niedziela, 14 grudnia 2014

PROLOG:

 _ Oczami Niny_

   Dlaczego wszyscy każą robić mi to co ja nie chce. Nie chce jechać do Monachium, nie chce poprost nie chce nie potafiłabym. Dlaczego Robert nie mógł zostać w Dortmundzie . Przez niego rozstałam się z Marco a tego nie potrafię mu wybaczyć poprostu nie potrafię.     Była pierwsza nad ranem sidziałam sama w pustym mieszkaniu zastanawiając się nad własnym życiem. Nie chciałam jechać do Monachium lecz wiedziałam , że Robert nie odpuści i przyjeszie po mnie i mnie stąd zabierze. I to już dziś. Poszłam do swojego pokoju i położyłam się spać.
Obudził mnie dopiero dzwonek do drzwi , ubrana w ciuchy , które miałam wczorajszej nocy na sobie. Podeszłam do drzwi i otwarłam je w nich stał Robert i Ania.
- Czego - warknęłam na niego
- Wpuścisz nas - spytał
Miałam ochote i nie wpuszczać ale tego nie zrobiłam.
- Jezu dziewczyno jak ty wyglądasz - spytała mnie Ania
- Normalnie , nie mam na nic ochoty przez Roberta - wrknęłam a do oczy napłynęły mi łzy
- Co na to wszystko Marco - spytał Lewy
- Mówi , że nie mogę się teraz załamywać , że wie co to znaczy - powiedziałam smutno
- Dasz radę jesteś silna - powiedział Lewy próbując mnie przytulić ale ja się odsunęłam
- To jak gotowa do drogi - spytała mnie Ania
- Szczeże , to nie - powiedziałam
- Chodź pomogę Ci się spakować - powiedziała
- Ale ja nie chce nigdzie wyjedżać , chyba że do Dortmundu - krzyknęłam na nich i pobiegłam do pokoju zamykając drzwi na klucz.
Robert próbował je otworzyć ale nie udawało mu się to , ja mu nie otwierałam. Dopiero gdy do mnie zadzwonił Marco i przekonał mnie żebym mu otwarła.

_Oczami Mario_

    Jechałem właśnie po Roberta na lotnisko , który pojechał po siostrę do Polski. Zawsze się lubiliśmy choć ostanio nasze stosunki wyraźnie ochłodniały. Może to dlatego ,że ja przeniosłem się do Monachium a ona nie może tego znieść że Robert zrobił to samo. Chce jej jakoś pomóc jakoś się tutaj zaklimatyzować. Mam nadzieję , że się zgodzi. Ann chętnie też jej pomoże , prędziej jej pomoc przyjmie niż moją . No ale cóż będę próbował...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz