnomówiący
- Dotarła do domu ?? - spytał z jego głosu można było wyczytać ze jest zdruzgotany
- Tak przed chwila , cała zdruzgotana , załamana, zaplakana.   Marco dlaczego jej to zrobiłeś?? - spytał Robert Marco
- Musiałem uwierz . Chce się z nią przyjaźnic ale wie  ze nie mogę się wtrącać między nią a Mario. Dlatego to zrobiłem - odparł smutno
- Nie musiałeś , widzę jak cierpi , ona się z tym nie pogodzi. Nigdy. - Powiedziałem szczerze
- Tak będzie lepiej , uwierz. Sorry musze kończyć - powiedział i rozlaczyl się
W tym momencie dziewczyny zeszły na dół z mina nie tęgął.
- Nie chce z nikim rozmawiać i cały czas płacze- powiedziała szybko Agata
- Musi to sama przeżyć - odparł Łukasz
- Wiem ale nie mogę patrzeć jak ona cierpi - powiedziała Ewa z zatroskaną miną
- Da rade jest silna.- wtrącił Robert
- Jest silniejsza niż myślisz - zaśmiała się Ania
- Parę dni i wróci do żywych wiem o a tym- Powiedziałem spokojnie myśląc jak ona sobie poradzi
Później staraliśmy się normalnie rozmawiać o wszystkim i o niczym ale ja myślami byłem przy Ninie. Chciałem z nią teraz być i ja przytulic ale wiedziałem ze ona musi poradzić sobie sama. Ma złamane serce tak ja kiedyś kiedy rozstałem się z Ann. Wiedziałem co czuje. Później pojechałem do domu wziąłem szybki prysznic i położyłem sie spać bo rano miałem trening.

czwartek, 19 lutego 2015

ROZDZIAŁ19: Jest coś między Tobą a Nina. ..

_ Oczami Niny_

Dwa tygodnie później.

Dziś Marco wychodzi ze szpitala , przez jeszcze parę dni nie będzie mógł grać ale jak dobrze pójdzie do zagra mecz w Lidze Mistrzów.
Wstałam rano , poszłam do łazienki , wzięłam szybki prysznic , pomalowalam się , ubrałam i wyszłam z niej. Zeszłam na dół gdzie siedział mój brat i jego narzeczona Ania.
- Hej słońce , jak się masz ? - spytała mnie Ania
- W porządku a u Ciebie? - odparłam
- Też , ustaliliśmy z Robertem datę ślubu - powiedziała uśmiechając się do Roberta
- Naprawdę, tak się cieszę. Kiedy??! - krzyknęłam podekscytowana
- 22 sierpień a i mamy do Ciebię w związku z tym prośbę - odpowiedziała niepewnie
- Jaką? - spytałam wesoło
- Zostaniesz moim świadkiem?- spytala Ania
- Oczywiście , że tak a kto będzie Twoim - spytałam Roberta
- Myślałem o Mario a Ty co sądzisz?  - spytał mnie
- Myślę , że to dobry pomysł.  Teraz przepraszam obiecałam Marco, że odbiorę go ze szpitala - odparłam wesoło
- Lec tylko uważaj - krzyknęła za mną Ania
Cieszyłam się ze Robert w końcu sie ustatkuje , lubię karateczke i wiem ze będzie z nią szczęśliwy.  Po paru minutach jazdy byłam już pod szpitalem. Wysiadłam z auta i od razu udałam się do sali gdzie leżał Marco.
- Hej , jak tam ? - spytałam go wchodząc zauważyłam że jest u niego Mario i o czymś rozmawiają
- Hej jak widzisz Mario do mnie wpadł - powiedział zamyślony mój exs chłopak
- Widzę i cieszę się że Mario tu przyszedł , lubię z wami dwojga spędzać czas - odparłam wesoło
Obaj w odpowiedzi tylko się usmiechneli.  Nie wiedziałam o co im chodzi ale coś było nie tak. Później wypisali Marco ze szpitala i zawiodłam go do domu gdzie posiedzialam z nimi oboma kiedy postanowiłam pojechać do domu.

_ Oczami Mario_

Kiedy Nina pojechała do domu postanowiłem , że porozmawiam szczerze z Marco.
- Marco ?? - spytałem
- No co tam - odparł
- Jest coś między Tobą a Niną? - spytałem
- Nie z mojej strony nie wiem , że ja kochasz i nie mógłbym Ci tego zrobić stary. - powiedział z uśmiechem
- A Nina czuje coś do Ciebię - spytałem go
- Nie wiem ale chyba tak. Wiem ze nie potrafii pogodzić się z tym ze się rozstalismy.  Bylem w końcu jej pierwsza miłością. Ja tez bardzo ja kochałem -  mówiąc to widać było ze było mu bardzo ciężko o tym mówić
- Nie wiem stary kiedy byliśmy razem miałem przeświadczenie ze nie może o Tobie zapomnieć mimo że to mnie wybrała.Wydawała się być szczęśliwa ale nie aż tak jak z sobą - Powiedziałem smutno
- Jeśli Ci na nią zależy to walcz o Nią , ale jeśli ka zranić obiecuje Ci ze Cię zabije - powiedział całkiem poważnie
- Wiem stary i dzieki. Nie skrzywdzę jej przecież wiesz - Powiedziałem
- Wiem - zaśmiał się
Później nie rozmawialiśmy już o Ninie , pytał jak tam Bayern ile mamy procent szans na wygranie Ligii i jaki mecz gramy następny.  Kiedy zrobilo się późno pojechałem do domu. Myślałem jak pogadać z Nina o nas.

czwartek, 12 lutego 2015

ROZDZIAŁ 18:

_ Oczami Niny_

Minęły dopiero dwa dni odkąd Marco miał wypadek. Lekarze mówią że jest jak było i nie mogą nic zrobić bo to indywidualna sprawa każdego pacjenta. Dają mu tylko 50 procent szans na przeżycie.  Robert namawia mnie żebym spotkała się z Mario. Mówi ze po śmierci Marco nie poradze sobie sama. Jestem pewna że on nie umrze, to ja codziennie do niego przychodzę , patrzę , mówię do niego. Ale nigdy nie reaguje leży i wciąż się nie rusza.
Dziś tez do niego idę , mam nadzieje ze zobaczę jego błysk w oku. Kocham Go i nie pozwolę mu umrzeć. Nigdy. Jeśli on umrze to umrę i ja. Nic nie jest w stanie mnie zatrzymać. Oprócz niego nie mam nikogo kto by się mną przejmował.
Ubrałam się i zeszłym na dół.
- Hej , jak tam? - spytał Robert
- Jak by Cię to w ogóle obchodziło - warknął am na niego
- Ile będziesz taka? - spytał Mario
- Jaka? ? - odparłam
- Niedostępna , samotna , smutna , inna - powiedział Robert
- Będę szczęśliwa i dostępna jak Marco się obudzi teraz to jest dla mnie najważniejsze- wychliptalam i wyszłam z domu.
Po 15 min byłam na miejscu od razu udałam się na salę gdzie leżał on Marco. Podeszłam do niego , dałam mu calusa w czoło i usiadłam.
- Marco jeśli umrzesz to i ja umrę -zagroziłam mu
- Kocham Cię , nie możesz mnie tak sama na świecie zostawić. Masz mnie , Mario , Roberta , Anie , Ann. Cała Borussia się o Ciebie pyta tak samo jak Bayern. Prasa nie daje mi spokoju , wiesz ze nigdy nie lubiłam z nimi rozmawiać. Musze im tłumaczyć dlaczego nie jestem z Mario tylko czuwam przy Twoim łóżku. Ta cała sytuacja zaczyna mnie denerwować ani chwili spokoju.  Wracaj do mnie proszę Cię - skończyłam swój monolog
Juz nie płakałam bo wiedziałam że płaczem mu nie pomogę. Nagle poczułam jak ściska moja dłoń , powoli otworzył oczy. Blyszczaly jego oczy Blyszczaly jak dawniej gdy na mnie patrzył.
- Tak właściwie to dlaczego nigdy mi nie powiedziałaś ze nie lubisz prasy - spytał z uśmiechem na ustach
- Marco ledwo się wzbudziłeś a juz pytasz o prasę.  Poczekaj pójdę do lekarza - powiedziałam spokojnie
Po chwili pojawilam się z lekarzem zdążyłam wysłać do wszystkich sms że Marco się obudził i nic mu nie jest. Faktycznie nie było zdąży zagrać jeszcze nie jeden mecz.
- Ma Pan naprawdę silną dziewczynę Panie Reus , codziennie do Pana przychodziła i siedziała do wieczora - powiedział lekarz prowadzący Marco wychodząc
- Jesteś moją dziewczyną ??? - spytał zdziwiony
- Wiem ze nie ale inaczej by mnie do Ciebie wypuścili musiałam ich okłamać przepraszam - zachlipialam
- Nie płacz nie gniewem się na Ciebie wiesz ze potrafię - zaśmiał się ze mnie - chodź tutaj - dodał i mnie przytulił.
- Brakowało mi tego - mruknąłam
- Miałaś zawsze Mario - powiedział
- Z nim oto nie to samo - odparłam smutno
- Czemu nie jesteś z Mario , pasował do Ciebie- spytał
- Nie chcialam go ranić wiem ze nie będzie ze mną szczesliwy- powiedziałam szczerze
- Nina... -zaczął
- Przestań - powiedziałam
- Okeey już nie będę taki - zaśmiał się

_ Oczami Mario_

Kiedy dostałem sms a od Niny wiedziałem ze coś się stalo. Napisała ze Marco się obudził I wszystko z nim w porządku. Cieszyłem się od razu pojechałem do niego do szpitala ale kiedy zobaczyłem jak oni na siebie patrzą wiedziałem ze Nina do mnie nie wróci. Nie chcąc im przeszkadzać wyszedłem z niego i udałem się do domu. Wyjąłem  z barku jakąś wódkę i zacząłem ją pić oglądając swoje wspólne zdjęcia z Nina jeszcze z wakacji  byliśmy wtedy tacy szczęśliwi...

środa, 11 lutego 2015

ROZDZIAŁ 17:MARCO ON....

_ Oczami Niny_

Obudziłam się rano , wstałam z łóżka , ubrałam się , pocałowałam i zeszłym na dół gdzie mój brat z narzeczona Ania. Oboje patrzyli na mnie z minami jak by chcieli mi coś powiedziec ale nie widzieli jak.
- Nina tylko spokojnie - zaczęłam Ania
- O co chodzi ? - spytałam ich
- Marco on....... - zaczęła Ania
- Co z nim - spytałam denerwując się coraz bardziej
- Miał wypadek , ta doba będzie decydującą - odrzekł Robert
- Który szpital ?? - spytałam wściekła na nich ze wcześniej mi nie powiedzieli
- Ten niedaleko Allianz - odparł oddając mi kluczyki ze spokojem
- Bądź ostrożna - poprosiła mnie Ania
Nie słuchając jej pobiegłam do auta i ruszyła z piskiem opon. Wiedziałam że to z mojej winy miał wypadek ale teraz najważniejsze było tylko to by wyszedł z tego cało. Po chwili byłam na miejscu weszłam do szpitala , podeszłam do recepcji.
- Przepraszam,  gdzie leży Marco Reus - spytałam jakas pielęgniarkę
- A Pani jest?? -spytała mnie
- Jego dziewczyna - skłamała na  szczęście nie czyta gazet bo uwierzyła
- Sala 106 drugie piętro - powiedziała z uśmiechem
Popedzilam we wskazane miejsce , to co tam zastalam było dla mnie wielkim ciosem , zaczął dzwonić mi telefon,  dzwonił Mario , nie chciałam odbierać wiec odrzuciłałam połączenie.  Liczył się tylko Marco. Podeszłam do leżącego na łóżku przyjaciela . Złapałam go za rękę siadając.
- Marco nie możesz mnie tak zostawić wiem ze Cię raniłam ale wiedz ze bardzo Cię kocham , nie poradzę sobie bez Ciebie , miałam nadzieję że zapomnę o Tobie będąc z Mario ale nie potrafię a teraz ty nie wiadomo czy przeżyjesz. Pamiętasz nasze pierwsze spotkanie jak Robert nas sobie przedstawił. Juz wtedy wiedziałam że chce być  z Tobą ale ty byłeś z Caroline a teraz ona jest Twoja była żona. Proszę Cię wybacz mi i nie zostawiaj mnie. Po prostu nie możesz umrzeć nie możesz. Bez Ciebie nie poradziłabym sobie , jesteś moim najlepszym przyjacielem i nie tylko. KOCHAM CIĘ. - skończyłam swój monolog jedna samotna łza spływala po moim policzku spadała na twarz Marco a ja ją z niej otarlam.
Później pojechałam do domu gdzie czekał na mnie Mario z pretensjami.
- Dlaczego nie odbierasz one mnie telefonu -spytał zły
- Nie jestem Twoim psem żeby cały czas z Tobą siedzieć a po za tym miałam powód - Krzyknęłam na niego a z oczu Popłynęły mi łzy, wiedziałam juz ze Mario to chyba ten nie odpowiedni
- Ale przynajmniej mogłaś napisać gdzie hl jesteś martwiłem się a teraz nie wyobrażam sobie ze możesz mnie okłamać - krzyknął na mnie
- Jak chcesz to możemy się rozstać - krzyknęła przez łzy na cały dom
- Proszę bardzo - krzyknął równie głośno
- W takim razie to koniec . Wynos się z mojego życia , spiepszyles mi związek z Marco a teraz zepsules nasz. Mam Cię dość wynos się z mojego życia i tego domu. - krzyknęłam
On jak chciałam tak zrobił , wyszedł i miałam nadzieję że już nie wróci.

_ Oczami Mario

Zrobiłem co chciała wyszedłem z jej pokoju ale wiedziałem ze jak wszystko przemysli to zadzwoni.
- Przepraszam ze musieliscie tego słuchać - Powiedziałem totalnie zbity z stropu
- Stary zamiast ja wspierać to ty na nią krzyczysz i wyjeżdżasz z tym ze cie okłamuje- powiedział spokojnie Robert
- Zobaczę co u niej - wtrąciła Ania
- O co chodzi - spytałem przyjaciela
- Marco jest w szpitalu a ta doba jest decydujaca - odparł
- Wiem byłem u niego słyszałem co do niego mówiła. To totalnie nie wkurzyło - warknąłem spod łba
- Musisz ją zrozumieć polubiła się w uczuciach , sama nie wie cze go chce a ty dolewasz oliwy do ognia. - powiedział Robert
- Masz rację musze dać jej spokój, siema widzimy się jutro na treningu , pamiętaj że jutro Robben robi urodziny - powiedziałem i wyszedłem z domu.

środa, 21 stycznia 2015

ROZDZIAŁ16: NIE POTRAFIĘ KOTEK...

_ Oczami Niny_

Obudziłam się rano w ramionach Mario , ślicznie wyglądał jak spał. Wyszłam delikatnie z łóżka. Udałam się do łązienki wziełam szybki prysznic. Ubrałam się i wyszłam z łazienki. W pokoju leżał zaspany Mario.
- Hej , kochanie - powiedziałam dając mu buziaka w usta
- Hej , słońce - mruknął
- Ubieraj się to pójdziemy na śniadanie - posłałam mu buziaka
- Już - zwlokł się z łóżka
Po 15 minutach byliśmy już na dole. Robert patrzył na mnie jak na jakąś nienormalną.
- O co chodzi ?? - spytałam go
- Nic cieszę się , że jesteś szczęsliwa z Mario - poawidział uśmiechając się do mnie
- Ja też się cieszę - odparłam
Zjedliśmy śniadanie we czwórkę , potem Mario z Robertem pojechali na trening , Ania też więc ja zostałam sama w domu. Posprzątałam po śniadaniu. Kiedy skończyłam usiadłam na kanapie wzięłam laptopa i zaczęłam przeglądać różne portale. Jeden artukuł najbardziej mnie zaciekawił:
...Nina Lewandowska(19l )Spotyka się z Mario Gotze(22l) z siostrą swojego przyjaciela a zarazem jej starszego brata Roberta Lewandowskiego(26l). Jednak nie to nas ciekawi. Co na to wszystko Marco Reus(25l)
Jezu czy oni wszystko muszą wyolbrzymiać. Mam tego dość jak spotykam się z Mario to wszyscy myślą , że Marco będzie zły. Nie mogę tak dłużej.
Wyłączyłam laptopa i zaczęłam przygotowywać obiad , zrobiłam kurczka , z ryżem i warzywami.
Później chłopaki przyszli więc zaczęliśmy jeść obiad. Później zaczęliśmy grać w FiFę

_Oczami Mario_

Siedzieliśmy razem w salonie , garliśmy w Fifę. Potem ja z Niną poszliśmy do jej pokoju. Położyłem się na jej łóżku a ona położyła się obok mnie.
- Mario czemu wszyscy z naszego związku robią jakiś koszmar, znowu przeczytałam o nas artykuł - powiedziała smutno
- Nie czytaj tego , będziesz mnieć spokój - odparłem
- Nie potrafię kotek - zamyśliła się
Poźniej pojechałem do domu. Wziąłem szybki prysznic i położyłem się spać.

środa, 14 stycznia 2015

ROZDZIAŁ15: Zawsze możesz na mnie liczyć...

_ Oczami Niny_

Obudziłam się rano , obok mnie leżał śpiący Mario chyba powinnam powiedzieć mój chłopak Mario. Żeby nie obudzić chłopaka delikatnie wyszłam z łóżka i udałam się do łazienki , wykąpałam się ubrałam i zeszłam na dół.
- Hej wszystkim - przywitałam się z uśmiechem na ustach
- Co ty się tak szczerzysz ?? - spytał mój brat
- A tak jakoś nie wolno - powiedziałam
- Wolno - powiedział
W tym momencie podszedł do mnie Mario i objął mnie od tyłu w tali.
- Wiedziałem - krzyknął mój brat
- Coo wiedziałeś - spytałam go
- To , że jesteście razem wy pięciu minut bez siebie nie przeżyjecie - wtrąciła się Ania
- No dobra teraz jesteśmy już razem tak na serio - powiedziałam szczeże
- To gratuluję - powiedział Marco
- Przepraszam Cię Marco - powiedziałam do niego
- Nie masz za co , wiedziałem że i tak się zejdziecie , to było widać , kocham Cię jak przyjaciółkę i wiesz że zawsze możesz na mnie liczyć - odparł a ja podeszłam do niego i przytuliłam go

_Oczami Mario_

Siedziałem właśnie w samolocie koło mojej dziewczyny , wracaliśmy z powrotem do  Monachium.
Widziałem jak bardzo przeżywała słowa wypowiedziane przez Marco , był jej przyjacielem a za razem eks chłopakiem. Nie byłem o niego zazdrosny bo wiedziałem , że Nina mnie kocha i do niego nie wróci.
- Mario - spytała mnie Nina
- Hymm?? - mruknąłem
- Jesteś na mnie zły , że przyjaźnie się z Marco ?? - spytała mnie
- Nie a co ??- spytałem
- Pytam żeby być pewna że moje relacje z nim Ci nie przeszkadzają - spytałam mnie
- Nie jestem o Ciebie zazdrosny jeśli o to chodzi bo wiem , że mnie kochasz - powiedziałem
- Najbardziej na świecie - odparła i pocałowała mnie w usta
W odpowiedzi tylko się uśmiechnąłem.
Kiedy wylądowaliśmy w Monachium , odwiozłem Ninę , Roberta i Anie do domu. Zostaliśmy razem z Niną w aucie.
- Chcesz zostać na noc?? - spytała mnie
- A ty chcesz ?? - spytałem ją
- Ja tak a ty? - powiedziała
- Tak więc chodźmy- powiedziałem wychodząc z auta
Weszliśmy do domu , Ani i Roberta już nie było w salonie więc poszliśmy do pokoju Niny. Nina poszła do łazienki i po 15 min z niej wyszła w piżamie. Położyła się do łóżka a ja obok niej.

wtorek, 13 stycznia 2015

RODZIAŁ14: KOCHAM CIĘ

_Oczami Niny_

Obudziłam się rano , wstałam , poszłam do łazienki , wzięłam szybki prysznic , ubrałam się. Zjadłam śniadanie i postanowiłam pójść po raz kolejny na zakupy.
Szłam ulicą kiedy nagle w gazecie zobaczyłam swoje zdjęcie. Podeszłam do kiosku
- Poproszę tą gazetę - powiedziałam
Kobieta podała mi ją , zapłaciłam weszłam do pobliskiej kawiarni by spokojnie przeczytać artykuł.Usiadłam przy stoliku i od razu podeszła do mnie kelnerka
- Co podać ? - spytała mnie
- Poproszę kawę z mlekiem - odpowiedziałam do niej
Kiedy poszła zaczęłam czytać artykuł.

DLACZEGO NINA LEWANDOWSKA WYJECHAŁA?!

Mamy informację , że Nina Lewandowska (l.19) opuściła Monachium. Może to ma związek z Marco Reus'em(l.25) (p.r jej byłym chłopakiem) czy może dlatego ze Mario Gotze(l.22) przestał się do niej odzywać. Wiem , że spędzili romantyczne wakację na Malediwach. Co ona spobie wyobrażała myśląc , że najlepszy niemiecki pomocnik z nią będzie.Co na to wszystko jej brat Robert(l.26)??


Byłam tak wściekła , że nawet nie wypiłam kawy , choć za nią zapłaciłam wyszłam z kawiarni. Udałam się prosto do domu nie zważając na ludzi , którzy patrzyli się na mnie na ulicy. Weszłam do mieszkania , zamknęłam je na klucz i zaczęłam płakać
- Co ty sobie wyobrażałaś , że wielki Pan Gotze z Tobą będzie ?? - spytała samą siebie
- Chciałbym ale ty wyjechałaś - powiedział nagle Mario
Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę , że w moim salonie są Ania, Robert , Marco i Mario.
- Co wy tu robicie ? - spytałam wycierając łzy
- Przyjechaliśmy ZNOWU po Ciebię - podkresił te słowa Robert
- Jak zwykle - powiedziałam podchodząc przytuliłam się do niego
- Grupowy przytulas - krzyknął Marco i wszyscy się do nas przyłączyli
Po paru minutach przytulania krzyknęłam
- Ej bo mnie udusicie!!
Wszyscy oderwali się od emnie a ja zaczęłam się cieszyć jak głupia do sera.
- Wkońcu , udusilibyście mnie - powiedziałam śmiejąc się
- Czytałaś to ?- spytał mnie Marco
- Tak - powiedziałam po chwili
- Dlatego płakałaś - spytał Mario
- Tak - odpowiedziałam jeszcze raz
- Jak się czujesz - spytała Ania
- Dobrze ale trochę się pogubiłam . Przepraszam - mówiłam to bardziej do chłopaków niż do Ani

_Oczami Mario_

Widziałem ją , naprawdę wyglądała jak by się pogubiła w uczuciach, chciałem z nią o tym pogadać , więc wieczorem udałem się do jej pokoju. Zapukałem usłyszałem "proszę " więc wszedłem , usiadłem obok niej na łóżku.
- Pogubiłaś się w uczuciach? - spytałem ją
- Tak Mario , przepraszam Cię - powiedziała a z oczu pociekły jej łzy
- Nie płacz , czasem się tak zdarza , kiedy będziesz brać za i przeciw moje i Marco to weź po uwagę , że ja Cię kocham - powiedziałem i wstałem z jej łózka
Byłem już koło łóżka kiedy powiedziała -
- Mario poczekaj, - odwróciłem się do niej
Stała tuż obok mnie widziałem dokładny koleor jej tęczówek- byłu naprawde szarę wchodząc w kolor niebieski ,.
- Mario nie będzie żadnego " za i przeciw " - powiedziała wiedziałem już wybrała Marco
- Dlaczego? - spytałem smutno
- Kocham Cię - powiedziała mi
- Też Cię kocham , wiesz - odpowiedziałem jej
- Wiem - pocałowała mnie w usta
Rozmawialiśmy jeszcze długo , nawet nie wiem kiedy zanąłem w jej łóżku.

piątek, 9 stycznia 2015

ROZDZIAŁ13: Kochałem Ją..

_Oczami Niny_

Obudziłam się rano obok Marco uświadamiając sobie co zrobiłam , wyszłam z pokoju szybko się ubierając by Marco się nie obudził. Wyszłam z jego domu nie chcąc go oglądać. Po paru chwilach byłam w domu mojego brata. Miałam szczęście , ze nikogo nie było w domu. Mogła bez tłumaczenia wyjechać. Po raz kolejny uciekam od problemów ale nie potrafię się z tym uporać. Wzięłam walizkę spakowałam wszystkie ciuchy , zabukowałam bilet do Polski i pojechałam na lotnisko.
Siedząc na lotnisku napisałam wiadomość do Robeta:
N: Robert , przepraszam ja tak nie potrafię. Przepraszam. Nie mów Marco ani Mario gdzie jestem. Pojechałam do Polski , żeby ochłonąć i przemyśleć parę spraw. Kocham Cię bracie  :*** Nina 

Po paru godzinach byłam już w Poznaniu , wzięłam taksówkę i pojechałam do swojego starego mieszkania. Weszłam do niego i rozpakowałam się bo nie wiedziałam ile czasu zajmie mi myślenie nad swoim życiem. Kochałam Marco ale nie chciałam być tą drugą , z drugiej strony był Mario , był taki opiekuńczy na wakacjach , był wtedy kiedy go potrzebowałam , wiedziałam , że mogę na niego liczyć a zachowałam się jak ostatnia idiotka , on napewno nie chce mnie znać. Bałam się nawet o tym myśleć ale wiedziałam że muszę sobie wszystko poukładać w swojej głowie. Postanowiłam że wyjdę na miasto ale najperw się ogarnę po locie i po ciężkim poranku. Weszłam do łazienki wzięłam szybki prysznic , wtarłam w ciało balsam i ubrałam się. Zamknęłam mieszkanie i ruszyłam na podbój centrum handlowych, tutaj wkońcu nie musiałam dbać o wygląs bo nie byłam wystawiona na fotoreporterów. Weszłam do jednego ze sklepów i zobaczyłam naprawdę piękną suknie. Zaczęłam patrzeć czy jest mój rozmiar ale niestety nie było więc postanowiłam że spytam ekspedientki.
- Przepraszam , czy jest rozmiar 36 - spytałam sprzedawczyni
- Proszę poczekać zaraz sprawdzę - odpowiedziała
- Dobrze , poczekam - odparłam
Po kilku minutach wróciłam z odpowiednim rozmiarm. Zapłaciłam i wyszłam szczęśliwa ze sklepu. Udałam sie jeszcze na podstawowe zakupy. Kiedy wracałam udałam sie jeszcze na targ gdzie kupiłam trochę świeżych warzyw i owoców jak mówiła mi Ania. Wróciłam do dom , rozpakowałam zakupy , zrobiłam sobie coś do zjedzenia , później trochę ogarnęłam i włączyłam na laptopa. Weszłam na jeden z portali społecznościowych. Nic ciekawego nie zauważyłam więc wyłączyłam laptopa i poszłam spać.


_ Oczami Mario_


- Robert stary co się stało - spytałem po raz setny
- Nic - cały czas odpowiadał
- Przecież widzę powiedz mi - powiedziałem jeszcze raz
- Nina wyjechała - odparł smutno
- Jak to , gdzie , za ile wraca ?? - spytałem
- A nie powiesz Marco gdzie ona jest , obiecałem jej , że Ci tego nie powiem ale widzę jak Ci na niej zależy więc Ci powiem , wyjechała do Polski , bo musi parę spraw przemyśleć- odparł
- Spoko nie powiem mu - obiecałem przyjacielowi
Później biegałam na treningu zastanawiając się co się satało ,że ona postanowiła wyjechać mam nadzieje, że za niedługo wróci bo bardzo za nią tęsknie. Marco to mój przyjaciel ale nie mogę patrzeć jak po raz kolejny to przez niego wyjechała. Po treningu potrzedł do mnie Marco:
 - Nie wiesz gdzie jest Nina ?? - spytał mnie
- Niestety nie  ostanio była z Tobą , ja bym jej nie zgubił stary - odpowiedziałem mu
- Obudziłem się rano i już jej nie było - powiedział
- To nie wiem naprawdę - powiedziałem i wsiadłem do swojego Audi Q7 i odjechałem. Chciałem jak najszybciej pojechać do domu i spróbować się z nią skontaktować. Po paru minutach byłem pod domem wjechałem do garażu , wszedłem do domu i wybrałem jej numer. Nie odebrała. Napisałem jej sms"a.
M : Gdzie jesteś?. Nie jestem na Ciebię zły. Proszę Cię odezwij się. Martwie się o Ciebie. 
Nietety nie odpisała wiedziałem że musi to sobie sama przemyśleć. Wiedziałem gdzie jest ale i tak się o nią martwiłem. Kochałem Ją..

niedziela, 4 stycznia 2015

ROZDZIAŁ12: Dlaczego mi nie powiedziałeś !!!!...

_Oczami Niny_

Rano obudził mnie dźwięk telefon . Dzwonił Marco . Odebrałam bez wahania.
- Hej , piękna przepraszam , że Cię obudziłem ale muszę powiedzieć Ci najlepszą wiadomość roku - powiedział Marco
- Więc słucham?? - odparłam trochę się niecierliwiąc
- No więc przyjąłem ofertę Bayernu. Od wczoraj jestem zawodnikiem bawarczyków i na dodatek Caroline mnie zdradziła już złożyłem papiery rozwodowe - powiedział smutno mój eks chłopak
- Z pierszego się cieszę, trzeba to opić , a z drugiego to Ci współczuję - odpowiedziałam szczeże
- To może dziś wykorzystamy okazję i się czegoś napijemy wieczorem - spytał
- Jasnę bądź po mnie o 19 - powiedziałam
- Będę napewno - powiedział Niemiec i rozłączył się
Zeszłam na dół do salonu nie zważając na to co mam na sobie , chciałam usłyszeć słowa wyjaśnienia ze strony Roberta , że nic mi nie powiedział o Marco.
- Robert dlaczego mi nie powiedziałeś!! - wpadłam jak długa do salonu ,w którym siedział Robert i Mario
- Może najpierw byś się ubrała a nie tak paradujesz z gołym tyłkiem , a po za tym dowiedziałem się o tym wczoraj wieczorem - powiedział spokojnie
- A ty Mario , myślałam , że się przyjaźnimy ale widzę że nie - powiedziałam lekko zdenerwowana
- Ja myślałem , że wy jesteście razem ?? - spytał oburzony Robert
- Nie nie jesteśmy - powiedziałem zła i wyszłam do pokoju , koszulkę miałam jeszcze z BvB z nazwiskiem Reus
Weszłam do pokoju , ubrałam się pomalowałam i zeszłam na dół aby zjeść śniadanie , co nie było mi dane bo Gotze z moim bratem żądali wyjaśnień.
- Nie muszę się Wam tłumaczyć - powiedziałam obrażona
- Mi chyba przynajniej należą się słowa wyjaśnienia- spytał zły Mario
- Nic między nami nie doszło więc nie muszę - powiedziałam zdejmując z ręki bransoletkę
- Ale .... - zaczął Mario
- Nie ma żadnego ale - powiedziałam i weszłam na górę by więcej ich nie oglądać
Resztę dnia spędziłam u siebie w pokoju kiedy była godzina do wyjścia postanowiłam , że zacznę się przygotowywać do wieczornego wyjścia. Ubrałam się i punktualnie o 19 zeszłam na dół do salonu
- Jak zwykle śliczna - powiedział Marco
- Dziękuje ty również wyglądasz świetnie - powiedziałam śmiejąc się
- Wiesz czego mi brakuję ?? - spytał
- Nie , czego?? - spytałam
Wtedy wyciągnął moją starą bransoletkę , którą od niego dostałam.
- To ta sama bransoletka , którą oddałam Ci kiedy się rozstaliśmy ??- spytałam go
- Tak ta sama , wiedziałem , że musi wrócić do właścielki , zawsze ją miałem przy sobie i chciałem Ci ją oddać - powiedział słodko
- Dziękuję - powiedziałam i pocałowałam go w policzek
- A to za co ?? - spytał
- W ramach podziękowań - powiedziałam z uśmiechem
- Chodźmy go się spóźnimy - odparł wesoło
Pojechaliśmy jego Astonem Martinem  na obrzeża Monachium , do najlepszej restauracji w mieście.
- Dzień dobry miałem tu rezerwację na nazwisko Reus, Marco Reus - powiedział Marco
-  A tak proszę - powiedział i zaprowadził nas do stolika z widokiem na Monachium
Siedzieliśmy i rozmawialiśmy razem do godziny 21 kiedy nagle Marco oznajmił
- Mam dla Ciebię niepodzianke ale ona jest u mnie w domu
- No dobrze to jedźmy - powiedziałam
Po paru minutach byliśmy na miejscu . Weszliśmy do jego domu a konkretniej do salonu.
- Więc gdzie ta nespodzianka?? - spytałam
- W sypialni - powiedział
- O nie nie nabierzesz mnie , nie pójdę tam bo wiem na czym to się skończy - powiedziałam
- Boisz się mnie - spytał
- Nie - odpowiedziałam
- A ufasz mi ?? - spytał jeszcze raz
- Tak - powiedziałam do niego
- Więc idź tam - powiedział
Poszłam mi gdzie kazał , a tam okazało się , że to naprawdę była niespodzianka. Koszulka Bayernu Monachium z nazwiskiem Reus.
- To dla Ciebię , chcesz przymierzyć ?? - spytał
- Jasne - zgodziłam się i poszłam do łazienki ją ubrać przy okazji rozpusiłam włosy. Weszłam do jego sypalni w samej koszulce.
- Jak zawsze mnie zadziwiasz i z każdym dniem stajesz się ładniejsza - powiedział
- Dziękuję Ci - podziękowałam ładnie i usiadłam na jego kolanach
Resztę możecie się domyślić samemu.

sobota, 3 stycznia 2015

ROZDZIAŁ11: Będę o Nią walczył...

_Oczami Niny_

Obudziłam się rano , Mario nie było obok. Zdziwił mnie ten fakt bo on zawsze spał do późna. Wyszłam z łóżka , poszłam do łazienki wzięłam szybki prysznic i ubrałam się.Szkoda , że ten czas tak szybko zleciał , musieliśmy szybciej wracać ponieważ Mario jak i cała drużyna Bayernu miała jechać do Kataru , żeby przygotować się w środku sezonu. Zeszłam na dół i weszłam od razu do kuchni skąd poczułam miły zapach.
- Hej Mario - przywitałam się z młodym Niemcem
- Hej śliczna - powiedział
- Co na śniadanie - spytałam go
- Kanapki mogą być , miał być omlet ale niestety spaliły się - powiedział smutno
-Oczywiście , że mogą - powiedziałam próbując się nie roześmiać
Zjedliśmy w milczeniu później ja posprzątałam a Mario poszedł grać w FiFę. Kiedy skończyłam udałam się do salonu , w którym siedział młody Niemiec. Gdy weszłam poderwał się z kanapy i podszedł do mnie.
- Mam coś dla Ciebię - powidział slodko
- A co ?? - spytałam
- To - powiedział i załorzył mi na rękę bransoletkę

- Nie mogę tego przyjąć - powiedziała oceniając wartość przedmiotu
- Nie przyjmuję słów odmowy - powidział uśmiechając się
- No już dobrze - powiedziałam i pocałowała go w policzek w ramach podziękowania
- No takiego podziękowania to się nie spodziewałem - powiedział w uśmiechem.
Później zaczęliśmy się pakować i wieczorem ruszyliśmy na lotnisko.

_Oczami Mario_

Siedziałem razem z Niną w samolocie lecącym do Monachium , zastanawiałem się czy ona czuję do mnie to samo co ja do niej. Cieszył mnie fakt , że przyjęła bransoletkę wiedziałem , żę to coś oznacza tylko jeszcze nie wiedziałem co. Kiedy wylądowaliśmy na lotnisku, wziąłem samochód , który zostawiłem wcześniej na lotnisku i odwiozłem ją do domu.
- To hej - powiedziała z uśmiechem
- Hej - powiedziałem i pocałowałam ją w policzek
Ona delikatnie się zarumieniłą i w odpowiedzi też dostałem buziaka w policzek. Pomogłem jej wyciągnąć walizkę z bagażnika , odprowadziłem ją pod drzwi kiedy weszła do domu odjechałem w stronę domu. Kiedy weszłem do niego zastałem w nim Marco.
- Stary , co ty tutaj robisz ?? - spytałem przyjaciela
- Podpisałem kontrakt z Byernem a na dodatek Caroline mnie zdradziła - odprał smutno Marco
- Z pierwszego się cieszę a drugiego Ci współczuję , wiem co czujesz , możesz tu zostać póki nic nie znajdziesz - powiedziałem próbując pocieszyć przyjaciela
- Dzięki , stary. Jutro zadzwonie do Niny  , napewno się ucieszy , że zostanę w Monachium - powiedział z uśmiechem
- Yhymm - mruknąłem i wyszedłem do pokoju nie chcąc dłużej patrzeć na przyjaciela.
Zaczynam się obawiać , wiem jak ona starsznie kochała Marco , wiedziałem , że jak się dowie że on zostaję to tylko z nim będzie spędzać czas a mnie oleje. Nie przeżył bym tego , chce być częścią jej życia.  Nie chciałem by to się tak skończyło będę o nią walczył...