Szłam halą przylotów na jednym z lotnisk w Monachium kiedy zobaczyłam stojącego w odali tego głąba Mario. Podeszliśmy bliżej.
- Co ON tutaj robi - krzyknęłam na całe lonisko
- Uspój się tylko po nas przyjechał - powiedział mni Robert
- NIGDZIE z Nim nie pojadę - krzyknęłam jeszcze raz
- Ale nie masz innego wyboru - powiedziała Ania ciągnąc mnie za rękę
Stawiałam jej opór ale niestety ona była silniesza i chcąc nie chcąc siedziałam z samochodzie Goetze.
Dojeżdzżając do domu Lewandowskich rzuciłam
- Widzę bracie , że nieźle się dorobiłeś na cudzym nieszczęściu.
Już chciał coś mi odpowiedzieć ale ja wyskoczyłam z samochody nie czekając aż Mario zahamuję , ponieważ przed ich domem stała Marco. Rzuciłam się na przyjaciela nie chcąc go puścić.
- No już piękna puść mnie - powiedział blondyn
- Nie chce - mówiłam jeszcze bardziej się na nim wieszając
- Jak mnie nie puścisz to pojadę wcześniej niż planowałem - mruknął i do ucha
Gdy to powiedział odrazu go puściłam
- Ten to ma dobrze , że ona go tak bardzo lubi- powiedział Robert
- Na długo przyjechałeś - spytał Robert Marco
- Nie wiem zobacze , narazie i tak nie gram bo mam kontuzję , z resztą będę tu na ilę mi pozwolisz - powiedział
- Przecież wiesz , że możesz zostać ile chcesz - odpowiedział mu Lewy
- Dzięki stary - powiedział z uśmiechem mój eks
Byłam taka szczęśliwa , że Marco będzie z naim przez jakiś czas , że zapomniałam o obecności Mario.
- Chodź pokaże Ci Twoją sypialnie - powiedziała mi Ania
Poszłam za nią bo z nią nie warto dyskutować. Weszłam na górę skręciłam w prawo.
- Dzięki - powiedziałam i przytuliłam ją
Weszłam do środka i to co zobaczyłam było naprawde piękne.
- Dziękuję Ci, ale to i tak mnie nie przekonuje do tego , żebym tu na dłużej została - powiedziałam i zeszłam na dół
Usiadłam obok Marco , który właśnie rozmawiał o czymś z Robertem. Po paru godzinach siedzenia i rozmawiania poszliśmy do swoich pokoji. Wzięłam szybki prysznic , ubrałam piżdżamę i położyłam się spać. Nie mogłam zasnąć więc postanowiłam , że pójdę do Marco. Było już coś koło 2 nad ranem ale wiedziałam , że mnie nie wyrzuci. Delitaknie wyszłam z pokoju i weszłam do następnych drzwi.
- Marco , mogę - spytałam nachylając się nad nim
- Tak chodź - powiedział otwierają oczy i odychlając mi kołdrę
Weszłam pod nią i położyłam się ale nie mogłam zasnąć
- Marco , jesteś na mnie zły- spytałam
- Za co ? - spytał mnie
- Nie wiem , ogólnie - odpowiedziałam mu
- Nie potrafię się na Ciebię złościć , przecież wiesz - powiedział przytulając mnie do siebie
W tym momencie uśmiechnęłam się sama do siebie i zasnęłam.
_Oczami Mario_
Ciekawiło mnie dlaczego ona mnie tak nie lubi i dlaczego mnie tak traktuje. Mam nadzieje , że jutro będę miał okazję z nią o tym pogadać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz