niedziela, 15 marca 2015

ROZDZIAŁ28: Tak wkońcu to Twoja córka...

_Oczami Niny_

TRZY MIESIĄCE POŹNIEJ

Właśnie jechałam do Monachium , bałam się jak mnie przyjmą ale wiedziałam jedno chciałam , żeby Marco poznał Emmę w końcu jest jej ojcem.
Kiedy dojechałam na miejsce zawahałam się , ponieważ pod podjazdem do domu mojego brata stały samochody Mario i Marco. Raz się żyje stwierdziłam wysiadłam z auta wzięłam ze sobą Emmę i poszłam do drzwi.Zapukałam do drzwi po chwili się otwarły
- Nina - powiedział Robert
- Robert ja ... przepraszam Cię - wydusiłam z siebie
- Nina jezu , nie gniewam się na Ciebię wejdź - powiedział wpuszczając mnie do środka
- A ta mała gwiazda to ... - spytał dociekliwie
- Emma - przedstawiła swoją córkę
- Strasznie do mnie podobna - stwierdził Marco
- No tak w końcu to  Twoja córka - odpowiedziałam
- Nina przepraszam Cię za to co powiedziałam 3 miesiące temu , ale byłam na Ciebie wściekła - zaśmiała się Ania
- Nie gniewam się - powiedziałam - Mario Ciebie też chciałam przeprosić nie powinnam była się tak zachowywać ale uwierz mi myślałam , że tak jest dobrze , że jeśli wyjadę to nie będziesz tak cierpieć - przeprosiłam
- To źle myślałaś ale ok wybaczam Ci - odparł śmiejąc się
- Na długo przyjechałaś - spytał Robert
- Jeśli mi pozwolisz to nawet na stałe- powiedziałam szczerze
- Możesz ale nie uciekaj już więcej - odparł całkiem poważnie
- Trochę myślałam w Stuttgarcie i już nigdy od Was nie ucieknę - zaśmiałam się
- Gdzie ty byłaś ?? - spytała zdzwiwiony Marco
- W Stuttgarcie   - odparłam
- Myśleliśmy , że wyjechałaś do Polski  - powiedział
- Nie potrafiłabym , mimo wszystko chciałam być blisko - odpowiedziałam lekko się uśmiechając
- Nie masz się czego martwić teraz będzie już o wiele lepiej - powiedział Marco , przytulajac mnie

Takiego obrotu sprawy nikt się nie spodziewał nawet nie wiedziałam , że po moim wyjeździe Marco rozstał się z Caroline , wychowują osobno dziecko , weekendy spędza z Marco a tydzień z Caro. Doszli do wniosku , że się nie kochają i nie chcą się ze sobą męczyć. Synek Marco ma na imię Michael , tak tak wiem dziwnie ale wybrał je z Caro. Mario z Ann wrócili do siebie co naprawdę mnie zdziwiło. Mała Emma szybko zaakceptowała Marco jako swojego ojca , sama nie wiedziałam czy wrócę do Marco no ale w końcu po tych wszystkich perturbacjach mogliśmy być spokojnie razem choć nie wiedziałam czy się zgodzić.
Po długich rozmowach w końcu znalazłam trochę czasu dla siebie , mogłam się  się wykąpać i tak dalej , ponieważ Marco zajmował się Emmą. Później poszłam spać.

_Oczami Mario_

W głębi serca cieszyłem się , że Nina wróciła choć nie chciałem dłużej przebywać w jej towarzystwie pojechałam do domu , gdzie czekała na mnie moja ukochana Ann , która nosiła nasze dziecko. Kiedy wjechałem na podjazd czekała na mnie w oknie. Wszedłem do domu pocałowałem ją w czoło.
- Nina wróciła - powiedziałem swojej narzeczonej
- Naprawdę , to świetnie - ucieszyła się
- Tak wiem , Marco też się cieszy urodziła miniaturkę Marco - Emmę - zamyśliłem się
- Słodka pewnie jest coo ??/ Chciałabym ją zobaczyć - myślała
- Jak chcesz to możemy pojechać jutro do Roberta bo zostaje na stałę - powiedziałam sam nie wierząc w to co powiedziałem
- Chętnie - powiedziała z uśmiechem



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz