sobota, 20 grudnia 2014

ROZDZIAŁ4: Pojade ale dla Ciebie i tylko dla Ciebię...

_Oczami Niny_



Wczorajszy dzień mogę uznać za nawet dobry , pogodziłam się z Mario , Robertowi też wybaczyłam teraz wiem co chce robić w Monachium. Ubrałam się, pomalowałam i zeszłam na śniadanie.
- Hej wszystkim - powiedziałam spokojnie
- Co ty taka spokojna - spytała mnie Ania
- Szczeże to nie wiem - odparłam
- Gadałaś już z Marco - spytał Robert
- Nie a co ?? - spytałam
- Chyba powinnaś - odpowiedziała mi Ania
Uśmiechnęłam się tylko do niej w odpowiedzi. Po paru minutach dołączyli do nas Marco i jego narzeczona  
 - Cześć wczoraj nie miałyśmy okazji się poznać. Jestem Caroline - powiedziała brunetka
- Nina - powiedziałam ściskając ją za rękę
- Jedziesz z nami na na Malediwy?? - spytał Marco
- Gdzie ?? Przecież idą święta - powiedziałam z wyrzutem
- Tak ale my tegoroczne święta chcemy spędzić w cieple - powiedział Robert
- Celebryci pieprzeni - powiedziałam i wyszłam obrażona z salonu
Nie miałam ochoty z nikim gadać , wiem , że dla Roberta śmierć ojca była straszna ale myślałam przynajmniej że nie zrobi tego matce , która jest w szpitalu. Miałam go za rozsądnego chłopaka a tu taka niepodzianka. Święta zawsze były świetne , prezenty , pierogi a teraz on sobie wymyślił jakieś Malediwy. Miałam go znowu dość nie chciałam z nim rozmawiać.
Nagle dostałam sms'a :
M: Możemy pogadać bo muszę się coś Ciebię spytać. Mario 
N: Jasne , o której i gdzie??
M:Bądz w parku o 13 zdążysz ??
N: Jasne będę :D
Wkońcu pójdę z kimś pogadać kto mnie rozumie . może jedyny on zostanie i nie pojedzie na te pieprzone Malediwy. Miałam już wychodzić a Robert spytał:
- Gdzie idziesz ??
- Nie twój interes , odpczep się - warknęłam na niego
Wyszłam z domu i udałam się w stronę parku.

_Oczami Mario_

Siedziałem na jednej z ławek i na nią czekałem. Wkońcu przyszła cała w nerwach.
- Co się stało - spytałem ją
- Robert i ta cała reszta wymiśliła sobie , że na święta pojedziedziemy na Malediwy - powiedziała wściekła
- Nie chcesz jechać - spytałem ją
- To nie chcodzi o to że nie chce jechać , Robert od kiedy zmarł nasz ojciec nie trakutje świąt poważnie - odparła smutno
- Współczuje , a dla mnie pojedziesz na te Malediwy - spytałem ją chociaż wiedziałem , że może się nie zgodzić
- Okeey , pojedę dla Ciebię i tylko dla Ciebię - powiedziała z uśmiechem
- Chodź już do domu , bo widać , że jest Ci zimno - powiedziałem i zabrałem ją do domu
Weszliśmy do domu Roberta , wszyscy byli zdziwieni no ale co tam nie dbałem o to.
- Jade z Wami na Malediwy - powiedziała Nina i uśmiechnęła się do mnie
- To super - ucieszył się Robert i zaciekawieniem popatrzył na mnie.
Kiedy zrobiło się już późno pojechałem do domu. Wziąłem szybki prysznic i poszedłem spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz