SZEŚĆ MIESIĘCY PÓŹNIEJ
Przez te parę miesięcy nie miałam w ogóle kontaktu z Robertem , Anią , Mario ani Marco. Chłopaki ze Stuttgartu zaakceptowali mnie jak bym od początku z nimi mieszkała, Mortiz okazał się bardzo opiekuńczy dawał mi bezpieczeństwo jakiego brakowało mi u boku Mario.
- Hej jak cię dziś czujemy?? - spytał mnie Mo
- Jak słonica , chciałabym być już po porodze wróciłabym wtedy do dawnej formy - powiedziałam szczeże
- Przesadzasz wiesz - zaśmiał się Mo
- Nie przeszadzam - powiedziałam z uśmiechem
Nagle poczułam się coś się dzieje , zaczęłam mieć skurczę
- Mortiz ja chyba rodze - krzyknęłam
W pięć sekund znalazłam się w samochodzie jadąc do szpitala. Kiedy dotraliśmy na miejsce od razu wzięli mnie na porodówkę a Mortizowi kazali czekać.
Obudziłam się po porodzie , wszystko mnie bolało i ciągnęło , nie chciałam rodzić naturalnie ale lekarz , który przyjmował poród uparł się. Pozwę go bo teraz mnie wszystko boli , chciałam , żeby Ania tearz ze mną była. Wyjęłam telefon z szfki obok i wykręciłam numer do swojej szwagierki.
- Hallo - usłyszałam
- Ania to ja Nina przyjedziesz do mnie ale nie mów nikomu gdzie jestem , proszę - powiedziałam zmęczonym głosem
- Niby co bym miała powiedzieć Robertowi , że gdzie jadę??- spytała lekko zła
- Nie wiem wymyśl coś, urodziłam i nie chce być sama - ledwo przeszło mi to przez gardło
- Nie musiałabyś wyjeżdżać , nie byłabyś sama miała byś mnie , Roberta , Mario i Marco a tak to jesteś skazana tylko na siebie - powiedziała i rozłączyła się
Rozpłakałam się , no tak miałam co chciałam , wyjechałam bez słowa wytłumaczenia , ale wtedy wydawało mi się , że to najlepszy pomysł , że nik nie będzie cierpieć jednak okazało się inaczej , wszyscy przeze mnie cierpią.
Do sali przyszedł Mortiz niosąc moje dziecko , dał mi je a kiedy zobaczyłam odrazu ukazała mi się miniaturka Marco.
- Jak dasz jej na imię ?? - spytał Leitner
- Emma - powiedziałam
- A na drugie??- dopytywał
- Mia - zamyśliłam się
Po paru dniach spędzonych w szpitalu , wreszcie mogłam wrócić do domu , właśnie domu , wkońcu muszę wrócić do Monachium nie wiem jak mnie tam przyjmął ale wiedziałam jedno , że ja poprostu musiałam tam wrócić coś mi mówiło , żebym tam pojechała.
- Mortiz za parę miesięc wracam do Monachium - powiedziałam
- Po co??- spytał lekko oburzony
- Muszę , coś mi mówi , żebym wróciła , przepraszam nigdy nie dałam Ci choć cienia szansy myśleć , że będziemy razem - powiedziałam spokojnie
- Wiem ale będę za Wami tęsknił- posmutniał
- Wiem ale tak będzie lepiej - zamyśliłam się
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz