wtorek, 17 marca 2015

EPILOG [ZAKOŃCZONY]

10 LAT PÓŹNEJ 

  Dziś kiedy jesteśmy już 10 lat po ślubie z Marco , wszystko wygląda inaczej , zostałam szczęśliwą mamą po raz drugi. Tym razem urodziłam słodkiego chłopczyka - Erika. Michael zamieszkał u nas i staram się być dla niego jak najlepszą mamą po śmierci Caroline. Mieszka z nami już od 3 lat choć ciągle kłóci się z Emmą wierze , że w końcu się dogadają. Emma chce zostać masażystą sportowym a Michael gra już w piłkę oczywiście po tacie. Pięcioletni Erik już gra w młodych zespołach BvB upierałam się , żeby dać mu jeszcze czas z grą no ale jak to mówią zostałam przegłosowana bo wujek Robert wziął jego stronę. Po paru wygaśnięciu kontraktu wróciliśmy do Dortmundu , gdzie jesteśmy szczęśliwi do teraz.

  Odnośnie Roberta i Ani wrócili do Dortmundu kibice z początku nie przyjęli mojego brata zbyt ciepło ale gdy zaczął strzelać bramki dla BvB zapomnieli , że zostawił drużynę gdy była w potrzebie.
Urodził im się synek - Łukasz niestety Ania nigdy nie doczekała się córki przez treningi nigdy nie miała czasu na drugą ciążę. 

  Mario i Ann pobrali się zaraz po naszym ślubie z Marco , mają jak wiecie syna Nathana i córkę Mię jest śliczną kopią Ann. Mario długo grał dla Bayernu ale w końcu wrócił na stare śmieci , Ann zakończyła karierę modelki czego chyba żałuję do teraz , śmieje się , że Mia raczej napewno zostanie modelką. Nathan razem z Michaelem grają w młodzikach BvB. Mario zawsze mocno wspiera swojego syna , w każdym razie mam nie odstępuje go na krok. Mały Nathan i nasza córka no cóż mają się ku sobie , mnie to nie przeszkadza ale Marco się stawia. Robert się śmieje , że ona tak jak ja wyjdzie za swoją miłość z dzieciństwa. 

  Mortiz znalazł sobie miłość Lisę , są razem nie mają narazie dzieci , nad czym Mortiz ubolewa , bo jak to on mówi jest już w taki wieku , że chciałby dziecko ale Lisa nie chce bo jej kariera jest w rozkwicie i nie chce jej tak poprostu kończyć....

KONIEC!!!!!!!

niedziela, 15 marca 2015

ROZDZIAŁ29: Tak

_Oczami Niny_

PARĘ MIESIĘCY POŹNIEJ

Dziś mój wielki dzień , tak w końcu wychodzę za mąż za Marco rzecz jasna. Bardzo się denerwuję bo nie wiem czy Marco naprawdę tego chce ja byłam pewna na 100%.
W przygotowaniu pomagały mi moje druhny Ann i Ania, ubrałam suknie ślubną, pomalowałam się. Czas było jechać do kościoła , gdzie miała odbyć się ceremonia. Kiedy dojechaliśmy na miejsce naprawdę się bałam , wzięłam parę wdechów po czym wysiadłam i od razu były błyski fleszy na szczęście z pomocą przyszedł mi mój kochany brat Robert.
Idą nawą kościoła patrzyłam czy Marco nie uciekł jednak nie stał tam w garniturze i ślicznie się uśmiechał.
- Czy bierzesz za żoną tę tutaj Ninę Lewandowską i przyrzekasz , że nie odpuścisz jej aż do śmierci - zadał pytanie Marco ksiądz
- Tak , biorę - odpowiedział Marco
- Czy bierzesz za męża tego tutaj Maro Reusa i przyrzekasz , że nie opusicisz go aż do śmierci - tym razem mi zadał pytania
- Tak - odpowiedziałam



Po ceremonii pojechaliśmy na miejsce , gdzie miało się odbyć wesele , jak zwykle szampan , tańce , rzucanie bukietem, który złapała Ann. Impreza do białego rana , jak zwykle miało być fajnie ale my z Marco nie mamy szczęścia i coś musiało zkłucić impreze a mianowicie poród Ann.
Pojechaliśmy wszyscy do szpitala , gdzie Ann urodziła ślicznego synka - Nathana.
- Piękny jest- powiedziałam kiedy weszłam do sali gdzie leżała młoda mama
- Wiem ale źle się czuję - odpowiedziała
- Wiem co czujesz , tylko ja wtedy byłam sama , nie miałam nikogo ale jakoś dałam radę jak coś to zawsze chętnie Ci pomogę - powiedziałam
- Dzięki , na pewno skorzystam- powiedział z uśmiechem
Później wszyscy rozjechali się do domu , ja za Marco do naszego wspólnego kątka na obrzeżach Monachium , za niedługo mieliśmy przenieść się spowrotem do Dortmundu , gdzie nasze miejsce.

ROZDZIAŁ28: Tak wkońcu to Twoja córka...

_Oczami Niny_

TRZY MIESIĄCE POŹNIEJ

Właśnie jechałam do Monachium , bałam się jak mnie przyjmą ale wiedziałam jedno chciałam , żeby Marco poznał Emmę w końcu jest jej ojcem.
Kiedy dojechałam na miejsce zawahałam się , ponieważ pod podjazdem do domu mojego brata stały samochody Mario i Marco. Raz się żyje stwierdziłam wysiadłam z auta wzięłam ze sobą Emmę i poszłam do drzwi.Zapukałam do drzwi po chwili się otwarły
- Nina - powiedział Robert
- Robert ja ... przepraszam Cię - wydusiłam z siebie
- Nina jezu , nie gniewam się na Ciebię wejdź - powiedział wpuszczając mnie do środka
- A ta mała gwiazda to ... - spytał dociekliwie
- Emma - przedstawiła swoją córkę
- Strasznie do mnie podobna - stwierdził Marco
- No tak w końcu to  Twoja córka - odpowiedziałam
- Nina przepraszam Cię za to co powiedziałam 3 miesiące temu , ale byłam na Ciebie wściekła - zaśmiała się Ania
- Nie gniewam się - powiedziałam - Mario Ciebie też chciałam przeprosić nie powinnam była się tak zachowywać ale uwierz mi myślałam , że tak jest dobrze , że jeśli wyjadę to nie będziesz tak cierpieć - przeprosiłam
- To źle myślałaś ale ok wybaczam Ci - odparł śmiejąc się
- Na długo przyjechałaś - spytał Robert
- Jeśli mi pozwolisz to nawet na stałe- powiedziałam szczerze
- Możesz ale nie uciekaj już więcej - odparł całkiem poważnie
- Trochę myślałam w Stuttgarcie i już nigdy od Was nie ucieknę - zaśmiałam się
- Gdzie ty byłaś ?? - spytała zdzwiwiony Marco
- W Stuttgarcie   - odparłam
- Myśleliśmy , że wyjechałaś do Polski  - powiedział
- Nie potrafiłabym , mimo wszystko chciałam być blisko - odpowiedziałam lekko się uśmiechając
- Nie masz się czego martwić teraz będzie już o wiele lepiej - powiedział Marco , przytulajac mnie

Takiego obrotu sprawy nikt się nie spodziewał nawet nie wiedziałam , że po moim wyjeździe Marco rozstał się z Caroline , wychowują osobno dziecko , weekendy spędza z Marco a tydzień z Caro. Doszli do wniosku , że się nie kochają i nie chcą się ze sobą męczyć. Synek Marco ma na imię Michael , tak tak wiem dziwnie ale wybrał je z Caro. Mario z Ann wrócili do siebie co naprawdę mnie zdziwiło. Mała Emma szybko zaakceptowała Marco jako swojego ojca , sama nie wiedziałam czy wrócę do Marco no ale w końcu po tych wszystkich perturbacjach mogliśmy być spokojnie razem choć nie wiedziałam czy się zgodzić.
Po długich rozmowach w końcu znalazłam trochę czasu dla siebie , mogłam się  się wykąpać i tak dalej , ponieważ Marco zajmował się Emmą. Później poszłam spać.

_Oczami Mario_

W głębi serca cieszyłem się , że Nina wróciła choć nie chciałem dłużej przebywać w jej towarzystwie pojechałam do domu , gdzie czekała na mnie moja ukochana Ann , która nosiła nasze dziecko. Kiedy wjechałem na podjazd czekała na mnie w oknie. Wszedłem do domu pocałowałem ją w czoło.
- Nina wróciła - powiedziałem swojej narzeczonej
- Naprawdę , to świetnie - ucieszyła się
- Tak wiem , Marco też się cieszy urodziła miniaturkę Marco - Emmę - zamyśliłem się
- Słodka pewnie jest coo ??/ Chciałabym ją zobaczyć - myślała
- Jak chcesz to możemy pojechać jutro do Roberta bo zostaje na stałę - powiedziałam sam nie wierząc w to co powiedziałem
- Chętnie - powiedziała z uśmiechem



sobota, 14 marca 2015

ROZDZIAŁ27:Tak będzie lepiej....

_Oczami Niny_

SZEŚĆ MIESIĘCY PÓŹNIEJ

Przez te parę miesięcy nie miałam w ogóle kontaktu z Robertem , Anią , Mario ani Marco. Chłopaki ze Stuttgartu zaakceptowali mnie jak bym od początku z nimi mieszkała, Mortiz okazał się bardzo opiekuńczy dawał mi bezpieczeństwo jakiego brakowało mi u boku Mario.
Obudziłam się rano , ubrałam się i poszłam do kuchni. W niej siedział Mortiz z Danielem swoim kolegą z drużyny.
- Hej jak cię dziś czujemy?? - spytał mnie Mo
- Jak słonica , chciałabym być już po porodze wróciłabym wtedy do dawnej formy - powiedziałam szczeże
- Przesadzasz wiesz - zaśmiał się Mo
- Nie przeszadzam - powiedziałam z uśmiechem
Nagle poczułam się coś się dzieje , zaczęłam mieć skurczę
- Mortiz ja chyba rodze - krzyknęłam
W pięć sekund znalazłam się w samochodzie jadąc do szpitala. Kiedy dotraliśmy na miejsce od razu wzięli mnie na porodówkę a Mortizowi kazali czekać.

Obudziłam się po porodzie , wszystko mnie bolało i ciągnęło , nie chciałam rodzić naturalnie ale lekarz , który przyjmował poród uparł się. Pozwę go bo teraz mnie wszystko boli , chciałam , żeby Ania tearz ze mną była. Wyjęłam telefon z szfki obok i wykręciłam numer do swojej szwagierki.
- Hallo - usłyszałam
- Ania to ja Nina przyjedziesz do mnie ale nie mów nikomu gdzie jestem , proszę - powiedziałam zmęczonym głosem
- Niby co bym miała powiedzieć Robertowi , że gdzie jadę??- spytała lekko zła
- Nie wiem wymyśl coś, urodziłam i nie chce być sama - ledwo przeszło mi to przez gardło
- Nie musiałabyś wyjeżdżać , nie byłabyś sama miała byś mnie , Roberta , Mario i Marco a tak to jesteś skazana tylko na siebie - powiedziała i rozłączyła się
Rozpłakałam się , no tak miałam co chciałam , wyjechałam bez słowa wytłumaczenia , ale wtedy wydawało mi się , że to najlepszy pomysł , że nik nie będzie cierpieć jednak okazało się inaczej , wszyscy przeze mnie cierpią.
Do sali przyszedł Mortiz niosąc moje dziecko , dał mi je a kiedy zobaczyłam odrazu ukazała mi się miniaturka Marco.
- Jak dasz jej na imię ?? - spytał Leitner
- Emma - powiedziałam
- A na drugie??- dopytywał
- Mia - zamyśliłam się

Po paru dniach spędzonych w szpitalu , wreszcie mogłam wrócić do domu , właśnie domu , wkońcu muszę wrócić do Monachium nie wiem jak mnie tam przyjmął ale wiedziałam jedno , że ja poprostu musiałam tam wrócić coś mi mówiło , żebym tam pojechała.
- Mortiz za parę miesięc wracam do Monachium - powiedziałam
- Po co??- spytał lekko oburzony
- Muszę , coś mi mówi , żebym wróciła , przepraszam nigdy nie dałam Ci choć cienia szansy myśleć , że będziemy razem - powiedziałam spokojnie
- Wiem ale będę za Wami tęsknił- posmutniał
- Wiem ale tak będzie lepiej - zamyśliłam się

piątek, 13 marca 2015

ROZDZIAŁ26: Ona jest z Tobą w ciąży...

_Oczami Niny_

Obudziłam się rano u boku Mario nie wiedziałam dlaczego spał koło mnie choć w sumie to mój chłopak więc miał prawo obok mnie leżeć , tylko , że ja nie pamięta jak on się koło mnie kładł. Delikatnie wyszłam z łóżka poszłam do łazienki , ubrałam się i wyszłam z łazienki.
- Hej piękna czemu nam nie powiedziałaś??- spytała Ania kiedy zeszłam na dół
- Nie chce o Tym rozmawiać wychodzę - powiedziałam i wyszłam z domu 
Nie chciałam teraz z nikim rozmawiać , chciałam zostać sama , a po za tym miałam umówione spotkanie u ginekologa, nie chciałam żeby Mario ze mną szedł. Kiedy byłam pod budynkiem spotkałam Caroline , że też musiałam na nią wpaść.
- Co ty tutaj robisz??- spytała zdziwiona
- Nie wiesz co się robi u ginekologa?? - spytałam
- No wiem ale dziwię się , że widzę tu Ciebie - powiedziała
- To nie Twój interes co ja tutaj robię - odparłam zła
- Wiem , że mnie nie lubisz ale nie zmienisz tego , że ja i Marco będziemy rodzicami - zaśmiała się
- Nie muszę bo mam Mario a tak po za tym ja Cię nie nie lubię ja Cię nienawidzę - zadrwiłam z niej i weszłam do budynku nawet na nią nie patrząc.
Usiadłam w poczekalni i zastanawiałam się czy ona mu powie , że mnie tu widziała czy on powiąże fakty, czy się dowie? Z moich rozmyślań wyrwała mnie lekarka
- Pani Lewandowska?? poproszę - powiedziałam
Weszłam za nią do gabinetu.
- Poproszę się położyć i podwinąć koszulkę do góry- powiedziała
Nałożyła mi na brzuch zimny żel i wpatrywała się w milczeniu w ekran urządzenia.
- 3 miesiąc , gratuluję- powiedziała kobieta uśmiechając się szeroko
Z tego wszystkiego rozpłakałam się nie wiedząc co robić , przecież 3 miesiace temu byłam jeszcze z Marco tego nie dam rady ukryć jak mogłam nie wiedzieć , że jestem w ciąży przez 3 miesiące . Co ja im wszystkim powiem.
- Proszę się wytrzeć i usiąść przepiszę Pani witaminy potrzebne podczas ciąży. - powiedziała
Zrobiłam co kazała po czym wyszłam zamyślona z gabinetu. Udałam się prosto do domu , na szczęście była sama Ania w domu.
- Kochana co się stało??- spytała
- To 3 miesiąc rozumiesz ?- odparłam smutno
- Czyli to dziecko Marco ??- spytała zdziwiona
- Tak - wychliptałam
- Boże Mario o tym wie ?- spytała przytulając mnie do siebie
- Tak ale nie wie który miesiąc - powiedziałam już spokojniej - Proszę nie mów im narazie - dodałam i poszłam na górę.
Kiedy zamknęłam za sobą drzwi Ania krzyknęła , że idzie na trening i nie będzie jej około 2 godzin. Pomyślałam , że muszę coś zrobić ,  nie chciałam ranić Mario , spakowałam walizki napisałam krótki liścik do Roberta i Ani
  Nie martwcie się o Mnie nie mogłam tak dłużej , nie chce Was ranić , poprostu nie mogę . Chce być sama na co zasłużyłam. Za parę dni się do Was odezwę .
Kocham Was Nina 
Dołączyłam też krótki liścik do Mario
   Kochany Mario nie chce byś cierpiał wychowując nie swoje dziecko , wiem ranię Cię po raz kolejny ale nie potrafię inaczej, możesz myśleć o mnie co chcesz , nie chce Cię ranić. Bardzo Cię Kocham. 
Nina 
Po czym wyszłam na dworzec , postanowiłam , że pojadę do Stuttgartu do Mortiza.
Po paru godzinach ciężkiej podróży dojechałam do Stuttgartu , zadzwoniłam do Leitnera
- Mo jestem na dworcu w Stuttgardzie przyjedziesz po mnie ??- spytałam
- Jasne nie ruszaj się z miejsca zaraz będę - powiedział i rozłączył się
Jak powiedział tak zrobił po niecałych 15 min był na miejscu. Wsadził mnie do samochodu i pojechał do centrum miasta.
- Co się stało ?? - spytał zamykając drzwi do swojego mieszkania
- Jestem w ciąży z Marco to 3 miesiąc - powiedziałam i zalałam się łzami
- Spokojnie piękna , uciekłaś od nich do mnie ?? - spytał
- Pierwsze o kim pomyślałam byłeś właśnie Ty i Stuttgart - zaśmiałam się przez łzy
- Cieszę się , chodź zjesz coś po podróży - powiedział i zaciągnął mnie do kuchni
Później  położyłam się spać w sypialni gościnnej przyjaciela.
Moritz był moim przyjacielem więc wiedziałam , że mogłam spać spokojnie bo wierzyłam , że nie powie im gdzie ja jestem. Postanowiłam , że zostanę to na stałe , nie musiałam być z Mo ale chciałam tu mieszkać bo przy nim czułam się bezpiecznie.





_Oczami Mario_

Jak zobaczyłam kartkę od Niny wściekłem się dopiero co ją odzyskałem a już ją straciłem miałem dość  wszystkiego ,całej tej sytuacji , jak widać nie zasłużyłem na bycie z Niną ani rzadną inną . Byłem zdruzgotany nie chciałem nikogo widzieć , ani z nikim gadać to wina Marco mojego przyjaciela , który sam za niedługo zostanie podwójnym ojcem chyba powinienem mu to powiedzieć.
 Wyjąłem telefon z kieszeni i wybrałem numer przyjaciela.
- Hallo - usłyszałem jego głos w słuchawce
- Muszę Ci coś powiedzieć - powiedziałem lekko zdenerwowany
- No mów - odparł
- Ona jest z Tobą w ciąży?? - powiedziałem
- Kto??- z jego głosu można było wyczytać zdziwnienie
- Nina a kto wczoraj się dowiedziałem, ja z nią nigdy nie spałem , więc musi być Twoja a teraz wyjechała nie wiadomo gdzie - dopowiedziałem
- Co ty gadasz?? - spytał po chwili milczenia
- Naprawdę bała Ci się chyba powiedzieć bo przecież jesteś z Caroline - wydedukowałem
- Chyba tak , gdzie ona teraz jest - spytał
- Nie wiem - powiedziałem i rozłączyłem się 
Poszedłem spać.
Mina Marco gdy dowiedział się , że stracił kobietę swojego życia i dziecko




niedziela, 8 marca 2015

ROZDZIAŁ25:Za to Cię lubię...

_Oczami Niny_

TYDZIEŃ POŹNIEJ

Obudziłam się rano , bo zrobiło mi się niedobrze nie wiedziałam co się dzieje. Od paru dni źle się czuje miałam zamiar iść do lekarza ale cały czas miałam coś ważniejszego na głowie. Na dodatek okres mi się spóźniał.Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki , umyłam się ubrałam pomalowałam się i wyszłam z niej.
- Hej wszystkim - przywitałam się z zawodnikami Bayernu
- Hej co ty tak blada jesteś ?? - spytała mnie zatroskana Ania
- Nie wiem ostatnio źle się czuje  - odparłam
- Zjedz coś - powiedział Robert
- Nie chce śpiesze się - powiedziałam i już chciałam wychodzić gdy podszedł do mnie Marco
- Chciałem Cię przeprosić zachowałem się jak ostatni dupek , wiem powinienem Ci powiedzieć prawdziwy powód a nie zmyślać ale myślałem że tak będzie najlepiej - powiedział skruszony
- Myślałeś że się nie dowiem - spytałam
- Wiedziałem ze się dowiesz myślałem ze w ten sposób będziesz mniej cierpieć - odpowiedział mi
- To źle myślałeś ale wybaczam Ci nie żywie do Cebie urazy - odpowiedziałam całkiem poważnie
- Za to Cię lubie - zaśmał się
- Dzięki - powiedziałam uśmiechając się do niego - Dobra lecę bo zaraz naprawdę się spóźnię - dodałam po chwili
- Gdzie ty wogóle idziesz ?? - spytał zdziwiony Mario
- Spotkać się z Ann przyjechała z Barcelony w ramach jakiegoś kontraktu i chce się spotkać. Dawno jej nie widziałam więc przyjęłam propozycję - powiedziałam wychodząc
Wsiadłam do auta ,które dostałam od brata i pojechałam w wyznaczone przez blondynkę miejsce.
Po paru minutach byłam już na miejscu. Wysiadłam z auta i weszłam do jednej z monachijskich kawiarni.
- Hej piękna promieniejesz - zaśmiałam się
- Fakt za to ty nie wyglądasz najlepiej choć trochę innaczej niż zawsze - zauważyła
- Co masz na myśli ??- spytałam Brommel
- Przez ten parę tygodni się zmieniłaś. A tak w ogóle żebym ja się z mediów dowiadywała ze ty i Mario jesteście razem wiesz co wstydziłabyś się - powiedziała całkiem poważnie
- Jakoś nie miałam do tego głowy - tłumaczyłam się
- Okeey nie gniewam się - powiedziała uśmiechając się serdecznie
- Gadaj co u Ciebie i Alby?? - spytałam ją
- U nas wspaniale mieszkamy sobie w słonecznej Barcelonie , ciepełko , słońce to co kocham najbardziej - rozmarzyła się
- Poznałaś Messiego - zauważyłam  . Był idolem modelki , to jego lubiła najbardziej nawet jak była z Mario.
- Tak mamy nawet wspólne selfie - zaśmiała się jak mała dziewczynaka
- Cieszę się że Ci się układa. Przepraszam muszę do toalety- powiedziałam bo zrobiło mi się niedobrze
Gdy tylko weszłam do jednej z kabin zwymiotowałam
- Nina żyjesz- spytała Ann gdy wyszła
- Taaak - powiedziałam niepewnie
- Mogłaś powiedzieć że jesteś chora to bym Cię nigdzie nie wyciągała- powiedziała surowo
- Od paru dni tak mam miałam iść do lekarza ale nie mam czasu - powiedziałam
- Czekaj.... a może ty jesteś w ciąży??- spytała mnie modelka
- Nie napewno nie bo nie spałam jeszcze z Mario - odparłam
- Z Mario nie ale z Marco raczej napewno- zamyśliła się
- Nawet tak nie mów. Pojadę do domu - powiedziałam i wyszłam z łazienki
- Daj znać cz dojechałaś i jak się czujesz okeey? - powiedziała
- Dobra - zaśmiałam się i wsiadłam do auta
A co jeśli to co mówiła Ann to prawda co jeśli jestem w ciąży i to na dodatek z Marco zamiast z Mario. Czy takie rzeczy muszą mnie dotykać , na wszelki wypadek pojechałam po drodze do apteki by kupić test ciążowy. Po paru minutach byłam już w domu
- Co tak szybko ?? - spytał zaciekawiony Robert
- Ann musiała się urwać ze spotkania ponoć coś ważnego - powiedziała - Przepraszam ale muszę iść do toalety - dodałam
Zamknęłam drzwi na zamek zrobiłam. Teraz pozostaje czekać około 15 min. Po wyznaczonym czasie spojrzałam na test.... dwie kreski .... POZYTYWNY. Cholera co ja teraz zrobie, cieszyłabym się gdyby to było dziecko Mario ale  nie to dziecko Marco.
N:Ann to prawda .... nie wiem co mam robić .... to dziecko Marco.
 A: Musisz powiedzieć Mario nie masz innego wyboru , wiem to bedzie cieżkie ale musisz. Może do Ciebię przyjadę.
N:Nie Ann nie chcesz mnieć konfrontacji z zawodnikami FCB.
A: Okeey jak chcesz :P
Wyszłam z łazienki i od razu natchnęłam się na głupie komentarze zawodników
- Coś ty tam tyle robiła ?? - spytał wścibski jak zwykle David Alaba
- Nie Twój interes - powiedział i poszłam do siebie na górę

_Oczami Mario_

Nie wiedziałem co się z nią dzieje , martwiłem się bo od paru dni chodziła nieobecna , ha śmiem twierdzić że wszystkich unikała.
- Pójdę do niej - powiedziałem zaraz po tym jak zgasiła Alabę
- Potem powiesz nam o co chodziło - poprosił Robert
- Okeey postaram się - powiedziałem i poszedłem na górę gdzie mieścił się pokój mojej dziewczyny.
Zapukałem a kiedy nie otrzymałem zgody na wejście i tak wszedłem.
- Kochanie o co chodzi??- spytałem ją
- Idź sobie nie chce nikogo widzieć - powiedziała płacząc
- Przestań wiesz że i tak mnie nie wyrzucisz - odparłem spokojnie
- Ale ja naprawdę potrzebuje być sama uwierz mi jak bym Ci powiedziała o co chodzi zostawiłbyś mnie - powiedziała przez łzy
- Napewno nie powiedz o co chodzi ?? - spytałem ją
- Nie mogę - wychliptała
- Powiedz skarbie - mówiłem do niej przytulając ją
- Mario...ja...- zacząła
- Co ty?? - spytałem
- Jestem w ciąży , przepraszam - rozpłakała się
- Nie masz za co przepraszać powinnaś się cieszyć - odparłem
- Ale my nigdy no sam wiesz nigdy między nami do niczego nie doszło - powiedziała łkając
- Wiem ale i tak będę kochał to dziecko jak swoje - powiedziałem przytulając ją
- To jego dziecko - powiedziała
- Wiem to nic nie zmienia - odparłem
Po półgodzinie zapewnień , że nie jestem zły , że nic się między nami nie zmieni , że ją kocham uspokoiła się i położyła się spać. Zszedłem po cichu na dół gdzie czekali na mnie już tylko Ania i Robert , którzy nie wiedzieli co się dzieje. Nie mogłem im powiedzieć prawdy więc postanowiłem , że powiem pół.
- Co się dzieje?? - spytał Robert
- Wszystko w porządku - poowiedziałem pewnie
- Nie wierzę . Mów prawdę - zaśmiał się
- Ale nie bądźcie na mnie ani na nią a przede wszystkim na nią - powiedziałem
- Nie będziemy mów - odparł
- Jest w ciąży -powiedziałem bojąc się jego reakcji
- To dobra wiadomość myślałem że coś gorszego - zaśmiał się
- To świetna wiadomość - wtrąciła Ania- Gratuluje - krzyknąła cicho
- Dzięki- odparłem
- To zostań już na noc - zaproponował mi Robert
- Dobra to idę spać - powiedziałem i ruszyłem do pokoju Niny
Połorzyłem się obok niej i zasnąłem. 
 


ROZDZIAŁ24: Puść mnie idioto...

_Oczami Niny_

Obudziłam się rano ze łzami w oczach , śniło mi się że ja i Marco znów byliśmy razem. Wiem to nie możliwe ale w głębi serca chciałabym zeby tak było.Ubrałam , pomalowałam się i zeszłąm na dół.
- Hej - powiedziałam spokojnie
- Hej piękna , jaki dziś humor - spytała spokojnie Agata
- Hmmm nawet w porządku - zaśmiałam się - Mogę pożyczyć Waszego laptopa w tego wszystkiego zapomiałam go zabrać - dodałam po chwili
- Jasne bierz - odpowiedziała
Usiadłam w fotelu włączyłam laptopa , sprawdziłam portale społecznościowe , napisałam ze żyje i nic mi nie jest. Potem weszłam na jeden z portali plotkarskich a to na co się tam natchnęłam było dla mnie druzgocące.

MARCO REUS I CAROLINE BOSH ZNÓW RAZEM!!!
Para była widziana ostanio w jednym z parków , jak wiemy byli bliscy wzięcia rozwodu ale jedna z rzeczy zadecydowała , że para jednak została razem. A mianowicie para spodziewa się dziecka. 
Tak Marco Reus(25l) zostanie ojcem.Co zostało przez niego potwierdzone po wczorajszym meczu FC Bayernu z HSV. - Tak potwierdzam ja i moja żona Caroline zostaniemy rodzicami... . 

Do oczu napłyneły mi łzy nie chciałam żeby Agata zobaczyła że płacze więc wyszłam z domu. Udałam się prosto do parku gdzie zawsze spotykałam sie z Marco. Usiadłam na jednej z ławek i dałam upust swoim emocją.  Nie obchodziło mnie ze tabloidy jutro będą miały o czym pisać chciałam to sama przeżyć. Nagle ktoś do ,mnie podszedł - to był Mortiz.
- Nie płacz mała wszystko się ułoży - powiedział spoojnie
- Nie mogę tak dłużej , wszystko co jest z nim związane rani mnie , a teraz jeszcze to Mo on będzie miał dziecko - wychliptałam do niego
- Jakie dziecko o czym ty mówisz?? - spytał zdziwniony
- Z Caroline dlatego do siebie wrócili - odparłam smutno
- Aha nie przejmuj się Mario Cię kocha więc zaopiekuje się Tobą jeśli tylko zechcesz ja również - powiedział lekko się uśmiechając
- Co masz na myśli - spytałam
- Jedź ze mną do Stuttgartu zaopiekuje się Tobą jak oni we dwóch nie potrafią - powiedział
- Mortiz nie mogę, nie mów tak o nich - krzyknęłam na niego
- Ale taka jest prawda - powiedział a na jego ustach zagościł łobuzerski uśmiech
- Wcale nie - powiedziała i juz chciałam iśc kiedy on mnie zatrzymał
- Puść mnie idioto - krzyczałam - To boli - dodałam
Po chwili mnie puścił
- Przepraszam nie chciałam Cię skrzywdzić - powiedział smutno
- Okeey nie gniewam się , odwieziesz mnie do domu?? - spytałam
Zrobił minę

- Jasne , że tak - powiedział i razem ruszyliśmy  do jego samochodu 
Po paru mniutach byliśmya na miejscu
- Jeszcze raz przepraszam - powiedział kiedy wysiadałam
- Nie gniewam się. Nie zdążyłam się nawet zapytać na ile jedziesz do Stuttgartu ?? - spytałam
- Jutro wyjeżdżam na 2 lata BvB mnie wypożyczyło - powiedział
- No to cześć ,będzie mi Ciebie brakować - powiedziałam i wyszłam z samochodu
Ruszył z piskiem opon.

_ Oczami Mario_

- Nie wierze stary Ty ojcem - zaśmiałem się z Marco
- Tak będę miał syna - krzyknął zadowolony
- A jak bedzie córka ?? - spytała Caroline
- To i tak będe się cieszył - odparł
 Zaczął dzwonić mi telefon , zobaczyłem , że to Nina wyszedłem na taras i odebrałam
- Hej piękna , co tam ?? - spytałem ją
- Hej mięśniaku przyjechałbyś po mnie na dworzec bo jestem w drodze do Monachium - spytała
- Jasne , gdzie już jesteś ?? - spytałem
- Przed Monachium - odparła
- Już jadę , za chwilę będę - powiedziałem
- Dzięki - podziękowała mi
- Nie musisz mi dziękować , dla księżniczki zrobie wszystko - odpowiedziałem
- Nie słudź mi tak i wyjeżdżaj już po mnie - powiedziała i rozłączyła się
Wszedłem do domu przyjaciela i oznajmiłem
- Muszę leciec
- Co się stało - spytał ciekawy Marco
- Nina wraca i prosiła żebym po nią wyjechał . Muszę lecieć cześć- rzuciłem i wyszedłem z domu
Wsiadłem do auta i pojechałem po nią. Nie musiałem długo czekać jak moim oczom ukazała się śliczna blondyna. Moja Nina. Wysiadłem z auta a ona od razu rzuciała się w moje ramiona.
- Mario ja Cię przepraszam - powiedział odklejając się ode mnie
- Nie gniewam się na Ciebie, Tęskniłem za Tobą - powiedziałem
- Ja za Tobą też , i wiesz co ??- spytała mnie
- Co??- spytałem
- KOCHAM CIĘ MARIO!!!- krzyknęła na cały dworzec
- Też cię kocham , chodź śliczna - powiedziałem i zaprowadziłem ją do auta


poniedziałek, 2 marca 2015

ROZDZIAL23: Dobre rady. ..

_Oczami Niny_

Obudziłam się rano w łóżku w pokoju gościnnym Kuby. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu , była 10 rano wiec postanowiłam ze wstanę. Wzięłam z walizki parę rzeczy i udałam się do łazienki.  Wzięłam szybki prysznic natarłam ciało balsamem nałożyłam bieliznę ciuchy i zeszłam na dół.
- Czesc ciocia- napadla na mnie miniaturka Kuby
- Hej Oliwia - przywitałam się
Weszłam do kuchni wzięłam sobie coś z lodówki.
- Hej Agata - przywitałam się z żoną Kuby
- Cześć piękna jak się czujesz?- spytała mnie
- Jakoś leci tęsknię za nim - powiedziałam smutno
- Powinnaś o nim zapomnieć wiem ze Ci trudno ale tak będzie najlepiej. Ułóż sobie życie na nowo najlepiej z Mario - powiedziala szczerze
- Wszyscy mi to mówią ale ja narazie nie potrafię. Nie mogę zapomnieć o Marco. Kochałam Go i Kocham nadal - powiedziałam spokojnie
-Wiem ale on chce Twojego szczęścia i ty dobrze o Tym wiesz - zaśmiała się
- Myślałam o Tym ale nie dopuszczam tej myśli do siebie - odparłam
- Musisz to wszystko na spokojnie przemyśleć dlaczego tez tu jesteś - uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie
- Dziękuję Ci - powiedziałam I przytuliłam ja
- Nie masz za co. Dla nas wszystkich najważniejsze jest Twoje szczęście - odpowiedziała mi
- Wiesz ze Ann wróciła do Dortmundu- dodała po chwili zmieniając temat
- Naprawdę spotkalabym się z nią.Dawno jej nie widziałam - odparłam z uśmiechem
- To dzwon do niej - powiedziała uśmiechając się
- A co u wujka Malio i wujka Malco?  - wtrąciła Oliwka
- U nich .... w porządku - powiedziałam do dziewczynki
- To Dobze - zaśmiała się
Po chwili wyjęłam telefon z kieszeni i wybrałam numer blondynki
- Cześć Ann co tam u Ciebię- spytałam ja
- Hej Nina musimy się spotkać tyle się w moim życiu ostatnio działo- zaśmiała się
- Powiedz gdzie i kiedy bo jestem teraz w Dortmundzie na parę dni - powiedziałam
- No to spoko to bądź może w kawiarni tej niedaleko Induny co?? -:spytała mnie
- Okeey niech będzie mogę być tam za 30 min - zaśmiałam się
- Ok to czekam - powiedziała i rozlaczyla się
- Agatka ja będę lecieć będę potem - powiedziałam I wyszłam  z domu
Idąc w stronę kawiarni zastanawiałam się co Ann miała na myśli mówiąc ze dużo się w jej życiu zmieniło. Ciekawość zżerała mnie od środka . Przechodziłam właśnie obok Induny chyba trening się już skończył bo chłopaki wychodzili w obiektu.
Przyspieszyłam i po paru minutach byłam w kawiarni.
- Hej piękna - przywitałam się z przyjaciółka
- Hej - zaśmiała się
- Opowiadaj co się zmieniło ?? - wtrąciłam szybko
- Jak pewnie już wiesz rozstałam się z Mario a tak naprawdę to on mnie rzucił ale mniejsza o to. Spotykam się z Jorgi Albą z Barcy i za niedługo przenoszę się nastale do Barcelony. - zaśmiała się
- Co o jak to ?? - spytałam ze zdziwieniem
- Spotkaliśmy się jak byłam na sesji w Hiszpanii no i tak się zaczęło - rozmazyla się
- To masz fajnie u mnie same nudy - powiedziałam smutno
- Co się dzieje - spytała
- A takie małe problemy sercowe- powiedziałam I zaczęłam płakać
- Ej mów co się dzieje ? - powtórzyła pytanie
- Marco miał wypadek ja wtedy chodziłam z Mario tak z Mario ale jak tylko się dowiedziałam ze Marco może nie przeżyć zostawiłam Mario. Całe dnie Siedziałam z Marco aż w końcu się obudził I po paru dniach oznajmił ze nie możemy być razem ze zastanowi się nad tym czy się ze mną przyjaźnic. Załamałam się wszyscy mi mówią ze jak wrócę do Monachium to będzie jak dawniej ale ja tego nie wiem. A i wszyscy mi mówią żebym wróciła do Mario ale ja sama nie wiem co czuje - skończyłam swój monolog
- Jezu nie wiem ci Ci doradzić. Którego kochasz ?? - spytała mnie
- Obu ich kocham ale nie wiem którego bardziej. Marco zawsze ze mną był kiedy miałam złe i dobre chwile a Mario jest taki słodki sama wiesz jaki on jest - powiedziałam smutno
- Tak wiem. Bądź z Mario to fajny chłopak - zaśmiała się
Później już nie rozmawialiśmy o nich tylko o modzie o pokazach Ann o o Jorgim. Kiedy skończyliśmy spotkanie była 18. Postanowiłam się pójdę do domu. Po paru minutach byłam na miejscu.
- Hej wszystkim - przywitałam się
-Hej jak było na spotkaniu z Ann ??- spytał Kuba
- Spoko wiele mi doradziła teraz już chyba wiem co robić - zaśmiałam się
- Chyba - wtrącił Mortiz
- Tak bo wiadomo musze jeszcze parę rzeczy przemyśleć - powiedziałam poważnie
- To dobrze bo nie mogłem patrzeć jak się meczysz - odparł Łukasz
- Dzięki wszystko będzie okeey - zaśmiałam się
Kochałam ich jak starszych braci. Usiadłam obok nich i patrzyłam jak grali  w FiFę. Śmiałam się  nich do łez nie mogłam przestać wiec zaczęłam płakać. Później postanowiłam ze pójdę się położyć.