_ Oczami Niny_
Minęły dopiero dwa dni odkąd Marco miał wypadek. Lekarze mówią że jest jak było i nie mogą nic zrobić bo to indywidualna sprawa każdego pacjenta. Dają mu tylko 50 procent szans na przeżycie. Robert namawia mnie żebym spotkała się z Mario. Mówi ze po śmierci Marco nie poradze sobie sama. Jestem pewna że on nie umrze, to ja codziennie do niego przychodzę , patrzę , mówię do niego. Ale nigdy nie reaguje leży i wciąż się nie rusza.
Dziś tez do niego idę , mam nadzieje ze zobaczę jego błysk w oku. Kocham Go i nie pozwolę mu umrzeć. Nigdy. Jeśli on umrze to umrę i ja. Nic nie jest w stanie mnie zatrzymać. Oprócz niego nie mam nikogo kto by się mną przejmował.
Ubrałam się i zeszłym na dół.
- Hej , jak tam? - spytał Robert
- Jak by Cię to w ogóle obchodziło - warknął am na niego
- Ile będziesz taka? - spytał Mario
- Jaka? ? - odparłam
- Niedostępna , samotna , smutna , inna - powiedział Robert
- Będę szczęśliwa i dostępna jak Marco się obudzi teraz to jest dla mnie najważniejsze- wychliptalam i wyszłam z domu.
Po 15 min byłam na miejscu od razu udałam się na salę gdzie leżał on Marco. Podeszłam do niego , dałam mu calusa w czoło i usiadłam.
- Marco jeśli umrzesz to i ja umrę -zagroziłam mu
- Kocham Cię , nie możesz mnie tak sama na świecie zostawić. Masz mnie , Mario , Roberta , Anie , Ann. Cała Borussia się o Ciebie pyta tak samo jak Bayern. Prasa nie daje mi spokoju , wiesz ze nigdy nie lubiłam z nimi rozmawiać. Musze im tłumaczyć dlaczego nie jestem z Mario tylko czuwam przy Twoim łóżku. Ta cała sytuacja zaczyna mnie denerwować ani chwili spokoju. Wracaj do mnie proszę Cię - skończyłam swój monolog
Juz nie płakałam bo wiedziałam że płaczem mu nie pomogę. Nagle poczułam jak ściska moja dłoń , powoli otworzył oczy. Blyszczaly jego oczy Blyszczaly jak dawniej gdy na mnie patrzył.
- Tak właściwie to dlaczego nigdy mi nie powiedziałaś ze nie lubisz prasy - spytał z uśmiechem na ustach
- Marco ledwo się wzbudziłeś a juz pytasz o prasę. Poczekaj pójdę do lekarza - powiedziałam spokojnie
Po chwili pojawilam się z lekarzem zdążyłam wysłać do wszystkich sms że Marco się obudził i nic mu nie jest. Faktycznie nie było zdąży zagrać jeszcze nie jeden mecz.
- Ma Pan naprawdę silną dziewczynę Panie Reus , codziennie do Pana przychodziła i siedziała do wieczora - powiedział lekarz prowadzący Marco wychodząc
- Jesteś moją dziewczyną ??? - spytał zdziwiony
- Wiem ze nie ale inaczej by mnie do Ciebie wypuścili musiałam ich okłamać przepraszam - zachlipialam
- Nie płacz nie gniewem się na Ciebie wiesz ze potrafię - zaśmiał się ze mnie - chodź tutaj - dodał i mnie przytulił.
- Brakowało mi tego - mruknąłam
- Miałaś zawsze Mario - powiedział
- Z nim oto nie to samo - odparłam smutno
- Czemu nie jesteś z Mario , pasował do Ciebie- spytał
- Nie chcialam go ranić wiem ze nie będzie ze mną szczesliwy- powiedziałam szczerze
- Nina... -zaczął
- Przestań - powiedziałam
- Okeey już nie będę taki - zaśmiał się
_ Oczami Mario_
Kiedy dostałem sms a od Niny wiedziałem ze coś się stalo. Napisała ze Marco się obudził I wszystko z nim w porządku. Cieszyłem się od razu pojechałem do niego do szpitala ale kiedy zobaczyłem jak oni na siebie patrzą wiedziałem ze Nina do mnie nie wróci. Nie chcąc im przeszkadzać wyszedłem z niego i udałem się do domu. Wyjąłem z barku jakąś wódkę i zacząłem ją pić oglądając swoje wspólne zdjęcia z Nina jeszcze z wakacji byliśmy wtedy tacy szczęśliwi...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz